,
Obserwuj
Polityka

Rośnie bunt w PiS. Kandydat Kaczyńskiego wystartuje po raz trzeci? "Czas na refleksję"

Dorota Kalinowska-Bartosewicz, PAP
3 min. czytania
22.06.2024 14:25
Łukasz Kmita znowu nie został wybrany na marszałka województwa małopolskiego. - Na klubie była pełna zgoda i jedność, nie było żadnych zarzutów - ujawnił w TOK FM. Czy poseł PiS zdecyduje się po raz trzeci zawalczyć o stanowisko marszałka?
|
|
fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Poseł Łukasz Kmita ponownie nie został wybrany przez sejmik na nowego marszałka województwa małopolskiego. I to mimo tego, że był jedynym zgłoszonym kandydatem, a Prawo i Sprawiedliwość w sejmiku ma większość. Kmita przegrał już drugie głosowanie, podczas inauguracyjnej sesji 6 maja także nie udało mu się uzyskać wymaganej większości 20 głosów.

Kmita w TOK FM nie ukrywał, że był zaskoczony przebiegiem głosowań. - Pytanie, czy radni zapomnieli o statucie, czy łamią go świadomie i dobrowolnie? Tego nie wiem. Mnie dziwi jeden fakt, że chwilę przed głosowaniem wszyscy zadeklarowali poparcie. Na klubie była pełna zgoda i jedność, nie było żadnych zarzutów - relacjonował w rozmowie z Mikołajem Lizutem w "A teraz na poważnie".

Wskazywał, że "oszukane" mogą się czuć osoby zaproponowane przez niego do nowego zarządu województwa. Są to: obecny marszałek Witold Kozłowski, wicemarszałek Łukasz Smółka, członek zarządu Iwona Gibas, były wicewojewoda Ryszard Pagacz.

Beata Szydło postanowiła 'umierać za Małopolskę'. To zdradza jej polityczne plany

"Nie widzę żadnej walki w PiS"

Według nieoficjalnych informacji na kandydata rekomendowanego przez władze PiS nie chcą głosować radni skupieni wokół obecnego marszałka Witolda Kozłowskiego, za którym stoją Beata Szydło i Andrzej Adamczyk. Podczas sesji Kmita próbował załagodzić konflikt, proponując Kozłowskiego do nowego zarządu województwa.

PiS kłóci się o marszałka. 'Wisi nad nimi groźba przyspieszonych wyborów'

Poseł dopytywany o kulisy buntu w Małopolsce przekonywał, że nie wie, o co chodzi. Tłumaczył, że zawsze był człowiekiem ugodowym. - Co więcej wyrosłem z PiS, więc zarzuty, że komuś ręki nie podaję, są nieprawdziwe. Zawsze dyskutuję, czasem się nie zgadzam, ale zwykle nie zgadzam się z opozycją - mówił rozmówca Mikołaja Lizuta. Zadeklarował, że sam prezes PiS "docenia fakt, że w czasie pandemii podejmował racjonalne kroki".

Na kolejną uwagę dziennikarza TOK FM, że głosowanie wyraźnie pokazuje jednak, iż PiS nie jest monolitem, odpowiedział krótko: "Nie widzę żadnej walki w PiS". Jak przekonywał, choć jest różnica zdań, to problemem jest głównie "pompowanie pewnych tematów przez dziennikarzy". Jednym z nich miałby być niedawny przyjazd Jarosława Kaczyńskiego do Krakowa, "by godzić". - Temat jest nieprawdziwy, Kaczyński - jak co miesiąc - oddaje hołd zmarłej parze prezydenckiej - powiedział kandydat na małopolskiego marszałka.

- Nikt w oczy nie powiedział Panu, o co chodzi? - nie dawał za wygraną Lizut.

- Dwie osoby oddały głos nieważny, jest mi przykro z tego powodu, ale w polityce trzeba się nastawić na długi maraton - odpowiedział wymijająco.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Jest czas na refleksję" 

Za kandydaturą Kmity opowiedziało się w głosowaniu tajnym 17 spośród 38 obecnych radnych, 19 było przeciw. Polityk pytany, czy nadal będzie kandydował na marszałka, przyznał, że na decyzję jest jeszcze za wcześnie. - Na dziś nie ma ostatecznej decyzji kierownictwa partii. Jeśli prezes zdecyduje o wyznaczeniu ostatecznego kierunku, dostosuję się - mówił.

Polityk zadeklarował też, że jest w stanie się "porozumieć, choć część osób, które weszły do sejmiku, trochę się odsunęła od PiS". - Jest czas na refleksję. Nikomu nie zamykamy drogi do powrotu. Raczej oczekujemy, że po chwili słabości, radni wrócą na łono PiS i będą wypełniali wolę prezesa Jarosława Kaczyńskiego - stwierdził.

Zgodnie z przepisami sejmik województwa musi wybrać marszałka w ciągu trzech miesięcy od dnia ogłoszenia wyników wyborów, czyli do 9 lipca. Jeśli to nie nastąpi, to konieczne będą nowe wybory.