Nowa odsłona afery Pegasusa. Miller czuje się zazdrosny i poszkodowany. "Nie dostąpiłem takiej uwagi"

Nazwisko Grzegorza Napieralskiego jako jedno z niewielu pojawiło się w odtajnionych przez Zbigniewa Ziobrę protokołach przesłuchań Marcina W., dawnego wspólnika Marka Falenty i bohatera afery taśmowej. Zdaniem Leszka Millera to dowód na ciąg dalszy gry politycznej. - Pan Ziobro będzie działał na zasadzie kroplówki. W ważnych dla PiS politycznych datach będzie odsłaniał to, co chce odsłonić - mówił w TOK FM były premier.
Zobacz wideo

CBA inwigilowało Pegasusem Grzegorza Napieralskiego krótko po tym, gdy obciążające go zeznania złożył współpracownik Marka Falenty, bohatera afery taśmowej - wynika z ustaleń "Wyborczej". Grzegorz W. zeznał, że Grzegorz Napieralski miał domagać się od niego 20 lub 30 tys. zł na stowarzyszenie zajmujące się prowadzeniem szkoły muzycznej, do której chodziła jego córka. Sam polityk stwierdził, że był w tej sprawie przesłuchiwany już trzy-cztery lata temu. Zaprzeczył jednocześnie, że taka sytuacja miała miejsce. 

Jak ocenił w TOK FM Leszek Miller, Napieralski awansował w hierarchii znaczenia politycznego. - Jak rozumiem, Pagasusem odpowiednie służby włamują się do niebyle kogo. Ja jestem z tego punktu widzenia poszkodowany. Nie słyszałem i nie znam informacji, które by wskazywały, że dostąpiłem takiej uwagi - stwierdził ironicznie poseł do Parlamentu Europejskiego i były premier. Choć, jak od razu zastrzegł, nie oddał telefonu fundacji Citizen Lab, która weryfikuje sygnały o inwigilacji.

Dodał przy tym, że cała sytuacja przypomina mu historię sprzed lat, kiedy miał jeszcze okazję rozmawiać z gen. Czesławem Kiszczakiem. - Powiedziałem mu: "Panie generale, a jak to się stało, że żadne ze służb panu podległych nigdy mi nie zaproponowała współpracy?". Popatrzył na mnie i powiedział: "Pewnie uznali, że nie jest pan perspektywiczny" - dodał w rozmowie z Karoliną Lewicką. 

Napieralski inaczej patrzy na całą sytuację. Były polityk SLD, a obecnie Koalicji Obywatelskiej spotkał się w piątek z senacką komisją ds. wyjaśnienia przypadków nielegalnej inwigilacji przy użyciu systemu Pegasus. Stwierdził, że jest przerażony faktem, iż mógł być inwigilowany Pegasusem. Przypomniał, że ten system miał być przeznaczony na terrorystów. - Co ja bomby podkładam, jestem terrorystą? - pytał retorycznie.

Zdaniem Leszka Millera fakt, że służby zdecydowały się inwigilować Pegasusem akurat Grzegorza Napieralskiego, jest pozbawiony sensu.- Skoro Andrzej Malinowski, szef do niedawno Pracodawców RP również był podsłuchiwany, to zainteresowanie polskich służb specjalnych jest jednak przypadkowe. Nie ma w tym logiki. Cóż pan Napieralski może zdradzić, co interesuje służby? - skomentował Leszek Miller.  

-  Mamy Pegasusa, nie zawahamy się go użyć, przypadkowo? - dopytywała prowadząca.

- Może coś trafimy, może na coś trafimy, może kogoś. Zobaczymy - odpowiedział były premier.

"Ziobro będzie działał na zasadzie kroplówki"

Głos w sprawie afery podsłuchowej zabrał w tym tygodniu także Zbigniew Ziobro. - Trwa wnikliwa weryfikacja. Część informacji się potwierdziła - mówił o zeznaniach Marcina W.  Prokurator generalny i minister sprawiedliwości nie zdradził jednak opinii publicznej, które informacje się potwierdziły, a które zostały weryfikowane przez śledczych negatywnie.

Zdaniem gościa TOK FM to dowód na ciąg dalszy gry politycznej. - Pan Ziobro będzie działał na zasadzie kroplówki. W ważnych dla PiS politycznych datach będzie odsłaniał to, co chce odsłonić. Przy czym najczęściej będzie to wymierzone w Donalda Tuska i jego rodzinę - mówił.

Dopytywany, czy w tej sytuacji ma szasnę powstać sejmowa komisja śledcza, odpowiedział krótko: "Jeśli PiS uzna, że z jakichś powodów im się to opłaca, to komisja zostanie powołana". Wskazał też, że chodzi o powody, które mogą być wykorzystane do walki politycznej przeciwko głównemu, z ich punktu widzenia, zagrożeniu, jakim jest Donald Tusk i PO.

- A skoro już mowa o obozie prawicowym i ministrze sprawiedliwości, to są oni katastrofalnie niewiarygodni. Zwłaszcza pan Ziobro i jego współpracownicy, którzy skrajnie upolitycznili prokuraturę. Nie wolno zakładać, że jak oni cokolwiek mówią, to jest tam jakakolwiek prawda - skwitował w rozmowie z Karoliną Lewicką.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM