Hołownia pożałuje awantury o aborcję? Ekspert o "rozkroku", który okaże się błędem
Szymon Hołownia podjął decyzję, by projekty dotyczące aborcji były procedowane w Sejmie 11 kwietnia, tuż po pierwszej turze wyborów samorządowych. Wywołało to oburzenie m.in. polityczek Nowej Lewicy i Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Ten ostatni w piątek zorganizował manifestację w Warszawie. Uczestniczki protestu niosły transparenty z hasłami: "Trzecią Drogą po trupach kobiet", "Chcemy zdrowia, nie zdrowasiek", "Nie ucz matki dzieci rodzić". Tymczasem z badania Ipsos przeprowadzonego dla TOK FM i OKO.press wynika, że 89 proc. wyborców Trzeciej Drogi opowiada się za liberalizacją prawa aborcyjnego . Czy więc Hołownia ostatnią decyzją gwałtownie zredukował swoje szanse na to, żeby zostać prezydentem w 2025 roku?
- W wyborach prezydenckich trzeba będzie walczyć najprawdopodobniej z Rafałem Trzaskowskim o liberalny, centrowy elektorat. Więc ostatnie działania Szymona Hołowni mogą mu zaszkodzić. Ale to jest jeszcze kilkanaście miesięcy. Póki co najpierw mamy wybory samorządowe, potem europejskie, a na razie widzimy, że poparcie dla Trzeciej Drogi w ostatnich tygodniach nie spada. Więcej: ostatnie badania CBOS pokazały, że ono rośnie przede wszystkim kosztem PiS-u - analizował w TOK FM prof. Szymon Ossowski, politolog z Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.
Rozmówca Filipa Kekusza postawił tezę, że Trzecia Droga mogła uznać, iż chce powalczyć o konserwatywny elektorat. - Hołownia stara się przeciągnąć głosowania (nad projektami ustaw dot. aborcji - przyp. red.) na czas po wyborach samorządowych, bo kwestie aksjologiczne mogą Trzeciej Drodze zaszkodzić i unika tego typu tematów. Próbuje być "pomiędzy", w rozkroku - tłumaczył ekspert. Jak jednak dodał ta taktyka "w dłuższym okresie okaże się to błędem".
Koalicja kłóci się o aborcję, ale i tak "PiS przegra wszystko"
Przypomnijmy, w Sejmie partie koalicyjne złożyły projekty ustaw dotyczące aborcji. Trzecia Droga opowiada się za referendum i przywróceniem stanu prawnego sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 r. Koalicja Obywatelska i Lewica chce dopuścić możliwość przerwania ciąży do 12. tygodnia.
W ocenie gościa TOK FM ostatecznie któryś z projektów liberalizujących prawo do aborcji przejdzie przez Sejm i trafi na biurko Andrzeja Dudy. - Prawdopodobnie pan prezydent i tak to zawetuje. Ale rządzący będą musieli pokazać wyborcom, że zrobili, co mogli, czyli uchwalili ustawę. A po drugie postawią wtedy prezydenta pod ścianą. Jeśli zawetuje, to będzie winny, że ustawa nie weszła w życie - stwierdził politolog.
Na razie jednak kwestia aborcji powoduje napięcia nie na linii koalicja-prezydent, ale wewnątrz obozu rządzącego. Ostatnim tego przejawem był sobotni wpis posłanki Nowej Lewicy Anny Marii Żukowskiej. Gdy Hołownia zaapelował do koalicji o cierpliwość i spokój, Żukowska odpowiedziała wpisem w mediach społecznościowych: "Wyp******aj z tym spokojem".
Zdaniem prof. Ossowskiego takich napięć można było się spodziewać w koalicji rządzącej. - Kwestie aksjologiczne od początku różniły konserwatywnych polityków np. PSL i bardzo progresywnych polityków Lewicy. Wiadomo było, że wybuchną konflikty. Ale to nie doprowadzi do zerwania koalicji. Wszyscy mają tutaj zbyt wiele interesów, także osobistych, by pozbawić rządu większości - mówił.
Jak dodał, choć miesiąc miodowy dla obozu rządzącego się skończył, to jednak PiS jest w najtrudniejszej sytuacji. - Przyszedł czas, kiedy PiS będzie wszystko - mówię o najbliższych wyborach - przegrywał. A później znowu pojawi się jakieś nowe ugrupowanie typu PiS-Bis i ktoś, jak to w demokracji, przejmie władzę - podsumował rozmówca Filipa Kekusza.
'Dlaczego myśli, że kobiety są głupsze od mężczyzn?'. Ginekolożka ma pytanie do Dudy