Gwałt już nie będzie występkiem, a zbrodnią? Sejm zrobił pierwszy krok
W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie poselskiego nowelizacji Kodeksu karnego, który został zgłoszony przez grupę posłów Lewicy, PSL, KO i Polski 2050. Wszystkie kluby opowiedziały się za dalszymi pracami nad projektem.
Zmianie ma ulec m.in. brzmienie art. 197 Kodeksu - za gwałt uznawane będzie doprowadzenie do obcowania płciowego - bez wcześniejszego wyrażenia świadomej i dobrowolnej zgody. A przypomnijmy, według obowiązującego prawa ofiara musi udowodnić, że zaprotestowała wobec niechcianych zachowań seksualnych
W projekcie proponuje się również podniesienie dolnego wymiaru kary za zgwałcenie do lat 3, co - jak zaznaczono w uzasadnieniu do projektu - zmienia rozumienie zgwałcenia z występku na zbrodnię. Obecnie za ten czyn grozi kara od 2 do 12 lat więzienia. Projekt zakłada także zaostrzenie kar za doprowadzenie innej osoby do poddania się tzw. innej czynności seksualnej albo wykonania takiej czynności. Według obowiązujących przepisów osoba popełniająca taki czyn podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Po zmianach przestępstwo to będzie zagrożone karą od 2 do 10 lat.
Anita Kucharska-Dziedzic z Lewicy, zapytana przed rozpoczęciem obrad Sejmu o to, czy jest zgoda całej koalicji rządzącej na tę zmianę prawa, wyraziła nadzieję, że tak będzie. Skrytykowała także dotychczasowe działania organów ścigania, które "skupiają się na udowadnianiu ofierze przestępstwa, ofierze przemocy, że ona jest współwinna" zamiast ścigać sprawcę gwałtu.
Poparcie dla zmiany definicji gwałtu w Kodeksie karnym zapowiedział również marszałek Hołownia. - Jesteśmy za tą zmianą, uważamy, że nie tylko w świetle tych wydarzeń, które ostatnio miały miejsce w Polsce - ofiary zgwałcenia - mówiąc językiem prawniczym, powinny być traktowane podmiotowo - powiedział reporterowi TOK FM.
Brutalnie zgwałconej Lizie nikt nie pomógł. Co należało zrobić?
W Polsce zgłaszany jest co piąty gwałt
Według szacunków, które przedstawiono w uzasadnieniu do projektu, w Polsce zgłaszany jest tylko co piąty gwałt, a tylko jedno na cztery postępowania kończy się potwierdzeniem przestępstwa.
"Ofiary muszą udowodnić, że do czynności seksualnej doszło pod wpływem przemocy (gwałtu) i że stawiały opór wystarczająco mocno, aby np. przyciągnąć uwagę świadków lub pozostawić ślady na ciele sprawcy. Nie ściga się zatem zgwałcenia, jeśli ofiara nie stawiała oporu, np. zdając sobie sprawę z jego bezcelowości wobec przeważającej siły sprawcy lub sprawców lub w obawie o eskalację przemocy w odpowiedzi na opór" - czytamy w nowelizacji.
Nie żyje ofiara brutalnego gwałtu w centrum Warszawy. Kim jest zatrzymany Dorian S.?