,
Obserwuj
Gospodarka

Tego lata będzie gorąco. To dobra i zła wiadomość

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
4 min. czytania
16.04.2026 21:00

To będzie tekst o klimatycznym wahadle i o zmianie, w której "chłopiec" zastąpi "dziewczynkę", a pogodowe anomalie znów okrążą kulę ziemską, zmuszając całe gospodarki do zmian sposobu działania, konsumentów do remanentu w szafach i na talerzach, a biznesy do przemeblowania modelu zarabiania. Naukowcy zapowiadają koniec chłodnego systemu klimatycznego i nadejście modelu gorącego. Możliwe, że w najpotężniejszym wydaniu w historii.

Z powodu El Niño lato w 2024 roku było wyjątkowo gorące
Z powodu El Niño lato w 2024 roku było wyjątkowo gorące
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaki to "chłopiec" w tym roku sprowadzi na nas gorąco?
  • Co spowodował w ostatnich latach?
  • Jak to wszystko może nam wybitnie pomóc następnej zimy?

Na początek krótka lekcja geografii z elementami fizyki. A chodzi o to, co właśnie dzieje się na Pacyfiku, konkretnie w pasie równikowym. Bo tam woda morska systematycznie się podgrzewa i według klimatologów osiągnie temperaturę, od której rozpocznie się cykliczne zjawisko pogodowe o globalnej skali. Jego skutki odczuje cała planeta, ale niektóre jej części mocniej niż inne. Wiadomo mniej więcej co się wydarzy, nie wiadomo tylko z jaką siłą. Możliwe, że pogoda przejdzie w tym roku do historii, a zjawisko, o którym tu mowa, będzie najsilniejsze, odkąd meteorolodzy prowadzą swoje obserwacje.

W rejonie równika na Pacyfiku temperatura wody w ostatnim czasie systematycznie rosła. Wraz tym wzrostem rośnie prawdopodobieństwo takich zmian w atmosferze, które jednym rejonom świata przyniosą katastrofalne w skutkach deszcze, a innym apokaliptyczne upały i rekordowe susze. Klimatolodzy uważają, że miejsce "dziewczynki" zajmie tego lata "chłopiec". I przyniesie planecie kolejny najcieplejszy w historii rok. La Niña czyli dziewczynka odchodzi, a wraz z nią globalny wzór pogodowy, który na półkuli północnej odpowiadał między innymi za chłodniejszą niż ostatnio zimę. Jej miejsce zajmuje El Niño czyli system atmosferyczny napędzany odwrotnymi prądami morskimi i zmianą kierunków wiatru. La Niña i El Niño odpowiadają za ekstremalne wydarzenia w pogodzie. I w końcu za grubość naszych portfeli. Ale po kolei.

Złe informacje dla miłośników zimy

Na początek kalendarz. Naukowcy oceniają, że zjawisko El Niño zawładnie pogodę w drugiej połowie roku. Prawdopodobieństwo jego wystąpienia od sierpnia do jesieni oceniają na ponad 60 procent. A to znaczy, że zachodnie Stany Zjednoczone, części Afryki i Indie mogą doświadczyć cieplejszego niż przeciętnie lata. Zapytacie co z Europą? Tu też będzie gorąco i sucho. Tu krótka wycieczka w nieodległą przeszłość, do ekstremalnie ciepłej zimy 2023/2024 - w Polsce zima ta była jedną z najcieplejszych w historii, z anomaliami temperatury lokalnie wyższymi od średniej o ponad 3°C. Po rekordowo ciepłej zimie przyszła rekordowo ciepła wiosna. Efekt El Niño utrzymał się w pierwszej połowie roku 2024.

To wtedy ekstremalnie ciepły marzec był cieplejszy o blisko 4 stopnie niż średnio wcześniej, a przemysł odzieżowy przeszedł gwałtowną zapaść. Na sklepowych półkach smętnie przeleżały zimę ciepłe swetry i wełniane czapki. Zimowe kolekcje zajmowały miejsce w magazynach aż do kolejnej jesieni, a klęska urodzaju zmusiła branżę do wyprzedaży za grosze. Straty sięgały miliardów, by się przed nimi uchronić w przyszłości sieci odzieżowe skorygowały cykle projektowania, zamówień i transportu. Żeby już nigdy nie zostać z puchowymi kurtkami jak Himilsbach z angielskim. I teraz ze sklepu odzieżowego przeniesiemy się na pole, bo to właśnie tam El Niño szkodzi najbardziej.

Komu zaszkodzi El Niño?

Konkretnie na plantacje południowoamerykańskie, z których zbiory, niezależnie od szerokości geograficznej, lądują każdego poranka na każdym śniadaniowym stole. Czyli kawa. To właśnie ona z powodu poprzedniej rundy El Niño ucierpiała najmocniej. Podrożała tak bardzo, że trafiła na czołówki największych światowych mediów. Podobnie zresztą jak kakao, a z nim czekolada. El Niño odpowiada za okresy nawalnych deszczy lub katastrofalnej suszy nie tylko na wybrzeżach Pacyfiku, ale także na atlantyckiej części Zachodniej Afryki. To właśnie tam znajduje się czterech z dziesięciu największych na świecie producentów kakao: Wybrzeże Kości Słoniowej, które produkuje połowę surowca, Ghana, Kamerun i Nigeria. Ekstremalna pogoda przetrzebiła plantacje. Kakao, a wraz z nim czekolada, stały się historycznie drogie. Podobnie kawa.

El Niño zmienia pogodę w Ameryce Łacińskiej i Południowej, gdzie znajdują się jedne z największych na świecie plantacji kawy. W części regionu może spowodować dotkliwą suszę, w innej ulewne deszcze. I jedno i drugie jest dla kawy wyrokiem śmierci, bo na cykliczną zmiany pogody, za które odpowiada El Niño, nakładają się zmiany klimatu. I dlatego zbiory są słabe, kawa niskiej jakości, a jej ceny - na rynkach towarowych i półkach sklepowych - rekordowo wysokie. Ostatnio tak wysokie, że przełożyły się na tempo inflacji, a klientom na zakupach podnosiły ciśnienie: wpływały na nastroje konsumentów i zmianę "kawowych zwyczajów", zmuszając największe na świecie sieci kawiarni do zmiany strategii, a nawet do przemeblowania lokali.

Jeszcze głębiej może w tym sezonie zmienić się rolnictwo w Azji. Szczególnie w Indiach, gdzie farmerzy żywią półtora miliarda ludzi. Szczególnie, że i tak są już w nie najszczęśliwszej sytuacji - paliwo podrożało rekordowo z powodu wojny w Zatoce Perskiej, podobnie nawozy sztuczne, szczególnie azotowe, bez których uprawy nie są wystarczająco wydajne. Analitycy wskazują na cztery towary rolne, na które kryzys pogodowy i energetyczny wpłynie najbardziej: kakao, o którym już czytaliście, cukier, oleje roślinne, ryż oraz raz kawa, o niej też już była mowa, czy w końcu herbata.

Na koniec dobra wiadomość, a nawet dwie dobre wiadomości, szczególnie dla Europejczyków. El Niño w drugiej połowie roku może oznaczać wyjątkowo ciepłe i długie lato. I wakacje po horyzont, upalny wrzesień i nienormalnie gorącą jesień. Jak trzy lata temu, gdy Polska paradowała w październiku w koszulkach z krótkim rękawem. Po nadzwyczajnej jesieni może przyjść niestandardowo ciepła zima, która zaważy na losach europejskich gospodarek w całości. Dlaczego? Po rekordowo mroźnej zimie i chłodnym starcie wiosny, w europejskich zbiornikach na gaz widać dno. Surowca nie da się na razie sprowadzać z Bliskiego Wschodu, który dostarcza go światu aż jedną piątą. W tej sytuacji Europa zastanawia się nad zmniejszeniem poziomu obowiązkowych zapasów gazu, który na kontynencie służy do produkcji prądu i ogrzewania domów. Perspektywa ciepłej zimy - to mniejsze szanse energetycznej klęski. I powrotu galopującej inflacji.

źródło: TOK FM