Błaszczak powołał pełnomocnika od... przestrzeni kosmicznej. Absurd? Nie, to naprawdę potrzebna funkcja

Szef MON Mariusz Błaszczak powołał pełnomocnika ds. przestrzeni kosmicznej. Polityczni oponenci szybko zaczęli "śmieszkować", że rząd PiS chce podbijać kosmos. Eksperci zwracają jednak uwagę, że zdolności wojska do wykorzystywania przestrzeni kosmicznej to ważny problem.
Zobacz wideo

"Zachciało się podbijania kosmosu", "rząd PiS przekracza granice śmieszności", "nie potrafią uporządkować tego, co na Ziemi, a chcą latać w kosmos" - tego typu komentarze dominowały w mediach społecznościowych, kiedy Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało o powołaniu nowego pełnomocnika do spraw przestrzeni kosmicznej. Poseł Dariusz Joński zastanawiał się na przykład, "kogo pierwszego wystrzeli w kosmos" szef tego resortu Mariusz Błaszczak. Pojawiły się też sugestie, że człowiekiem "od latania w przestrzeń kosmiczną" mógłby zostać Antoni Macierewicz albo Jacek Sasin.

Patryk Słowik z "Dziennika Gazety Prawnej" - jako jeden z nielicznych - stwierdził, że śmianie się z utworzenia tego stanowiska jest po prostu kiepskie. "To jeden z najszybciej rozwijających się sektorów, a polscy badacze od dawna apelują o to, by mieli z kim rozmawiać po stronie rządowej. No ale 'PiS leci w kosmos, hehe'" - komentował na Twitterze.

Jeszcze w środę rano nie było wiadomo, kto zostanie pełnomocnikiem do spraw przestrzeni kosmicznej. Wydział prasowy MON w odpowiedzi na nasze pytania podawał, że o decyzjach personalnych "będzie informować niebawem". I rzeczywiście - już po kilku godzinach podał, że na stanowisko pełnomocnika minister Błaszczak powołał płk. Marcina Górkę. "To realizacja założeń NATO, które uznało przestrzeń kosmiczną za nową domenę działań" - podkreślili urzędnicy resortu.

Płk Górka od maja 2019 roku był wiceprezesem do spraw obronnych w Polskiej Agencji Kosmicznej. Wcześniej, od 18 grudnia 2018 roku, pełnił obowiązki tego wiceprezesa. "W trakcie służby w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego odpowiadał za budowę zdolności polskiej armii w obszarze satelitarnego rozpoznania obrazowego, a później był jednym z inicjatorów i głównych twórców koncepcji wykorzystania technik satelitarnych i technologii kosmicznych w rozpoznaniu sił zbrojnych RP" - możemy przeczytać o nim na portalu Space24.pl.

Nadzór merytoryczny nad pracą nowego pełnomocnika pełnić będzie wiceszef MON Marcin Ociepa, wiceprezes Porozumienia Jarosława Gowina.

Lista zadań, którymi zajmować się ma płk Górka, jest długa. To między innymi przygotowanie strategii resortu obrony narodowej w zakresie wykorzystania przestrzeni kosmicznej, opracowanie wytycznych dla szefa MON w sprawie wdrożenia polityk kosmicznych NATO czy zapewnienie pełnej koordynacji, spójności i komplementarności zdefiniowanych wymagań operacyjnych, potrzeb bieżących i innych zidentyfikowanych zadań w obszarze wykorzystania i monitorowania przestrzeni kosmicznej (pełna lista zadań jest dostępna tu).

Ponadto decyzja ministra Błaszczaka zakłada, że do końca sierpnia nowy pełnomocnik przygotuje projekt decyzji dotyczącej powołania całego Zespołu Zadaniowego do spraw Operacyjnego Wykorzystania Przestrzeni Kosmicznej, który będzie stanowił organ doradczy pełnomocnika.

Po co taki pełnomocnik?

- Sądzę, że to jest potrzebny krok - tak o powołaniu pełnomocnika do spraw przestrzeni kosmicznej mówi Paweł Ziemnicki, Dyrektor Działu Technologii Kosmicznych i Satelitarnych Allies Incorporated Sp. z o.o. - Patrząc w skali globalnej, kosmos staje się kolejną areną działań wojennych, tak jak morze, powietrze czy lądy. I najlepszym przykładem tego, jaką wagę ma ta przestrzeń jest fakt, że siły kosmiczne powołano w Stanach Zjednoczonych. Mówi o tym też Francja. Zdarzają się również głosy, że być może na poziomie europejskim takie siły także byłyby potrzebne - dodaje.

I podkreśla, że wbrew prześmiewczym komentarzom nie chodzi tu o podbój kosmosu czy latanie na Księżyc, ale między innymi o wykorzystywanie satelitów w zakresie komunikacji czy rozpoznania obrazowego. - Nie zapominajmy, że jesteśmy krajem wschodniej flanki NATO i powinniśmy mieć dobry wgląd w to, co dzieje się za naszymi granicami. Obserwacja, rozpoznanie, zdjęcia satelitarne są nam do tego potrzebne - mówi.

Podobnego zdania jest generał Stanisław Koziej. - To stanowisko jest formalnym wyrazem pewnego bardzo ważnego problemu, mianowicie zdolności Wojska Polskiego do wykorzystywania przestrzeni kosmicznej i potrzeb zwiększania swoich zdolności operacyjnych - stwierdza w rozmowie z nami były szef BBN i były wiceszef MON. Podobnie jak Ziemnicki mówi m.in. o wykorzystywaniu różnych środków satelitarnych i dzięki temu zapewnieniu łączności globalnej czy sterowania zdalnymi systemami rażenia. - Wojsko, które nie będzie miało takich zdolności, nie będzie w stanie wykorzystywać najnowocześniejszych systemów uzbrojenia. A my przecież idziemy w kierunku unowocześniania armii. Chcemy kupić samoloty F35, rakiety Patriot, różne zdalne systemy ataku. Jeśli nie będziemy posługiwali się przestrzenią kosmiczną do sterowania tymi systemami broni, to wykorzystamy tylko część ich zdolności - mówi.

Według generała Kozieja włączenie się w system wykorzystywania możliwości, które oferuje przestrzeń kosmiczna, jest "jednym z absolutnych priorytetów" polskiego wojska. Nasz rozmówca przypomina też, że pewne kroki w tym kierunku były inicjowane w MON już wiele lat temu, kiedy szefem tego resortu był Radosław Sikorski (2005-2007), a wiceszefem właśnie generał Koziej. - Sikorski podejmował próby wykorzystywania zdolności satelitarnych na potrzeby wojska, ale niestety przez 15 kolejnych lat nic specjalnie w MON nie robiło się z tym dalej - przyznaje. I dodaje, że powołanie nowego pełnomocnika do spraw przestrzeni kosmicznej wskazuje, że nareszcie coś w tej sprawie kiełkuje.

Sprawa ważna, ale czy potrzebny pełnomocnik?

Generał ma jednak wątpliwości, czy utworzenie do tego zupełnie nowego stanowiska - w dodatku trzeciorzędnego w strukturze ministerstwa - to najwłaściwsza forma rozwiązania problemu. Jego zdaniem, lepszym rozwiązaniem byłoby wyznaczenie szefa jakiejś struktury już istniejącej w MON, która zajmuje się tą problematyką w największym stopniu. - Czy to będzie Szef Sztabu Generalnego, może jego zastępca czy może wiceminister obrony narodowej? Chodzi o to, żeby nie tworzyć dodatkowej struktury obok tych wszystkich, które i tak tymi sprawami związanymi z kosmosem będą musiały się zajmować - mówi. Takie rozwiązanie, według generała, sprawiłoby szybsze i bardziej sprawne wdrożenie nowych zadań.

Zwłaszcza, że jest co nadrabiać, bo nasz kraj ma - mówiąc delikatnie - niezbyt duże doświadczenie w wykorzystywaniu przestrzeni kosmicznej do celów operacyjnych czy strategicznych. - Jako Polska w zasadzie wypuściliśmy dopiero kilka niewielkich satelitów. Częściowo były to projekty studenckie albo naukowe. Na tym polu jeszcze dużo mamy do zrobienia - mówi Paweł Ziemnicki. I dodaje, że dobrze byłoby, gdyby Polska miała racjonalną koordynację działań w domenie kosmicznej w zakresie wojskowym, cywilnym oraz na styku tych dwóch płaszczyzn. - W budowę potrzebnych zdolności należy też angażować polskie firmy z tego sektora - nadmienia.

- Warto mieć osobę, a w przyszłości prawdopodobnie także zespół wykwalifikowanych ludzi, który mógłby reprezentować nas na forach międzynarodowych, co jest zresztą wpisane w zadania tego nowego pełnomocnika - zauważa nasz rozmówca. - Żebyśmy wiedzieli, co się dzieje w otoczeniu międzynarodowym i jak nasz kraj powinien przygotowywać się na wyzwania związane z przestrzenią kosmiczną czekające nas i naszych sojuszników - podsumowuje.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (54)
Błaszczak powołał pełnomocnika od... przestrzeni kosmicznej. Absurd? Nie, to naprawdę potrzebna funkcja
Zaloguj się
  • wpac

    Oceniono 15 razy 15

    Ociepa merytorycznym koordynatorem?
    Pawłowicz byłaby najlepsza, wszak powstał
    "Ruch Wyperdolenia Krystyny Pawłowicz w Kosmos".

  • silthor

    Oceniono 9 razy 9

    1. Powołać pełnomocnika.
    2. Jak pełnomocnik nie wystarczy, to powołać komisję.
    3. Jak to nie wystarczy, powołać specjalną komisję.
    4. Kolejnym krokiem może być urząd do spraw kosmosu.
    5. No i w końcu ministerstwo kosmosu, bo ministerstw nigdy dość, gdy trzeba znaleźć stołki dla kolegów z partii.

    Etatów będzie przybywać, ale rzeczywistej obecności w kosmosie i tak nie będzie. Ale papierologia będzie iście kosmiczna.

  • pedro.666

    Oceniono 12 razy 8

    Zambia również miała własny program kosmiczny

    W latach 60. wyścig kosmiczny był w pełnym rozkwicie. O najnowszych osiągnięciach pisano we wszystkich gazetach i czasopismach, a konkurencyjne kraje walczyły o pierwsze miejsce w podboju kosmosu. Zwykle uważa się, że liderami w tworzeniu zaawansowanych technologii kosmicznych były Stany Zjednoczone i Związek Radziecki. Ale w wyścigu kosmicznym uczestniczył też inny gracz, o którym często się zapomina...


    Edward Makuka Nkoloso był absolutnie przekonany, że jego kraj - Zambia - nie powinna trzymać się z dala od badań gwiezdnych bezkresów. W związku z tym w 1964 roku stworzył własny program kosmiczny i rozpoczął prace nad jego realizacją.

    Postanowił osobiście objąć dowództwo nad misją kosmiczną, tworząc tak zwaną Zambijską Narodową Akademię Nauk, Badań Kosmicznych i Filozofii. Jego plany były naprawdę imponujące. Nkoloso twierdził, że nie tylko prześcignie Amerykanów i Rosjan w wyścigu kosmicznym, ale także zasiedli Marsa specjalnie wyszkolonymi astronautami.

    Według jego zapewnień Zambia posiadała odpowiednią technologię, by przełożyć te teorie w rzeczywistość, a on starannie przygotował swoją załogę i przeprowadził wiele badań.

    Jego technologiczną innowacją okazała się katapulta z miedzi i aluminium, przypominająca nieco rakietę. W tej właśnie "rakiecie" polecieć mieli astronauci.
    Załoga miała się składać się z zambijskiego misjonarza, 17-letniej dziewczyny i pary kotów.

    Jeśli chodzi o jego badania, po prostu nocami studiował Marsa za pomocą teleskopu. To rzekomo pomogło mu zorientować się, czego można się spodziewać na Czerwonej Planecie. Twierdził, że znalazł tam ludzi, a choć ich kultura była prymitywna, nie stawiał za cel nadrzędny misjonarzowi nawracania Marsjan na chrześcijaństwo za wszelką cenę.

    Na co dzień nauczyciel ze szkoły podstawowej, Nkoloso, opracował kompletny kurs dla tych, którzy będą latać w kosmos jego rakietą-katapultą. Aby przystosować ich do nieważkości, zmuszał załogę do huśtania się na linach, które w pewnym momencie odcinał. To miało dawać członkom załogi chwilowe poczucie nieważkości. Musieli również wchodzić do beczek, które następnie staczano ze wzgórz, stać na głowie i uczyć się chodzić na rękach.

    Dlaczego? To oczywiste - w kosmosie tylko tak się poruszają!

    Niestety, rakieta Nkoloso nigdy nie wystartowała. Pierwszy potężny cios Nkoloso otrzymał, gdy UNESCO nie zgodziło się na dotację programu kosmicznego w wysokości 700 milionów dolarów, o którą prosił. Kolejnym ciosem była ciąża gwiazdy jego załogi, 17-letniej Marthy Mwamba.

    Sam pomysł może wydawać się szalony, ale wciąż jest coś ekscytującego w intencji Nkoloso, by uczynić Zambię kosmicznym mocarstwem. Rząd tego kraju nie chciał mieć nic wspólnego jego z planami, a nawet zwykli Zambijczycy uważali to wszystko za absolutne szaleństwo. Ale, z drugiej strony, kto nie próbuje - niczego nie osiąga. Magazyn "Time" poświęcił cały artykuł Nkoloso i jego projektowi kosmicznemu - i był to z pewnością dla Zambijczyka spory powód do dumy.

  • dinowar

    Oceniono 6 razy 6

    Wiadomo, wszystkie nowe stanowiska, zwłaszcza przed utratą władzy, są PiS potrzebne. Nieważne, że idiotyczne, na kilka miesięcy. W końcu PiS, to rząd plus. Ale, że GW uważa takie coś, gdy nawet WOT tym palantom nie wyszedł, za coś potrzebnego, to gruba przesada. No cóż, dyletanctwo dziennikarskie w natarciu.

  • jan.go

    Oceniono 6 razy 6

    Wiele krajów trzeciego świata już dawno satelity wojskowe ma Choćby Kolumbia U nas skończy sie na pełnomocniku o którym słyszę od dekad Tak samo " budujemy" , po raz drugi , elektrownię atomową Dziesięć lat , 600 mln zł i nawet nie wiedza gdzie będzie stała

  • prokuraturarejonowa

    Oceniono 6 razy 6

    Np fajnie. Tylko w warunkach pisowskiej dyktatury wyjdzie tak samo jak z maseczkami Szumowskiego.

    Zarobią szemrani pisowscy pośrednicy, prywatny sektor nie dostanie żadnych kontraktów.

  • krzysztof_ptk

    Oceniono 6 razy 6

    od... przestrzeni kosmicznej. A czemu nie mianowali kogoś z Ordynariatu Polowego Wojska?

  • reniek2020

    Oceniono 6 razy 6

    Czekamy na nominację Głównego Perukarza Marsa i Plutona, proponuję pana carewicza Suskiego

  • wkkr

    Oceniono 7 razy 5

    Niech najpierw zrobią sprawny system obrony przeciwlotniczej kraju a dopiero potem niech się gaja w gwiazdy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX