"Zohydzenie plus". Oczkoś o celowej akcji PiS, "która odpali w przyszłym roku przed wyborami"

Nie ma spotkania prezesa PiS z wyborcami bez ostrych ataków na krytyków i przeciwników politycznych. - Jakby Kaczyński stał przed wrotami piekieł i szukał wytrycha, by tam wejść, by je otworzyć - komentował w TOK FM dr Mirosław Oczkoś. Jak ocenił, jesteśmy świadkami przemyślanej strategii, która ma przynieść efekty podczas najbliższych wyborów parlamentarnych.
Zobacz wideo

Jarosław Kaczyński co tydzień odwiedza kolejne miasta i dzieli się przemyśleniami nie tylko na temat krajowej polityki. Chwali się sukcesami rządów Prawa i Sprawiedliwości i opowiada o "ogromnym postępie cywilizacyjnym, który widać, gdy jedzie się przez Polskę".

Stałym punktem wieców prezesa PiS z wyborcami są bardzo ostre wypowiedzi na temat tych, którzy mają inne zdanie i poglądy niż Jarosław Kaczyński. Podczas jednego z ostatnich spotkań lider partii rządzącej mówił o "rozgarniętych" Polakach, czyli tych, których np. widział na sali i tych "mniej rozgarniętych", którzy nie zaliczają się do zwolenników Prawa i Sprawiedliwości.

- Jestem przerażony, bo to zaplanowana, świadoma i celowa akcja, która odpali w przyszłym roku przed wyborami. Mianowicie "zohydzenie plus". Jakby Kaczyński stał przed wrotami piekieł i szukał wytrycha, by tam wejść, by je otworzyć - komentował w TOK FM dr Mirosław Oczkoś. Jak ocenił ekspert ds. wizerunku i marketingu politycznego, "poziom pogardy, jaki się pojawia pod maską uśmiechniętego staruszka, który gryzie landrynki to tylko obraz".

"Kaczyński ma swoje diabły, które grają w trzy karty z nami"

Do ulubionych bohaterów opowieści lidera partii rządzącej zalicza się też Donald Tusk. - Trwa proces jego dehumanizacji, że to nie człowiek, a Niemiec - mówił Oczkoś w rozmowie z Piotrem Maślakiem.

Ekspert zwrócił uwagę, że ataki na Tuska przybierają też ostatnio na sile. - Myślałem na początku, że prezes PiS traci nad tym kontrolę, ale nie. Widać, że jak wcześniej Jarosław Kaczyński wyśmiewał Lecha Wałęsę, że ten był briefowany przez intelektualistów, co ma mówić, tak teraz sam jest briefowany, co ma mówić. Przez swoich intelektualistów, typu Zdzisław Krasnodębski czy Ryszard Legutko - ocenił. Gość TOK FM podkreślił, że to efekt tego, iż odbiorcy PiS potrzebują świata zero-jedynkowego, nazywania rzeczy wprost, w stylu "my jesteśmy świetni, tamci są beznadziejni".

Kompleksy prezesa Kaczyńskiego

Zdaniem Oczkosia, aktywność polityczna Jarosława Kaczyńskiego od lat dostarcza argumentów na poparcie tezy, że prezes PiS jest "cynicznym graczem politycznym". Do tego - jak mówił - dodać trzeba, że lider partii rządzącej ma "bardzo duży kompleks niższości". - Który się uwydatnia... przez kompleks wyższości. On tym karmi swoich ludzi - mówił, przypominając niedawną wypowiedź na temat kariery Donalda Tuska w europejskich strukturach.

Prezes PiS dyskredytował to, że lider PO był szefem Rady Europejskiej. Mówił, że stanowisko to było nagrodą za "chodzenie na smyczce". - Mój brat dostał lepszą propozycję, dużo wyższą, ale ją odrzucił - przekonywał równocześnie Jarosław Kaczyński. Choć nie wyjaśnił, o jakie stanowisko dla Lecha Kaczyńskiego chodziło.

- To trochę tak, że w piaskownicy można sobie pokazywać, kto ma dłuższą łopatkę, dalej plunie... Ale przecież Kaczyński rządzi państwem - podkreślił.

"Stado Hunów"

Praktycznie od początku swojego tournee Jarosław Kaczyński często i dużo mówił też o osobach transpłciowych. Zdaniem Oczkosia, to "testowanie kluczy do piekieł". - Myślałem, że [atakowanie] LGBT nie zadziałało i dlatego odpuszczono to na moment. Ale okazało się, że wróciło i sprawia satysfakcję  Kaczyńskiemu. Nawet wielką, jak widać - komentował. Ekspert ocenił, że śmiech, jakim prezes PiS okrasza tego typu opowieści - jest szczery, a nie udawany.

Gość TOK FM zastrzegł na koniec, że gdyby przestać żartować z objazdu Jarosława Kaczyńskiego, to można byłoby powiedzieć, że "to raczej przypomina stado Hunów, którzy napadli na obcy kraj, rabują, z nastawieniem, że tu nie zostaną".

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM