"Lex Czarnek 2.0". Duda ma twardy orzech do zgryzienia. "Albo się ośmieszy, albo spotęguje napięcie"

Czy prezydent Duda tym razem podpisze "Lex Czarnek"? Arkadiusz Myrcha z PO widzi dwa scenariusze. - Albo będzie musiał ją ponownie zawetować, albo się ośmieszy. Albo wyjdzie na polityka całkowicie niewiarygodnego, który zmienia zdanie pod wpływem nacisku politycznego Pana Czarnka, albo ponownie to zawetuje, potęgując napięcie pomiędzy Kaczyńskim i Morawieckim a Kancelarią Prezydenta - mówił w TOK FM.
Zobacz wideo

Sejm przegłosował w piątek budzącą kontrowersję nowelizację ustawy Prawo oświatowe nazywaną "lex Czarnek 2.0". Zwiększa ona m.in. nadzór kuratora oświaty nad szkołami i utrudnia im współpracę z organizacjami pozarządowymi, co budzi sprzeciw wielu dyrektorów, nauczycieli, rodziców oraz uczniów.

Zapis o decydującej roli kuratorów został w zawarty w ustawie pomimo tego, że w uzasadnieniu weta do poprzedniego, ministerialnego projektu, nazwanego "Lex Czarnek", prezydent pisał: "Rolą kuratora nie jest zastępowanie rodziców w procesie wychowawczym ich dzieci".

Żeby tym razem propozycja dotycząca zwiększenia władzy kuratorów nad szkołami uzyskała aprobatę prezydenta, była rozpatrywana łącznie z odmrożonym po dwóch latach projektem Andrzeja Dudy oddającym rodzicom decyzję ws. obecności organizacji społecznych w szkołach.

- Ustawa jest sprzeczna z tym, co prezydent napisał w uzasadnieniu weta do po poprzedniej - zauważyła prowadząca "Śniadanie w TOK-u" Dominika Wielowieyska. Zdaniem posła Platformy Obywatelskiej Arkadiusza Myrchy sytuacja, w jakiej został postawiony Andrzej Duda, jest dowodem na "otwarty konflikt pomiędzy środowiskiem prezydenta a PiS".

Gość TOK FM przedstawił dwa scenariusze dla "Lex Czarnek 2.0", obydwa nieciekawe dla głowy państwa. - Jeżeli ta ustawa w takim kształcie trafi do podpisu prezydenta, to albo będzie musiał ją ponownie zawetować, albo się ośmieszy. Albo wyjdzie na polityka całkowicie niewiarygodnego, który zmienia zdanie pod wpływem nacisku politycznego Pana Czarnka, co byłoby dla niego kompromitujące, albo ponownie to zawetuje, potęgując napięcie, które od jakiegoś czasu jest widoczne pomiędzy Jarosławem Kaczyńskim i Mateuszem Morawieckim a Kancelarią Prezydenta - tłumaczył.

Jak stwierdził Arkadiusz Myrcha, sam "spodziewa się weta". - Dlatego, że z projektu prezydenckiego zostało niewiele i jest on tylko przykrywką dla "Lex Czarnek 2.0". Niestety jest to próba ośmieszenia ustawodawczej kancelarii prezydenta. Nie sądzę, żeby prezydent miał tu jakieś szerokie możliwości - podsumował.

"Ideologiczny gniot"

W obronie Lex Czarnek 2.0 stanęła posłanka Prawa i Sprawiedliwości Marta Kubiak. - Projekt był konsultowany, jeżeli chodzi o pana prezydenta. Chodzi o to, żeby tylnymi drzwiami nie wprowadzać treści, na które do tej pory rodzice nie mieli wpływu. Opozycja jak mantrę powtarza, że prezydent został oszukany, ale ze strony opozycji nie ma żadnych konkretów - mówiła.

W "Wyborach w TOK-u" padały słowa o "niepoważnym" i "instrumentalnym" traktowaniu prezydenta Dudy, o czym mówił poseł Lewicy Maciej Konieczny. Samą ustawę skomentowała Paulina Hennig-Kloska, Wiceprzewodnicząca partii Polska2050. Nazwała ustawę "Lex Czarnek.2.0", używając dosadnych słów.

- Przemysław Czarnek prezentuje podejście w rodzaju: "Jak wyrzucą mnie drzwiami, będę próbował wyjść oknem, próbując wprowadzać cały Pałac Prezydencki w błąd, że ta ustawa bardziej spełnia wymóg pana prezydenta". Co do zasady nic się nie zmienia, to nadal jest ideologiczny gniot - oceniła.

Polityczka zwróciła także uwagę, że "PiS nie nauczyło się nic z historii" i przypomniała o strajku dzieci z Wrześni z lat 1901-1902, skierowanym przeciw germanizacji szkół.

- Największy opór młodzieży był w pruskiej szkole, której dyrektor miał na celu nie tylko nauczyć tego, co jest w podstawie programowej, ale także tego, jak myśleć, jakie mieć poglądy ideologiczne. Tak samo jest z myśleniem Czarnka - chce podporządkować sobie dzieci i wszystko, co dzieje się w szkole, szesnastu kuratorom oświaty, którzy bardziej nadają się na rzeczników episkopatu, niż na nadzorujących świecką szkole. A z taką powinniśmy mieć do czynienia - stwierdziła.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM