advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

Tajemnica śmierci ochroniarza Jana Pawła II. W tle Opus Dei. "Miał ucho podstawione najbliżej papieża"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
5 min. czytania
03.05.2023 08:02
4 maja 1998 roku od strzałów zginął Alois Estermann - szef ochrony Jana Pawła II, a od kilku godzin komendant Gwardii Szwajcarskiej. Choć, według oficjalnej wersji Watykanu, mężczyzna padł ofiarą swojego niezrównoważonego podwładnego, wiele wskazuje na to, że Estermann mógł zostać wciągnięty w epicentrum watykańskich porachunków. W tym roku mija dokładnie 25 lat od tych wydarzeń.
|
|
fot. Waldemar Gorlewski / Agencja Wyborcza.pl

4 maja 1998 roku, zaledwie 100 metrów od apartamentów papieskich w Watykanie, padło pięć strzałów. Hałas usłyszała jedna z zakonnic. Zaraz przy wejściu do mieszkania Aloisa Estermanna - kilka godzin wcześniej awansowanego na komendanta Gwardii Szwajcarskiej - znalazła trzy ciała. Należały one do samego Estermanna, jego żony - Wenezuelki Gladys Romero oraz 23-letniego kaprala Gwardii Cédrica Tornaya.

Jeszcze przed północą Watykan wydał oświadczenie, w którym zaprezentował oficjalne wyjaśnienie w sprawie potrójnego mordu - 43-letniego Aloisa Estermanna i jego żonę zamordował Tornay. Młody gwardzista zastrzelił komendanta i Romero, a po tym sam popełnił samobójstwo. 23-latek zabił w przypływie szaleństwa, z zemsty na swoim przełożonym, który odmówił mu odznaczenia, tradycyjnie przyznawanego w dzień święta Gwardii Szwajcarskiej, które przypadało na 6 maja.

Dzień Gwardii Szwajcarskiej - istniejącej od 1506 roku straży przybocznej papieża - upłynął więc pod znakiem żałoby. - Komendant Estermann był człowiekiem głębokiej wiary i odznaczał się niezłomnym poczuciem obowiązku; przez 18 lat pełnił wierną i doniosłą służbę, za którą jestem mu osobiście wdzięczny - tak wspominał ofiarę Jan Paweł II podczas audiencji generalnej. I miał ku temu powody - to Estermann kilkanaście lat wcześniej usiłował zasłonić papieża własnym ciałem w chwili zamachu dokonanego przez Ali Agcę.

 

12 godzin po zbrodni, zanim jeszcze doszło do sekcji zwłok ofiar, ekspertyz balistycznych czy przesłuchań świadków, Watykan zwołał konferencję prasową. Joaquín Navarro-Valls - ówczesny dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, a także jeden z najsłynniejszych członków ultrakonserwatywnej organizacji katolickiej Opus Dei - potwierdził pierwotną tezę, że Tornay był jedynym sprawcą mordu. Dziewięć miesięcy później, w lutym 1999 r., Watykan opublikował dziesięciostronicowe podsumowanie swojego wewnętrznego dochodzenia, które potwierdziło jego wstępną ocenę i dodatkowo wykazało, że w moczu Tornaya znaleziono ślady marihuany, a w mózgu - torbiel wielkości gołębiego jaja, co mogło wpłynąć na jego poczytalność. Jako główny dowód w śledztwie komisja przedstawiła pistolet znaleziony w prawej dłoni Cédrica Tornaya. Z lufy tego pistoletu miały paść strzały, które zabiły całą trójkę. 

List od zmarłego

W międzyczasie pojawiła się inna hipoteza - dotycząca homoseksualizmu Aloisa Estermanna. Mimo że żonaty, Estermann miał nawiązać romans z Cédrikiem Tornayem, któremu, oprócz odznaczenia, obiecał awans. Gdy Estermann nie spełnił żądania swojego kochanka, ten z zemsty zamordował komendanta i jego żonę, ponieważ ta była przypadkowym świadkiem przestępstwa. 

Gdy sprawa już miała trafić do archiwum, do rzymskich śledczych zgłosiła się matka Tornaya - Muguette Baudat. Kobieta wykluczała możliwość, że 23-latek mógł nawiązać romans z mężczyzną. Jej podejrzenia wzbudził dodatkowo telefon, który dostała od człowieka, który, nie podając swojego nazwiska, przedstawił się jako oficer Gwardii Szwajcarskiej. Nieznajomy zażądał od Baudat, żeby nie przychodziła na pogrzeb własnego syna. Rzymska policja podjęła próbę identyfikacji rzekomego gwardzisty, ale bez powodzenia.

Podejrzenia kobiety wzbudził także inny, oprócz pistoletu, dowód przedstawiony w watykańskim śledztwie - dwa listy, które miał napisać Cédrik Tornay, a które jego matka otrzymała dwa dni po jego śmierci. Gwardzista prosił w nich matkę o wybaczenie mu zabójstwa Eastermanna. Opisany w liście motyw zbrodni zgadzał się z wersją Watykanu - oficer zamordował swojego przełożonego, ponieważ ten nie dał mu obiecanej odznaki. Uwagę matki zwróciło jednak coś innego - charakter pisma nie przypominał tego 23-latka (co wkrótce potwierdził grafolog). Ponadto nadawca listu zapisał miesiąc za pomocą cyfr (a nie - jak miał w zwyczaju robić to jej syn - słownie) oraz podpisał się, popełniając błąd we własnym nazwisku.

Kwestią udziału Cédrika Tornaya w tragedii wkrótce zajął się szwajcarski, wynajęty przez matkę, prawnik Luc Brossollet. Po kilku miesiącach została przeprowadzona ekshumacja, która przyniosła kolejne wątpliwości. Sekcja zwłok wykazała, że młody gwardzista zginął od pocisku kalibru ponad 9 mm, gdy pistolet, za pomocą którego miał zabić dwie osoby i siebie, obsługiwał kule kalibru 7,62 mm. Poza tym Tornay miał w momencie zgonu wybite zęby - według koronerów -  lufą pistoletu, której grubość pozwala na wystrzelenie pocisku kalibru powyżej 9 mm. Eksperci wykluczyli ponadto, aby kula, która zabiła Tornaya, została wystrzelona tuż przy jego głowie. Wniosek był jeden - jego śmierć nie była wynikiem samobójstwa.

Sprawa potrójnego morderstwa w Watykanie znów zagościła na pierwszych stronach szwajcarskich gazet, a Baudat poinformowała o swoich odkryciach Watykan i poprosiła o udostępnienie jej materiałów związanych z pracą jej syna. Jej propozycja spotkała się z milczeniem.

'Wotum nieufności'

Tymczasem na jaw wyszły nowe informacje na temat samego Aloisa Estermanna - szef ochrony Jana Pawła II miał okazać się agentem Stasi, który w latach 80. został 'przeszmuglowany' ze Szwajcarii do Watykanu. O związkach Estermanna z owianą złą sławą wschodnioniemiecką służbą bezpieczeństwa ma świadczyć siedem zachowanych raportów, które składał do centrali Stasi. 'W kontaktach będę używał pseudonimu ‚Werner’' - pisał w jednym z nich. Estermann był również członkiem Opus Dei, a co więcej - miał inwigilować gwardzistów, którzy wstępowali do tej ultrakonserwatywnej organizacji.

Z biegiem lat przybyła kolejna teoria na temat zbrodni w watykańskim apartamencie, a mianowicie taka, że Estermann został ofiarą porachunków w walce o władzę w Gwardii Szwajcarskiej. Zwalczającymi się stronami mieli być zwolennicy Opus Dei oraz stronnictwo liberalne. O powiązaniach Opus Dei  z najbliższym otoczeniem papieża w youtubowym cyklu braci Sekielskich 'Wysłuchanie' mówił prof. Arkadiusz Stempin z Wyższej Szkoły Europejskiej im. Józefa Tischnera, autor książki 'Większe zło', poruszającej wątek śmierci Estermanna.

- Jan Paweł II, który na co dzień nie jest dostępny nawet dla kardynałów, miał w swoim najbliższym otoczeniu członka Opus Dei Navarro-Vallsa i Estermanna, który miał ucho podstawione najbliżej papieża. Całkiem logiczne  - gwardziści strzegą papieża przez całą dobę, mają więc informacje, które pozwalają na skonstruowanie całego zaplecza odnośnie poufnej polityki papieża dotyczącej Watykanu. To wydaje się być zrozumiałą wykładnią do rzeczywistego wyjaśnienia zamordowania Estermanna - nie przez szalonego 23-latka, który obraził się, bo nie dostał odznaczenia - stwierdził prof. Stempin.

Matka Cédrica Tornaya na przestrzeni ostatnich dekad, które minęły od zbrodni, kilkakrotnie prosiła Watykan o ponowne otwarcie akt. Doczekała się tego dopiero za pontyfikatu papieża Franciszka. - To jest dramat tej sprawy, że świadkowie w większości nie żyją, co na pewno utrudni dojście do rekonstrukcji tych wydarzeń. W sprawie Estermanna trzeba powiedzieć jedno - wznowiono je na skutek konsekwentnego sprzeciwu matki rzekomego sprawcy. Dzieje się to za pontyfikatu papieża Franciszka, co jest dla mnie wotum nieufności wobec tych śledztw, które były podjęte w czasie pontyfikatu Jana Pawła II - podsumował prof. Arkadiusz Stempin.

Niniejszy tekst powstał na podstawie informacji z portali Onet.pl, PCh24.pl, Opoka.org.pl, archiwum tygodnika 'Angora', oraz rozmowy Artura Nowaka z prof. Arkadiuszem Stempinem na kanale You Tube 'Sekielski Brothers Studio'.