advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Zarzuty wobec Glapińskiego. "Wokół tego będzie najbardziej gorąca debata"

oprac. Marta Zdanowska
3 min. czytania
21.03.2024 09:52
Zdaniem Marka Borowskiego udowodnienie Adamowi Glapińskiemu niektórych ze stawianych mu zarzutów może być trudne. We wniosku o postawienie prezesa NBP przed Trybunałem Stanu znajduje się osiem głównych zarzutów. Borowski ocenił, który z zarzutów może wywołać największe emocje.
|
|
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Donald Tusk ogłosił we wtorek, że wniosek o Trybunał Stanu dla prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego jest gotowy i w najbliższych dniach zostanie złożony w Sejmie. W czwartek dziennikarz TVN24 Konrad Piasecki ujawnił, że zna treść dokumentu. We wniosku jest osiem głównych zarzutów.

Nie wiadomo, czy dokument zostanie złożony podczas trwającego posiedzenia Sejmu. - Wniosek o postawienie prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu zostanie złożony do świąt - poinformował w rozmowie z PAP szef klubu KO Zbigniew Konwiński.

Jednym z nich jest zarzut uchybienia nakazowi apolityczności prezesa NBP i prowadzenia działalności publicznej, która nie daje się  pogodzić z godnością jego urzędu. - To jest sprawa bardzo ocenna. Ten zarzut nie jest łatwy do udowodnienia, ale jest zasadny. Bo prezes NBP, instytucji, która powinna świecić niezależnością, nie powinien być funkcjonariuszem PiS-u, a dawał temu liczne dowody łącznie z bałwochwalstwem prezesa i określaniem opozycji jako szkodników. Takich występów miał sporo - komentował w 'Poranku Radia TOK FM' Marek Borowski, senator Koalicji Obywatelskiej i zastępca przewodniczącego senackiej komisji ustawodawczej.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

We wniosku padają też zarzuty dotyczące tego, co się działo wewnątrz instytucji. Prezes NBP miał nie dopuszczać członków Rady Polityki Pieniężnej i części członków zarządu NBP do informacji. Problem ten nagłaśniał m.in. zasiadający we władzach NBP Paweł Mucha. - Tu mamy do czynienia z czymś niebywałym, że członek zarządu oskarża prezesa, że nie pozwala mu pracować, że odcina go od informacji, że rozdziela pieniądze w sposób feudalny. To na pewno wymaga zbadania - stwierdził Borowski.

Zarzuty pod adresem Glapińskiego. "Wokół tego zarzutu będzie najbardziej gorąca debata"

Największe kontrowersje - według rozmówcy Karoliny Lewickiej - może wzbudzić zarzut dotyczący skupu obligacji w 2020 roku. Dziennikarka TOK FM przypomniała, że w latach 2020-2021 działając wspólnie i w porozumieniu z przedstawicielami ówczesnej Rady Ministrów, przedstawicielami Polskiego Funduszu Rozwoju, przedstawicielami Banku Gospodarstwa Krajowego oraz przedstawicielami niektórych banków komercyjnych, Glapiński inicjował i uczestniczył w podejmowaniu przez zarząd NBP oraz w wykonaniu decyzji o skupie obligacji Skarbu Państwa w łącznej kwocie 144 mld zł.

Chodziło o pośrednie finansowanie deficytu budżetowego, co zdaniem wnioskodawców stanowi naruszenie konstytucji i ustawy o NBP.

- Myślę, że wobec tego zarzutu będzie najbardziej gorąca i dynamiczna debata. Bo w tej sprawie wypowiadali się dobrzy ekonomiści i zauważyłem, że jest jednak różnica poglądów. Bo podobne akcje prowadził Europejski Bank Centralny. Pandemia spowodowała ogromny kryzys i obawę, że nastąpi coś w rodzaju kryzysu amerykańskiego sprzed wojny, więc chodziło jednak o rozluźnienie tych reguł, doprowadzenie pieniądza do tych wszystkich firm, które nagle zetknęły się z brakiem popytu. Więc wydawać by się mogło, że ten zarzut może być chybiony - powiedział Borowski.

Senator dodał jednak, że "głębsza analiza pokazała, że bank centralny skupował te obligacje, czyli dostarczał gotówki rządowi, ale z drugiej strony prowadził operację ściągania pieniędzy własnymi bonami". - To by z kolei świadczyło o tym, że jednak postępował niezgodnie z konstytucją: bezpośrednio pokrywał deficyt budżetowy, co jest niedozwolone - podkreślił.

Rząd chce postawić Glapińskiego przed Trybunałem czy tylko gonić króliczka?

Karolina Lewicka zastanawiała się też, czy rządzącym chodzi, żeby faktycznie postawić Glapińskiego przed Trybunałem i doprowadzić do jego ukarania. Czy tylko o to, żeby "gonić króliczka" i zmusić prezesa NBP do prowadzenia takiej polityki pieniężnej, która byłaby korzystna z punktu widzenia rządu.

- Ja chcę się odkleić od tego sposobu myślenia i postawić pytanie, czy takie postępowanie prezesa NBP ma pozostać bez konsekwencji, czy też te konsekwencje choćby w postaci skierowania wniosku do Trybunału Stanu, powinny mieć miejsce. Bo jeżeli z góry uznamy, że tu chodzi tylko o to, żeby gonić króliczka, to okaże się, że to jest kompletnie bezkarne. Tak też nie może być - zaznaczył gość 'Poranka Radia TOK FM'.