,
Obserwuj
Świat

Rosja planuje prowokację w Polsce? "Granice się przesuwają"

TOK FM, Jacek Stawiany
2 min. czytania
03.07.2026 20:28

USA ostrzegły Polskę przed planowaną rosyjską prowokacją. Mogłoby nią być nawet wtargnięcie żołnierzy z obwodu królewieckiego lub Białorusi. - Ostrzeżenia przed atakami hybrydowymi to nic nowego. To nie tylko ostrzeżenia, ale pewna realność, z którą żyjemy od wielu lat - mówił w TOK FM Jakub Godzimirski z Norweskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Alaksandr Łukaszenka i Władimir Putin
Alaksandr Łukaszenka i Władimir Putin
fot. ALEXANDER KAZAKOV/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak może wyglądać rosyjska prowokacja w Polsce?
  • Jakie są czerwone linie, których Rosja nie może przekroczyć?

Stany Zjednoczone ostrzegły Polskę przed planowaną rosyjską prowokacją. O szczegółach donoszą Onet i brytyjski "The Telegraph". Uwagę na potencjalne zagrożenie zwracają też inne zagraniczne media. Rosyjska prowokacja miałaby przetestować solidarność Sojuszu Północnoatlantyckiego, a nawet zmusić zachodnich partnerów do zawieszenia pomocy wojskowej dla walczącej Ukrainy.

Według "The Telegraph" może do niej dojść w ciągu najbliższych miesięcy. Scenariusze zakładają nawet wtargnięcie grupy żołnierzy na terytorium Polski z terenu obwodu królewieckiego lub z Białorusi. Pod uwagę brany jest też pozorowany atak na infrastrukturę krytyczną - na przykład elektrownię. Tak, by uruchomić polskie systemy obrony powietrznej.

Brytyjska gazeta podaje, że wszystkie opcje miały być omawiane w Moskwie. Wśród źródeł doniesień wymieniane są ministerstwa, bliskie otoczenie prezydenta Karola Nawrockiego i dyplomaci z państw bałtyckich.

Zaledwie przed tygodniem podobne ostrzeżenia publicznie wydał łotewski wywiad. Ryga jest przekonana, że Rosja przygotowuje cały szereg prowokacji przeciwko państwom bałtyckim lub Polsce.

Co na to NATO?

- Ostrzeżenia przed atakami hybrydowymi to nic nowego. To nie tylko ostrzeżenia, ale pewna realność, z którą żyjemy od wielu lat - mówił w "TOK 360" prof. Jakub Godzimirski z Norweskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Jako typowy przykład wymienił działania na granicy polsko-białoruskiej.

Gdzie jest czerwona linia, której nie można przekroczyć? - Granice się przesuwają - mówił gość Adama Ozgi. Przypominał, że po inwazji rosyjskiej na Ukrainę Niemcy zaoferowały obrońcom 5 tys. hełmów, teraz Ukraina wyposażona jest, m.in. przez kraje zachodnie, w najnowocześniejsze systemy obrony.

- W krajach natowskich cały czas toczy się dyskusja, czy NATO nie powinno podjąć podobnych działań ofensywnych wobec Rosji. Nie bez kozery Wołodymyr Zełenski określa ataki na zakłady przetwórcze ropy naftowej jako sankcje. Pięćdziesiąt regionów rosyjskich boryka się z niedoborami paliwa i to jest coś, co działa nie tylko na wyobraźnię, ale też na postawę wobec wojny - zaznaczył Godzimirski.

Źródło: TOK FM