Po co Kaczyński straszy wagnerowcami? Gen. Pacek przestrzega. "To jest Rosji na rękę"
Z informacji ukraińskiego Centrum Narodowego Oporu wynika, że Grupa Wagnera rekrutuje na Białorusi. Według doniesień w umowie nowi najemnicy mają zaś wyrazić gotowość do działań w Polsce i Litwie . Wcześniej o możliwym wkroczeniu prywatnej armii Jewgienija Prigożyna na terytorium Polski mówił Alaksandr Łukaszenka. - Grupa Wagnera prosiła o pozwolenie ruszenia na Zachód. Chcą wybrać się na wycieczkę do Warszawy i Rzeszowa - powiedział białoruski dyktator podczas niedzielnego spotkania z Władimirem Putinem w Petersburgu.
Zdaniem generała Bogusława Packa ryzyko, że wagnerowcy wejdą do Polski, jest jednak "minimalne" - Sam fakt, że walczymy z tematem 5-tysięcznej grupy wagnerowców każdego dnia we wszystkich mediach, jest trochę wynikiem działań Putina. Jego głównym celem jest stworzenie zagrożenia psychologicznego i ten cel jest dosyć skutecznie realizowany - skomentował dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego w "Poranku Radia TOK FM".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Jak jednak podkreślił wojskowy w rozmowie z Dominiką Wielowieyską, "w polityce i stosunkach międzynarodowych nie mówi się 'nigdy' i 'na pewno'". - Trzeba przewidzieć jakiś element zaskoczenia. Trzeba to monitorować i mieć, na wszelki wypadek, jakiś element odstraszania - wskazał.
Kaczyński mówi o zagrożeniu ze strony wagnerowców. "Zastraszanie służy utrzymaniu władzy"
Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński odwiedził w czwartek Kodeń przy granicy z Białorusią. Zaznaczył, że blisko tego miejsca ćwiczy Grupa Wagnera, a "głównym zadaniem państwa jest zapewnienie bezpieczeństwa". Jak zapowiedział Kaczyński, potrzebna jest rozbudowa muru na granicy z Białorusią oraz odbudowa jednostek wojskowych.
Gen. Bogusław Pacek na antenie TOK FM zastanawiał się głośno, "czemu mają służyć" takie wystąpienia. - Polska jest co chwilę pokazywana palcem przez Łukaszenkę czy Putina, nie tylko w kontekście wagnerowców. Ta kampania (PiS - red.) trwa od kilku tygodni zupełnie bez przyczyny, bo jeżeli chodzi o udział Polski w tej wojnie, nie zdarzyło się nic - zauważył ekspert.
Dlatego - jego zdaniem - "wszystko wskazuje na to, że Putin działa - świadomie lub nieświadomie - na korzyść utrzymania władzy w Polsce". - Z puntu widzenia strategii zawsze było tak, że Rosjanom zależało na tym, żeby Polska wytwarzała jakieś problemy, a to z pomnikami, a to z wizytami, a to z cmentarzami. To jest Rosji na rękę. Rosja nie chce mieć w Polsce przyjaciela, ona chce mieć średnie państwo w NATO, które będzie się stawiało i stwarzało problemy. Działania podejmowane przez Rosję służą zastraszaniu, a zastraszanie służy utrzymaniu władzy - tłumaczył gen. Pacek, zaznaczając jednak, że w sytuacji agresji rosyjskiej na Ukrainę sprzeciwianie się Rosji jest jak najbardziej słuszne.
Gen. Pacek tonuje doniesienia ISW: Ukraińcy nie potrzebują dodatkowego strzału w plecy
Wojska ukraińskie osiągają postępy na kilku odcinkach frontu, lecz nie posuwają się naprzód na zachodzie obwodu zaporoskiego; rosyjska propaganda nie ustaje w wysiłkach, by przedstawić ukraińską kontrofensywę jako porażkę - ocenił w najnowszym raporcie amerykański think tank Instytut Studiów nad Wojną (ISW). Instytut zacytował też anonimowego amerykańskiego oficjela, który powiedział, że ukraińskie operacje kontrofensywne na kierunku zaporoskim mogą być jedynie przygotowaniem do mających nastąpić działań na szerszą skalę.
Gen. Bogusław Pacek ocenił działanie Ukraińców jako "początek czegoś, co można nazwać kontrofensywą, ale nie uderzenie, które może dokonać przełomu w tej części wojny" - Natomiast należy przyznać, że niewielkie, ale jakieś sukcesy widać. Próbując zachować chłód w ocenie, uważam, że nadal ta kontrofensywa idzie dużo słabiej niż oczekiwaliśmy - stwierdził gość TOK FM.
Według gościa porannej audycji ISW w swoich raportach kreśli bardziej pozytywny dla Ukraińców obraz wojny, niż jest w rzeczywistości. - ISW w dużym stopniu korzysta ze źródeł ukraińskich albo próbuje pomoc Ukraińcom i tonuje wiele innych, bardziej surowych ocen co do ofiar i przebiegu tej wojny. To jest zrozumiałe, bo Ukraińcy nie potrzebują dodatkowego strzału w plecy, nawet w postaci prawdziwych informacji - ocenił dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego.
Kadyrowcy w Ukrainie. "Trzeba było czymś zapełnić tę dziurę"
We wtorek Siergiej Szojgu złożył wizytę w Korei Północnej jako pierwszy szef resortu obrony Rosji od upadku ZSRR w 1991 roku. Choć oficjalnym powodem spotkania jest wzmocnienie więzi pomiędzy krajami, to krążą opinie, że prawdziwym jej celem jest ubłaganie Kim Dzong o broń oraz dodatkowych ludzi do walki. O tym, że armii rosyjskiej brakuje żołnierzy, może świadczyć również projekt ustawy, która podnosi wiek poborowy do 30. roku życia.
Jak zwrócił uwagę gen. Pacek, w Ukrainie w ostatnich dniach pojawiło się ok. 7 tys. kadyrowców. - To o czymś świadczy. Prigożyn wyszedł i trzeba było czymś zapełnić tę dziurę. To pokazuje ogromną słabość po stronie Rosji - tak ogromne państwo nie powinno mieć takich problemów - powiedział wojskowy w rozmowie w TOK FM.