PiS "siada okrakiem", bo Ziobro "szantażuje rząd radykalizmem". O strategii "zohydzania" Polakom UE

- Im bliżej wyborów, tym bardziej UE będzie zohydzana Polakom. Bo PiS zawsze szuka winnych swoich czynów. Jarosław Kaczyński mówi w wywiadzie, że zrobił wszystko (by dostać pieniądze z KPO - przyp. red.), a UE idzie na przekór Polsce i robi to z czystej złośliwości, bo chce rząd PiS-u wymienić - mówiła w TOK FM Agata Kondzińska z "Gazety Wyborczej".
Zobacz wideo

W poniedziałek sędzia Igor Tuleya znów nie wrócił do pracy. Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił piątkową decyzję nowej prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Joanny Przanowskiej-Tomaszek, która przywróciła go do orzekania. - Widzimy niestety, że Ziobro i jego ludzie są mocni. Piotr Schab (prezes Sądu Apelacyjnego - przyp. red.) trzyma rękę na pulsie i nie pozwoli na to, żeby wbrew interesowi Zbigniewa Ziobry, chorej chęci zemsty politycznej i prywatnej wojnie z polskimi sędziami, prawo mogło zwyciężyć - stwierdził inny zawieszony sędzia Piotr Gąciarek.

Do sprawy sędziego Tulei odniosły się w Poranku TOK FM gościnie Jacka Żakowskiego. Agata Kondzińska z "Gazety Wyborczej" mówiła, że polski wymiar sprawiedliwości w Polsce jest, jak nigdy, podporządkowany jednemu politykowi, czyli Zbigniewowi Ziobrze. - I to politykowi, którego poparcie społeczne jest na granicy błędu statystycznego. A de facto szantażuje on cały rząd swoim radykalizmem - wskazała. 

Z kolei Ewa Siedlecka z "Polityki" stwierdziła, że decyzja prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Joanny Przanowskiej-Tomaszek mogła mieć związek z niedawną wypowiedzią szefowej Komisji Europejskiej. - Powiedziała, że UE nie odpuści przywrócenia do orzekania zawieszonych w Polsce sędziów. A PiS-owi zależy na pieniądzach z Krajowego Planu Odbudowy, w związku z tym postanowił przywrócić tych sędziów do pracy. Tylko że to może być dla jego elektoratu trudne do zniesienia, bo zrobił - nie pierwszy raz - taki swój "myk" - oceniła.

Jak dodała, Bruksela jest cierpliwa i rozumie, że PiS-owi i Zbigniewowi Ziobrze są potrzebne buńczuczne słowa, dlatego na nie nie reaguje. - Natomiast przypilnuje tego, co ma zostać zrobione, czyli m.in. tego, że sędzia Tuleya ma zostać przywrócony do pracy - podkreśliła.

Agata Szczęśniak z portalu oko.press strategię obozu rządzącego wobec Unii Europejskiej nazwała "siadaniem okrakiem". - Wysyłają sygnał do KE, że coś robią w kwestii przywracania sędziów, by Europa odkręciła wreszcie kurek z pieniędzmi. A jednocześnie stroszą piórka i opowiadają farmazony, że UE nie jest nam potrzebna - stwierdziła dziennikarka.

"Im bliżej wyborów, tym bardziej UE będzie zohydzana Polakom"

W wywiadzie dla tygodnika "Sieci" Jarosław Kaczyński pytany o relacje z UE, powiedział: "Wykazaliśmy maksimum dobrej woli, poszliśmy na kompromisy, ale widać, że nie o to tu chodzi". - Jeżeli wygramy, stosunki z Unią Europejską będziemy musieli ułożyć po nowemu. Nie może być tak - i nie będzie - że Unia wobec nas nie uznaje traktatów, porozumień, umów - stwierdził prezes PiS. - Ustępstwa nic nie dały, choć poszliśmy daleko - dodał.

W ocenie Ewy Siedleckiej te słowa tylko potwierdzają, że "Polska tkwi w polexicie od kilku lat". - Polski rząd konsekwentnie wypowiada posłuszeństwo prawu UE, ale to polexit dyplomatyczny. Natomiast jeśli idzie o ten faktyczny, to on jest raczej mało prawdopodobny. Bo nie istnieje procedura wykluczenia państwa ze Wspólnoty. Oczywiście, moglibyśmy wyjść sami, ale tego teraz nikt nie zaproponuje, dlatego że boi się tego nawet już twardy elektorat PiS-u - przekonywała. 

Skoro faktyczny polexit nie jest na razie możliwy, to - zdaniem Agaty Szczęśniak - PiS postawi na pokazywanie, że Polska "nie oddaje swojej suwerenności za darmo". - Będziemy tych krzyków doświadczać dużo. A jednocześnie nawet PiS będzie brał udział w pogłębiającej się integracji z UE - powiedziała.

- Im bliżej wyborów, tym bardziej UE będzie zohydzana Polakom. Bo PiS zawsze szuka winnych swoich czynów. Jarosław Kaczyński mówi w tym wywiadzie, że zrobiło wszystko (by dostać pieniądze z KPO - przyp. red.), a UE idzie na przekór Polsce i robi to z czystej złośliwości, bo chce rząd PiS-u wymienić -  podsumowała Agata Kondzińska z "Gazety Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM