Henryk Kowalczyk podał się do dymisji. "Życzę mojemu następcy sukcesów"
Henryk Kowalczyk zrezygnował jedynie ze stanowiska szefa resortu rolnictwa, nie złożył dymisji z funkcji wicepremiera. W krótkim wystąpieniu, podczas którego poinformował o dymisji, zasugerował, że jego decyzja ma związek z brakiem działań ze strony Komisji Europejskiej.
Jak przekonywał, KE opublikowała projekt przedłużenia bezcłowego i bezkontyngentowego importu zbóż z Ukrainy na kolejny rok, który ma obowiązywać od czerwca tego roku do 5 czerwca 2024 r. Kowalczyk stwierdził, że 'widać bardzo wyraźnie, że ten postulat, podstawowy postulat rolników przez KE nie zostanie spełniony'.
Henryk Kowalczyk zrezygnował
Dymisja Henryka Kowalczyka to pokłosie rolniczych protestów. Rolnicy od dawna apelowali do rządu o zmianę regulacji dotyczących ukraińskiego zboża. W ostatnim czasie protesty bardzo zintensyfikowano. W Szczecinie przed urzędem wojewódzkim stworzono rolnicze miasteczko protestacyjne, we wtorek 4 kwietnia do Czerniczyna pod Hrubieszowem zjechali rolnicy z Lubelszczyzny i Podkarpacia, ale też z innych części Polski. Jak mówili, czują się oszukani przez rząd i ministra rolnictwa. Po okrągłym stole, który odbył się w zeszłym tygodniu, miała się poprawić sytuacja na rynku zbóż. Jak twierdzą, tak się nie stało.
Blokady i manifestacje to nie wszystko. Rolnicy zakłócali też spotkania, w których uczestniczył Henryk Kowalczyk. Tak było m.in. w marcu w Kielcach. Polityk PiS musiał być ewakuowany z targów Agrotech, bo został wygwizdany przez rolników ze Stowarzyszenia 'Oszukana Wieś'. Doszło do przepychanek, interweniowała policja.
Okrzyki 'Judasze', poleciały jajka. Incydent przed wystąpieniem wicepremiera Kowalczyka w Jasionce
Dymisja Henryka Kowalczyka
Rolnicy zarzucali Kowalczykowi, że nie dotrzymał obietnic związanych z ukraińskim zbożem. Przypominali, że polityk PiS-u wielokrotnie zapewniał, że powstaną korytarze wywozu zboża z Ukrainy, po tym, jak Polska włączyła się w pomoc Ukrainie w eksporcie. Tymczasem większość ukraińskiego zboża pozostawało w Polsce.
- Problem zaczął się już pół roku temu, a nawet wcześniej. 98 proc. zboża, które wyszło z Ukrainy, zostało w Polsce i zrujnowało rynek. Zboże jest marnej jakości. Dlatego, że dobra jakość pojechała przez Morze Czarne, a tutaj idzie to, co na Morzu Czarnym się nie sprzeda. To nie jest tylko problem rolników, ale też społeczeństwa, który jest ostatecznym konsumentem - mówił w TOK FM Wiesław Gryn ze Stowarzyszenia 'Oszukana Wieś'.
Tymczasem Henryk Kowalczyk przekonywał, że 'to jest absolutna nieprawda, że eksport (zboża z Ukrainy) jest wzmożony'. - Właśnie ta wzmożona kontrola powoduje, że są dużo większe kolejki i mniejszy przepływ zboża przez granicę. To, że jakiś samochód przejedzie przez granicę, nie oznacza większej ilości. Jest to więc absolutnie nieprawda. Myślę, że tutaj jest to wykorzystywane politycznie, tylko i wyłącznie w sensie takim, że porozumienie jest zerwane – mówił, odpowiadając na krytykę rolników. Nastrojów wśród rolników nie uspokoił też t zw. okrągły stół, który odbył się przed tygodniem.
Przypomnijmy, że Polskie Stronnictwo Ludowe złożyło niedawno w Sejmie wniosek o wotum nieufności dla Henryka Kowalczyka, w związku z trudną sytuacją rolników.
Henryk Kowalczyk nie jest już ministrem rolnictwa
Urodzony w 1956 roku Henryk Kowalczyk jest posłem PiS-u od 2005 roku. W przeszłości był wiceministrem rolnictwa w latach 2006–2007. Po wygranych przez PiS wyborach w 2015 r. został ministrem-członkiem Rady Ministrów i przewodniczącym Komitetu Stałego Rady Ministrów; był też p.o. ministra skarbu państwa (w 2016), ministrem środowiska (w latach 2018–2019).
Henryk Kowalczyk stanowisko wicepremiera oraz ministra rolnictwa i rozwoju wsi objął w 2021 roku.
Problem ze zbożem może odbić się PiS-owi czkawką. 'Poważny kłopot'