"Ostatnia rzecz, której dziś potrzebujemy, to wielka wojna kulturowa o aborcję"

- Czasami tak jest, że kompromisy, do których się dochodzi, nawet trochę przypadkiem, zdają egzamin czasu. Obecny kompromis ws. aborcji zdał ten egzamin - mówił w Poranku TOK FM minister finansów Jacek Rostowski.

- Dlaczego pan głosował w sprawie niemal całkowitego zakazu aborcji przeciwko projektowi Solidarnej Polski? - zapytała w Poranku TOK FM Jacka Rostowskiego Dominika Wielowieyska. - Dlatego, że uważam, iż doszliśmy do pewnego kompromisu aborcyjnego już wcześniej - odpowiedział minister finansów.

W zeszłą środę aż 80 posłów PO nie odrzuciło antyaborcyjnego projektu ziobrystów. Kto jak głosował? Zobacz nazwiska >>>

Zdaniem Rostowskiego wspomniany "kompromis" jest dobry. - Nie należy wzniecać wojny aborcyjnej w kraju. Do tego ci, którzy ją pobudzają myśląc, że to doprowadzi do bardziej restrykcyjnego prawa, zupełnie się mylą - dodał.

Obecne zapisy są rzadko używane. Wg mnie - zbyt często

- Czasami jest tak, że kompromisy, do których się dochodzi, czasami trochę przypadkiem, zdają egzamin czasu. Ten kompromis zdał egzamin czasu - kontynuował o prawie antyaborcyjnym Rostowski. I skomentował projekt Solidarnej Polski: - Zostawiam tu na boku ewidentnie złą wolę tych, którzy proponowali tę ustawę: mieli cel czysto polityczny. Ale patrząc tylko na ich propozycję łamie ona kompromis, na który wszystkie strony się zgodziły. Ostatnią rzeczą, której dzisiaj w Polsce potrzebujemy, jest wielka wojna kulturowa o aborcję - stwierdził minister finansów.

Palikot: Chcemy wywołać wojnę światopoglądową >>>

Podkreślił, że sam nie wierzy, aby istniała w Polsce większość będąca za zaostrzeniem prawa aborcyjnego. Dodał o obecnie obowiązujących przepisach: - Wiemy, że te zapisy są bardzo rzadko używane. Z mojego punktu widzenia zbyt często, ale wciąż - bardzo rzadko.

Polskie Inwestycje czy program dla kolegów?

Dominika Wielowieyska pytała też Jacka Rostowskiego o zapowiedziany przez premiera Donalda Tuska program Polskie Inwestycje. - Krytycy mówią, że to ręczne będzie sterowanie gospodarką - stwierdziła. - Co mam na to powiedzieć? Jesteśmy w sytuacji, w której możemy zrobić to, co w wielu krajach Europy marzyłoby się politykom: mamy zasoby, mamy na tyle bezpieczne finanse publiczne, na tyle silny wzrost gospodarczy. Mamy do czynienia z relatywnie krótkim spowolnieniem - tak to przewidujemy - które będzie trwało rok, może trochę więcej, i chcemy zbudować podwaliny pod znaczące dodatkowe inwestycje, które w naturalny sposób trochę nam się teraz kończą. Z bardzo prostego powodu: tak efektywnie wykorzystaliśmy środki unijne - zauważył minister finansów.

"Pomysł PiS? Rozdawać pieniądze. To prostackie. Jedyna alternatywa dla PO to Balcerowicz" >>>

Gość Poranka TOK FM dodał: - Niektóre z osób, które krytykują ten program, to te same osoby, które mówiły, że budżet na 2013 rok jest źle skonstruowany, bo przewiduje spadek inwestycji. Ja już się do tego przyzwyczaiłem, że jest grupa komentatorów, którzy są zawodowymi krytykami.

- Każdy z projektów w ramach programu musi być rentowny, a przetargi na te projekty będą musiały być otwarte - kontynuował Rostowski. Dodał, że uważa za wielki plus stworzenie instrumentów, które będą patrzyły przyszłościowo, a nie z perspektywy "przejściowego spowolnienia gospodarki". - Musimy się zdecydować, czy chcemy pójść drogą rozwoju gospodarczego, czy chcemy iść drogą rozdawnictwa, jak proponuje opozycja, szczególnie PiS - podsumował.

DOSTĘP PREMIUM