,
Obserwuj
Polityka

Rachunki za prąd od lipca wyższe o 60 proc.? Tylko wybrane grupy obejmie ochrona

oprac. UA tokfm.pl
3 min. czytania
08.02.2024 13:42
W pierwszej połowie roku ceny energii elektrycznej zostały zamrożone. Od lipca możemy zapłacić nawet o 60-70 proc. więcej za energię elektryczną. Dr Joanna Maćkowiak-Pandera, szefowa Forum Energii wskazała, że najlepszym sposobem jest stopniowe uwalnianie cen energii, a nie szokowe. - Planując z wyprzedzeniem kroki - mówiła w TOK FM. - Kluczem jest to, żeby przedsiębiorcy z małych i średnich przedsiębiorstw, ale też gospodarstwa domowe wiedzieli, co ich czeka. To jest kluczowe - podkreśliła.
|
|
fot. Karol Piętek / Agencja Wyborcza.pl

Wiele wskazuje na to, że od lipca zapłacimy za prąd wyraźnie więcej. Rachunki za energię elektryczną mogą podwyższyć budżety gospodarstw domowych nawet o 100 zł miesięcznie. Stanie się tak, jeśli przestanie działać tarcza antyinflacyjna - zamrożenie cen prądu dla odbiorców indywidualnych.

Ministra klimatu i środowiska zapewnia jednak, że resort pracuje nad rozwiązaniami. Paulina Hennig-Kloska zapowiedziała, że decyzji rządu można się będzie spodziewać do końca kwietnia bieżącego roku. - Będziemy chcieli chronić te gospodarstwa domowe, dla których tego typu wyzwanie będzie dużym wyzwaniem. Pracujemy nad rozwiązaniem na drugą połowę roku. Pewnie za kwartał, mniej więcej, zaprezentujemy pierwsze rozwiązania. Jest to dla nas priorytet - powiedziała ministra klimatu i środowiska na antenie RMF FM.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Szczegóły nie są jeszcze znane. Na pewno - jak wynika z zapowiedzi - szefowej resortu ochroną objęci zostaną najubożsi Polacy oraz ewentualnie rodziny wielorodzinne.

Informację o wsparciu osób dotkniętych ubóstwem energetycznym i o niskich dochodach z pracy popiera Joanna Maćkowiak-Pandera. - Tylko jest to dosyć skomplikowane we wdrożeniu. Po pierwsze, kto ma mieć ten niski dochód, czy osoba, na którą jest zarejestrowany licznik energii? - zastanawiała się ekspertka. Gościni magazynu EKG wskazywała, że mogą się pojawić przypadki przerejestrowania liczników, a zatem może się pojawić furtka do różnych machlojek. Niemniej, jak podkreśliła - jest to słuszny kierunek. - To jest oczywiste, że nie możemy dopłacać do wydobycia węgla, do spalania węgla, a później do konsumpcji energii i do ochrony środowiska. To wszystko wywołuje efekty środowiskowe. To jest nonsens - podkreśliła.

Szefowa Forum Energii wskazała, że najlepszym sposobem jest stopniowe uwalnianie cen energii, a nie szokowe. - Planując z wyprzedzeniem kroki - mówiła. - Kluczem jest to, żeby przedsiębiorcy z małych i średnich przedsiębiorstw, ale też gospodarstwa domowe wiedzieli, co ich czeka. To jest kluczowe - podkreśliła.

Im mniej zużywasz, tym bardziej odczujesz uwolnienie cen energii

W jej ocenie mamy do czynienia z paradoksem. Bo z jednej strony ceny na rynku hurtowym energii elektrycznej spadają, ale rynek dla odbiorców końcowych jest ściśle regulowany. Decyzje taryfowe są podejmowane przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki na przełomie roku i obowiązują na ten rok. - Jeżeli dojdzie do uwolnienia cen w czerwcu, to jest ryzyko, że dla tych, którzy zużywają mało energii (1000 kWh), skok cen bez żadnych mechanizmów łagodzących będzie dosyć radykalny. Wzrost ceny energii elektrycznej wyniesie ok. 60-70 proc. - mówiła gościni Tomasza Setty. Dr Joanna Maćkowiak-Pandera tłumaczyła, że te osoby, które w tej chwili płacą 90 groszy, w lipcu zapłacą 1,50 zł.

Jednocześnie Maćkowiak-Pandera wskazała, że ci, którzy zużywają więcej energii elektrycznej, czyli na przykład powyżej 3000 kWh, odnotują dużo niższy procentowo wzrost cen. - W tej chwili już płacą 1,20 zł, więc w lipcu zapłacą o 0,30 zł 1 kWh. Oznacza to, że rocznie średnio zapłacą ok. 200 zł więcej. - Więcej powodów do zmartwienia mają mniejsze gospodarstwa. Dla wielu osób, które mają niskie dochody, to wzrost cen kosztów energii elektrycznej o 300 zł rocznie jest problemem - podkreśliła.

Jak bardzo podwyżki cen prądu mogą obciążyć gospodarstwa domowe w drugiej połowie 2024 roku świadczy informacja szefowej resortu klimatu i środowiska, że w pierwszej połowie 2024 roku średnio gospodarstwo domowe zaoszczędzi na prądzie 500 zł.