Kaczyński przestrzeli z reperacjami od Niemiec? "Stawianie sprawy na ostrzu noża nie jest roztropne"

Jarosław Kaczyński wrócił do sprawy reparacji wojennych, które zdaniem PiS-u, należą się Polsce od Niemiec. Zdaniem Michała Sutowskiego z "Krytyki Politycznej" to gra obliczona na efekt wewnętrzny. - Mam wrażenie, że ta opowieść PiS może być bardziej nośna, niż była kiedyś. Kilka lat temu postawa antyniemiecka raczej PiS-owi szkodziła - ocenił w TOK FM publicysta.
Zobacz wideo

Prezes PiS Jarosław Kaczyński wrócił ostatnio do podnoszenia kwestii niemieckiej. - Niemcy się z nami nie rozliczyły. Jesteśmy ciągle wierzycielem Niemiec i to w wielkiej skali. To nie chodzi tylko o reparacje czy odszkodowania, chodzi także o rozliczenie moralne - powiedział na wtorkowym spotkaniu z mieszkańcami Grójca. Jak podkreślił "my tego nie popuścimy". Temat odszkodowań od Niemiec wraca w przekazie PiS cyklicznie. Najczęściej przed wyborami. W poprzedniej kadencji Sejmu działał nawet specjalny zespół ds. oszacowania wysokości odszkodowań należnych Polsce od Niemiec za szkody wyrządzone w czasie II wojny. Jego szefem był poseł PiS Arkadiusz Mularczyk. Pod koniec ubiegłego roku sam Mularczyk stwierdził, że jego raport w tej sprawie spotkał się z pozytywną oceną premiera. - Jeśli dobrze pójdzie pierwsza część raportu o polskich stratach podczas II wojny światowej zostanie ogłoszona 1 września; dalsze części raportu - w ciągu miesięcy - zapowiedział w piątek w Płocku prezes PiS Jarosław Kaczyński.

- Wydaje mi się, że Jarosław Kaczyński jest człowiekiem, który żyje cały czas klimatem, pewnymi przeświadczeniami i mitologią lat 60. i 70. - mówił w Poranku Radia TOK FM prof. Jan Skórzyński z Collegium Civitas. Jak wyjaśniał "cała propaganda PRL-u w bardzo silnym stopniu była nacechowana motywami antyniemieckimi". - Sądzę, że Kaczyński uważa, że łatwo jest te motywy odgrzewać i wykorzystywać do umocnienia własnej pozycji - wskazał. I wyraził nadzieję, że prezes PiS się w tym względzie myli. - Współczesne pokolenia Polaków mają jak najlepsze doświadczenia z Niemcami. Są krajem do którego Polacy najczęściej wyjeżdżają za granicę - powiedział profesor i wskazał, że "przedstawianie Niemiec jako kraju Polsce nieprzyjaznego, jest oczywiście całkowitą nieprawdą". 

Według drugiego z rozmówców Karoliny Lewickiej, Michał Sutowskiego z "Krytyki Politycznej", prezes PiS mógł jednak wyczuć dobry moment na podsycanie antyniemieckiego nastroju. Wskazał, że w ostatnim czasie bowiem Niemcy nagrabiły sobie w polskiej opinii publicznej zachowawczą polityką wobec Rosji i wojny w Ukrainie. - Mam wrażenie, że opowieść PiS może być bardziej nośna, niż była kiedyś. Kilka lat temu postawa antyniemiecka raczej PiS-owi szkodziła - wskazał publicysta. 

"Trzeba zakwestionować tezę, że nie zostało dokonane żadne rozliczenie"

Odnosząc się bezpośrednio do kwestii reparacji, prof. Skórzyński wskazał, że "przede wszystkim trzeba zakwestionować tezę, że nie zostało dokonane żadne rozliczenie". - Republika Federalna Niemiec dokonała faktycznej i moralnej denazyfikacji - wskazał. Dodał, że nie jest też tak, że nie doszło do żadnych rozliczeń w sensie materialnym. - Politycy PiS-u zapominają albo udają, że nie wiedzą, że podstawowym wymiarem reparacji, jaki od Niemiec dostaliśmy, są nasze ziemie zachodnie i północne - powiedział. I podkreślił, że to jedna trzecia obecnej Polski. - Nie jest bardzo roztropnie stawiać tej kwestii na ostrzu noża, bo wówczas może wrócić na arenę międzynarodową kwestia, dlaczego Polska w zasadzie administruje we Wrocławiu i w Szczecinie. Tę sprawę bardzo starali się załatwić raz na zawsze premier Mazowiecki i minister Skubiszewski na początku lat 90. - dodał.

Inną obawą podzielił się zaś Sutowski. - Ja się nie boję powrotu Niemców do Wrocławia czy Szczecina. Podnoszenie kwestii reparacji, myślę, że może przywołać innego rodzaju kwestię - restytucji mienia wysiedlonych Niemców czy ludności żydowskiej - mówił. Wskazał, że to temat, który od czasu do czasu wraca i w tym kontekście łatwo byłoby go uruchomić. - Skoro rozliczamy różne krzywdy to dlaczego nie te? - pytał retorycznie. 

Zdaniem publicysty "KP" PiS rozkręca teraz "bardzo szkodliwy konflikt symboliczny", bo szuka tematu zastępczego wobec nadchodzącego kryzysu. - Jeśli ludzie nie będą mogli zaspokoić elementarnych potrzeb, to władza będzie zdana jedynie na rozgrzewanie konfliktów ideologicznych, historycznych - podsumował Sutowski. 

Posłuchaj całej rozmowy:

DOSTĘP PREMIUM