Jak agenci z Izraela majstrowali przy wyborach w Słowenii? "Rodzaj pogrożenia palcem"
Nikt nikogo za rękę nie złapał, ale Izrael miał zarówno interes, jak i możliwości, żeby starać się przeszkodzić Golobowi i jego koalicji utrzymać się przy władzy. Ponieważ rząd Słowenii był bardzo krytyczny w stosunku do Izraela przede wszystkim za działalność w Strefie Gazy - mówił w TOK FM Jędrzej Winiecki z "Polityki".
Jak agenci z Izraela majstrowali przy wyborach w Słowenii?
"Wynik niedawnych wyborów w Słowenii wypaczyła Black Cube, prywatna agencja wywiadowcza z Izraela" - napisała "Polityka". Jak czytamy w tekście Jędrzeja Winieckiego, 12 dni przed wyborami wypłynęły nagrania, w których kilka znaczących postaci, mówiło o swoich powiązaniach m.in. z premierem Robertem Golobem.
Nagrania, które wstrząsnęły Słowenią, sugerowały winy otoczenia Goloba i kierowanej przez niego partii rządzącej. Stać za tym ma właśnie Black Cube, czyli agencja wywiadowcza nazywana prywatnym Mosadem (bo przewinęli się przez nią m.in. byli szefowie Mosadu).
- Nikt nikogo za rękę nie złapał, ale Izrael miał zarówno interes jak i możliwości, żeby starać się przeszkodzić Golobowi i jego koalicji utrzymać się przy władzy. Ponieważ rząd Słowenii był bardzo krytyczny w stosunku do Izraela przede wszystkim za działalność w Strefie Gazy. Uznał też państwowość Palestyny. Więc mógł być to taki rodzaj pogrożenia palcem - mówił w "Wywiadzie politycznym" Jędrzej Winiecki z tygodnika "Polityka".
- Być może też to, że ci agenci pojawili się w otwarty sposób, lecąc z Izraela i sygnalizując: "Przylecieliśmy do Lublany, więc będziemy tutaj robić jakiś nieporządek". Gdyby chcieli to zataić to zrobiliby to kompletnie inaczej - skwitował gość Karoliny Lewickiej.
Źródło: TOK FM