advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Mosbacher na Twitterze poucza PiS ws. mediów. "Ma rację, ale to upokarzający gest"

tokfm.pl
2 min. czytania
29.08.2020 11:00
- To jest, prawdę powiedziawszy, upokarzający gest wobec państwa polskiego. Takie bezpośrednie, publiczne pouczanie rządu jest czymś absolutnie niestandardowym i nie powinno się zdarzyć. Z drugiej strony, do tanga trzeba dwojga i ktoś pozwolił na takie relacje - wskazywała w TOK FM Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, była ambasador RP w Rosji.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

"Zmuszanie firm medialnych do sprzedaży akcji zmusi inwestorów do szukania innych rynków. To nie jest dobry klimat inwestycyjny - to cenzura. Przyciąganie inwestycji zagranicznych i silna gospodarka wymaga przewidywalności" – napisała na Twitterze ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher. Odniosła się tak do informacji pojawiających się w mediach, że PiS pracuje nad projektem ustawy dotyczącym dekoncentracji w mediach. Mówiła też o tym w wywiadzie dla 'Dziennika Gazety Prawnej' Joanna Lichocka, posłanka PiS i członkini Rady Mediów Narodowych.

Kolega klubowy Lichockiej, Zbigniew Girzyński, ocenił w 'Wyborach w TOKu', że jest "zniesmaczony" wpisami Mosbacher – Nie jest rolą ambasadora wypowiadanie się w sprawach wewnętrznych danego kraju. Nie pierwszy raz pani Mosbacher wychodzi z roli. Mam nadzieję, że takie wypowiedzi nie będą brane pod uwagę – powiedział Girzyński i jednocześnie dodał, że nie przewiduje, aby przepisy o dekoncentracji mediów zostały faktycznie uchwalone. – Kolejny raz już o tym dyskutujemy, a te pomysły nigdy nie doczekały się materializacji. Zobaczymy, jak będzie w tym przypadku – stwierdził poseł PiS.

Blokada na podcaście? Odblokuj wszystkie podcasty za 5 zł

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, szefowa 'Strategie2050', think-tanku współpracującego z ruchem 'Polska2050' Szymona Hołowni, choć zgodziła się z przesłaniem wpisów ambasadorów, to jednak taki ruch oceniła negatywnie. – To jest, prawdę powiedziawszy, upokarzający gest wobec państwa polskiego. Takie bezpośrednie, publiczne pouczanie rządu jest czymś absolutnie niestandardowym i nie powinno się zdarzyć. Z drugiej strony, do tanga trzeba dwojga i ktoś pozwolił na taką atmosferę w relacjach między Polską a Stanami Zjednoczonymi. To jednocześnie pokazuje, w jaki sposób traktuje nas administracja Donalda Trumpa – wskazywała była ambasador RP w Rosji.

Agnieszka Ścigaj z Kukiz’15 dopowiadała, że Mosbacher "po prostu grozi Polsce palcem". – Wielokrotnie pani ambasador pokazywała, że jest w Polsce po to, żeby bronić interesów Amerykanów, którzy inwestują tu duże pieniądze – stwierdziła posłanka klub Koalicji Polskiej.

Z kolei zdaniem Pauliny Hennig-Kloski z Nowoczesnej, ambasador broni niezależnych mediów w Polsce, ponieważ w USA pluralizm to największa wartość demokracji. – Bo tylko takie media są w stanie punktować władzę – mówiła Hennig-Kloska. Magdalena Biejat z Lewicy podkreślała, że takie sygnały z USA mogą sprawić, że rząd wycofa się z planów wobec mediów. – Debata o reformie mediów jest potrzebna, ale od kilku lat jesteśmy straszeni tą dekoncentracją. To klasyczny przykład polityki PiS, która służy konfliktom i demolce kolejnych obszarów w państwie – oceniła Biejat.