"Stand-up połowicznie komediowy". Morawiecki w Paryżu jak Cyrankiewicz? "PiS liczy, że Macrona będzie można kupić"

Premier Mateusz Morawiecki spotkał się w Paryżu z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Zdaniem Agaty Stremeckiej z Forum Obywatelskiego Rozwoju, to "show dla wyborców PiS, by pokazać, jak w UE będziemy walczyć szabelką". - Utrzymywanie relacji z Polską - nawet pozorowanych, rytualnych - jest elementem budowania równowagi w relacjach z Niemcami. Pokazywanie, że Francja nie jest skazana na tradycyjny sojusz z Berlinem - zwrócił z kolei uwagę Zbigniew Parafianowicz z "DGP".
Zobacz wideo

Premier Mateusz Morawiecki pojechał w poniedziałek do Paryża na spotkanie z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Podczas rozmów wskazał na największe zwycięstwa Francuzów,  jak Valmy czy Austerlitz. Przywołał także hasło muszkieterów: "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". Co pokazało, że gdy idzie o bezpieczeństwo energetyczne Europy, to Francja jest "naturalnym partnerem".

Jak wskazała w TOK FM Agata Stremecka przekonywanie, że teraz Polska i Francja są razem jest "dość zabawne". - Mówienie przed Macronem Dumasem i muszkieterami, że tu i teraz jeden za wszystkich, brzmi dość zabawnie w ustach Morawieckiego. Tym bardziej, że wtedy kiedy Macron oczekiwał od polskiego premiera zachowania się jak jeden z muszkieterów, pomoc nie nadeszła. Choćby przy konflikcie syryjskim, czy kwestiach podatkowych w UE - mówiła w "Poranku Radia TOK FM" ekspertka Forum Obywatelskiego Rozwoju. 

W jej ocenie, spotkanie Morawiecki-Macron nie było dyplomatyczną wizytą zagraniczną, a spotkaniem z wyborcami PiS, tyle, że na terenie Paryża. - To był fantastyczny stand-up, połowicznie komediowy. Show dla wyborców PiS, by pokazać, jak szabelką w UE będziemy walczyć - dodała w rozmowie z Janem Wróblem. - Przekaz Mateusza Morawieckiego był całkowicie do własnego elektoratu. To były wcześniej wymyślone grepsy, hasełka, które dobrze brzmią w kontekście i geopolitycznym, i gospodarczym Polski - uzupełniła od razu.

W tym kontekście prowadzący przywołał anegdotę o Józefie Cyrankiewiczu, legendarnym premierze, który w PRL zajmował to stanowisko przez 14 lat. - Kiedy ten pojechał do Paryża, mówi do swoich towarzyszy: "Wyobraźcie sobie koledzy, traktowali mnie tam jak premiera". Po co przyjmować premiera, który nie jest samodzielny ani w polskim ładzie konstytucyjnym, ani poza konstytucyjnym? - pytał przy tym. 

- Bo jednak na wizytówce ma napisane premier. Bo jednak rząd został wybrany przez większość parlamentarną, która z kolei została wybrana w demokratycznych wyborach, czy nam się to podoba czy nie. W związku z tym oficjalne kanały dyplomacji ciągle działają i działać muszą - odpowiedziała Agata Stremecka, zastrzegając, że "rzeczywiście wizyta Morawieckiego była trochę jak z anegdoty o Cyrankiewiczu".

Jak dodała od razu, absurdem byłoby też, gdyby Macron nie rozmawiał z premierem kraju, który leży między Niemcami a Ukrainą i kawałkiem Rosji. - Nawet jeśli premierem byłby Cyrankiewicz, to Macron by też z nim rozmawiał. Czy nawet z Dyzmą - zastrzegła. 

"PiS liczy, że Macrona będzie można kupić"

Zdaniem Zbigniewa Parafianowicza, poza żartami, poruszono jednak w Paryżu kilka ważnych tematów. Choć, jak od razu zastrzegł, te w rozmowach z Francuzami omawiane są od mniej więcej dwóch lat. 

- Dużymi tematami są: polityka klimatyczna, którą Francuzi wspólnie z Polakami mogą być zainteresowani. Kwestia wiz dla Rosjan w UE i - najważniejszy temat - czyli próba dalszego lobbowania u Macrona, by podziałał w sprawie KPO - wymienił dziennikarz "DGP", podkreślając, że "póki co, nic z tego jednak nie wynika".  - I sprawie KPO, i w sprawie wiz. Zobaczymy, co będzie z polityką klimatyczną.  Dlatego porównanie do Cyrankiewicza też się wpisuje w uzysk z tego całego wyjazdu - podkreślił.

W ocenie gościa TOK FM, stać może za tym jednak także i samo podejście prezydenta Francji.  - Jeden z dyplomatów polskich, który w ten proces jest zaangażowany, opowiadał, że Macron jest jeszcze bardziej transakcyjny niż był Trump - zwrócił uwagę, wskazując, że "PiS liczy, że Macrona będzie można kupić. Kontraktami. Czy np. udziałem Francuzów w programie atomowym".  

Agata Stremecka zwróciła też uwagę, że Francja musi rozmawiać z Polską, bo jesteśmy krajem, który produkuje najwięcej energii z węgla. - Rozmowa o dużej energetyce bez nas odbyć się po prostu nie może. To my będziemy mieli tu kluczowy wpływ - podkreśliła.

A dodatkowo, jak zastrzegł Zbigniew Parafianowicz, Niemcom nie udało się przeforsować likwidacji weta w unijnym procesie decyzyjnym. A to oznacza, że Polska w rozmowach klimatycznych ma głos blokujący. - Macron ma więc interes, by z Morawieckim rozmawiać. Poza tym on też widzi to, co dzieje się w Niemczech. Jak słaby jest kanclerz, który poza kłopotami wewnątrz kraju, prowadzi niespójną i niezrozumiałą politykę w obliczu wojny na Ukrainie - zwrócił także uwagę dziennikarz "DGP". - Utrzymywanie relacji z Polską - nawet pozorowanych, rytualnych - jest elementem budowania równowagi w relacjach z Niemcami. Pokazywanie, że Francja nie jest skazana na tradycyjny sojusz z Berlinem - skwitował. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM