"Rząd okradł ponad dwa miliony Polaków". Za podwyżkę płacy minimalnej "orderu z ziemniaka" nie będzie

W 2023 roku płaca minimalna ma zostać podwyższona dwukrotnie - w styczniu oraz w lipcu. - Rząd łaskawie mówi do ponad dwóch milionów Polaków zarabiających płacę minimalną: w przyszłym roku was nie okradniemy. Co prawda w tym trochę was okradliśmy, manipulując przy budżecie, ale za rok to już będzie wspaniale - mówiła w TOK FM posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Zobacz wideo

Rząd w przyszłym roku dwa razy podwyższy płacę minimalną. Wzrost ma być wyższy, niż pierwotnie zapowiadano. W projekcie rozporządzenia zakładano, że od 1 stycznia 2023 r. minimalne wynagrodzenie miało wzrosnąć z obecnych 3010 zł brutto do poziomu 3383 zł brutto, a minimalna stawka godzinowa z 19,70 zł do 22,10 zł, z kolei w lipcu kwoty miały wzrosnąć odpowiednio do 3450 zł i 22,50 zł. We wtorek po południu - po posiedzeniu rządu - premier Mateusz Morawiecki ogłosił jeszcze wyższe stawki.

Przyjęte rozporządzanie zakłada wzrost płacy minimalnej od 1 stycznia 2023 roku do 3490 zł brutto, a minimalnej stawki godzinowej do 22,80 zł. Natomiast od 1 lipca przyszłego roku minimalne wynagrodzenie będzie wynosić 3600 zł, przy najniższej stawce godzinowej wynoszącej 23,50 zł.

Jak podkreśliła w TOK FM posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, nie wynika to wcale z dobrej woli rządu, a z obowiązku ustawowego. - Kiedy prognozowana inflacja przekracza 5 proc. (a niestety w Polsce grubo przekracza, sięga kilkunastu procent w tej chwili), to zgodnie z ustawą o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, płaca minimalna musi być w takim roku podnoszona dwa razy - 1 stycznia i 1 lipca - tłumaczyła w rozmowie z Janem Wróblem.

"Polski rząd okradł w tym roku ponad dwa miliony Polaków"

Jak zwróciła uwagę polityczka, z podwyżką płacy minimalnej rząd nie powinien czekać do nowego roku, tylko zdecydować się na ten krok już teraz. - Polski rząd okradł ponad dwa miliony Polaków w tym roku. Zaprojektowany budżet na 2022 rok zakładał trzyprocentową inflację, ale jest jasne, że już przynajmniej w toku tego roku było wiadomo, że inflacja będzie grubo wyższa niż 5 procent (obecnie to 16,1 proc.). Można było budżet znowelizować i doprowadzić do sytuacji, że już 1 lipca 2022 roku podniesiona zostałaby płaca minimalna. Rząd tego nie zrobił - wskazała posłanka.

- Więc mamy taką sytuację, że rząd łaskawie mówi do ponad dwóch milionów Polaków zarabiających płacę minimalną: w przyszłym roku was nie okradniemy. Co prawda w tym trochę was okradliśmy, manipulując przy budżecie, ale za rok to już będzie wspaniale - stwierdziła Dziemianowicz-Bąk i dodała: "Lepiej późno niż wcale, ale jednak orderu z ziemniaka tutaj rządowi Prawa i Sprawiedliwości przyznać nie można".

Gościni TOK FM podkreśliła także, że sam wzrost płacy minimalnej to za mało. Jej zdaniem powinien iść za tym także wzrost płac w budżetówce. - Ustawa Lewicy o 20-procentowych podwyżkach dla sfery budżetowej powinna zostać przyjęta jak najszybciej. Nie może być tak, że pielęgniarki, nauczyciele czy pracownicy pomocy społecznej zarabiają nagle wszyscy poniżej albo na poziomie płacy minimalnej - oceniła posłanka Nowej Lewicy.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM