Andrzej Duda się miota. "Nawet na Nowogrodzkiej rośnie irytacja"
W czwartek rano "Business Insider" opublikował wywiad z byłym premierem Mateuszem Morawieckim, będący swoistym rozliczeniem z ośmiu lat rządów Zjednoczonej Prawicy. Z lektury mogliśmy dowiedzieć się m.in., że były szef rządu nie miał pojęcia, jak działał Fundusz Sprawiedliwości i że TVP "można ją było prowadzić inaczej".
Morawiecki mówił też sporo o działaniach rządu Donalda Tuska. "Mało co mnie dziwi, ale ostentacja i radość, z jaką łamią prawo obecni rządzący, jest z jednej strony zaskakująca, a z drugiej czymś skrajnie destrukcyjnym dla Polski (...). Mogliby bardzo wiele swoich celów osiągnąć na drodze ustaw, konsultując się z prezydentem. Wybrali jednak wariant siłowy, z naruszeniem prawa. To w demokracji zawsze niebezpieczna ścieżka (...). To, co oni wyprawiają, to nie jest mój styl. Można powiedzieć, że brzydzę się takimi metodami uprawiania polityki" - mówił polityk Prawa i Sprawiedliwości.
Kilka godzin później Andrzej Duda wydał oświadczenie, w którym zapowiedział zwołanie Rady Gabinetowej. Jak przekazał prezydent, 13 lutego spotka się z rządem Donalda Tuska, by porozmawiać o kwestiach energetyki jądrowej, modernizacji polskiej armii oraz o Centralnym Porcie Komunikacyjnym.
CPK stoi na agendzie Zespołu Prac dla Polski, na którego czele stoi nie kto inny, jak Mateusz Morawiecki. Dlatego - w ocenie Łukasza Lipińskiego, zastępcy redaktora naczelnego "Polityki" - nie mamy tu do czynienia ze zwykłym zbiegiem okoliczności. - Od jakiegoś czasu widać, że prezydent często wpisuje się w to, co opowiada były premier. A to, że rano ukazuje się wywiad Morawieckiego, a tuż przed południem tego samego dnia prezydent wzywa do Rady Gabinetowej, na której agendą będą te wszystkie projekty, to nie jest przypadek. Minister Marcin Mastalerek jest swojego rodzaju łącznikiem pomiędzy Morawieckim i Dudą i panowie od czasu do czasu różne swoje rzeczy koordynują - skomentował gość TOK FM.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Lipiński wskazał przy tym na pewną niespójność w postępowaniu prezydenta. - Duda miota się pomiędzy Jarosławem Kaczyńskim a Mateuszem Morawieckim i nie wie, do kogo się bardziej przykleić. W dni parzyste opowiada o konstruktywnej opozycji, inwestycjach, przyszłości Polaków i CPK, a w dni nieparzyste o tym, że będzie wszystko wetował w czambuł, powtarzając retorykę prezesa Kaczyńskiego, który próbuje wywołać rodzaj politycznej wojny - mówił publicysta w rozmowie z Karoliną Lewicką.
Decyzja Dudy ws. budżetu. Będzie próba 'wycofania się rakiem'?
Tę bliższą Kaczyńskiemu narrację Andrzej Duda zastosował w środę wieczorem, gdy - w ostatniej chwili - podjął decyzję o podpisaniu ustawy budżetowej na 2024 r. oraz ustawy okołobudżetowej i zdecydował o skierowaniu ich w trybie kontroli następczej do Trybunału Konstytucyjnego, celem zbadania ich zgodności z Konstytucją", a to ze względu na nieobecność w Sejmie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Jak czytamy w komunikacie, "analogiczne działania będą podejmowane przez prezydenta każdorazowo w przypadku uniemożliwienia posłom wykonywania ich mandatu, pochodzącego z wyborów powszechnych".
Duda będzie żałował decyzji ws. budżetu? 'Czyni siebie zakładnikiem'
Zdaniem Łukasza Lipińskiego "prezydent nawet nie przemyślał swojej groźby". - To będzie wyglądało na to, że cokolwiek rząd będzie próbował przeprowadzić, to Andrzej Duda do spółki z Julią Przyłębską będą to psuli. Ludzie będą się przez to coraz bardziej irytować - nawet ci, którzy teoretycznie większą sympatią darzą PiS. Także paradoksalnie prezydent, swoją decyzją, najbardziej zaszkodzi sobie, ogrywając samego siebie - ocenił gość TOK FM. Jak dodał, "może Rada Gabinetowa jest próbą wycofania się rakiem z tej lekkomyślnej deklaracji".
Co wydarzy się 13 lutego, tego nie wie nikt. Bo - jak przyznał wicenaczelny "Polityki" - "każda wróżka miałaby problem z przewidzeniem najbliższych zachowań prezydenta". - Andrzej Duda wnosi dużo niestabilności do polskiego systemu politycznego. Nie wiadomo, w którym momencie uzna, że ułaskawił legalnie, czy nielegalnie. Nie wiadomo, kiedy będzie bardziej pro-Morawiecki, a kiedy pro-Kaczyński, a kiedy będzie chciał dogadywać się z premierem. Nawet z Nowogrodzkiej i z PiS dobiegają sygnały coraz większej irytacji, że jego własny obóz polityczny nie wie, w którą stronę danego dnia wstanie z łóżka. - podsumował Łukasz Lipiński w TOK FM.