"Trump uznał, że nie opłaca mu się spotkanie z Dudą". "Kuriozalny" pomysł prezydenta Polski
W piątek Andrzej Duda odwiedził Lądek-Zdrój i Głuchołazy zniszczone przez powódź. Podczas konferencji prasowej tłumaczył się, dlaczego tak późno przyjechał na zalane tereny. Stwierdził, że wcześniej 'nie było to po prostu potrzebne', a jego obecność mogłaby przeszkadzać służbom walczącym z żywiołem. - To w gestii premiera i rządu są wszystkie służby. Prezydent jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, ale swoje zwierzchnictwo wykonuje poprzez ministra obrony narodowej. Ja byłem z nim cały czas w kontakcie. Minister Jacek Siewiera tu był od początku - powiedział prezydent.
OGLĄDAJ NAJNOWSZY ODCINEK PODCASTU "DZIEJE SIĘ":
Wcześniej Duda został skrytykowany m.in. przez Jerzego Owsiaka za zbyt małe zaangażowanie podczas powodzi na południu Polski. Twórca Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w "Faktach po faktach" w TVN24 karcił prezydenta, że w tak trudnym dla wielu mieszkańców czasie planował podróż do USA, by spotkać się z Donaldem Trumpem. Politycy mieli odwiedzić Doylestown w Pensylwanii, nazywany "amerykańską Częstochową", a Duda miał tam odsłonić pomnik "Solidarności", który powstał z inicjatywy miejscowego Komitetu Smoleńsko-Katyńskiego. Polskie Radio przekazało jednak nieoficjalne informacje, że amerykański kandydat na prezydenta odwołał wizytę.
- Jak rozumiem, to nie była kwestia wyboru Andrzeja Dudy. On był gotowy (się spotkać - przyp. red.), ale Donald Trump uznał, że może mu się to kompletnie nie opłaca - komentowała w drugim odcinku podcastu "Dzieje się" Karolina Lewicka z TOK FM.
Rząd Tuska do remontu. Wiemy, kto musi się bać najbardziej [DZIEJE SIĘ]
Jak dodała, gdyby do tego spotkania doszło, byłoby to złamanie niepisanych zasad, które mówią o tym, że polska głowa państwa nie powinna mieszać się w kampanię wyborczą kandydata na prezydenta z innego kraju. - Przecież to zostałoby jednoznacznie odebrane, chociażby przez amerykańską Polonię, jako wsparcie polskiego prezydenta dla Donalda Trumpa. Przypominam, że Pensylwania to stan, w którym żyje około 800 tys. Amerykanów polskiego pochodzenia. A Trump, podobnie jak Kamala Harris, walczą tam o każdy głos, bo to tzw. stan swingujący (w jednych wyborach głosujący na Demokratów, a w innych na Republikanów). Więc pomysł, żeby wspierać Trumpa w kampanii był bardzo zły - analizowała.
- W pełni się zgadzam, to był pomysł kuriozalny - podkreślił Wojciech Szacki. - To jest absurd i to na wielu poziomach. Bo to nie jest tak, że Polska kibicuje Trumpowi. To nie jest nawet tak, że Polska prawica w całości kibicuje Trumpowi. Nawet nie wiem, czy 100 proc. Andrzeja Dudy jest za tym, żeby Trump wygrał te wybory w USA. Więc to jest kompletnie niezrozumiałe (dlaczego prezydent Polski de facto chciał zaangażować się w amerykańską kampanię) - ocenił analityk z Polityki Insight.
Przyznał z ironią, że prędzej jest w stanie zrozumieć Donalda Trumpa. - Być może jakieś służby mu doniosły, jak wsparcie Dudy pomogło Wojciechowi Kolarskiemu, który startował na europosła z Wielkopolski i się nie dostał. Może Trump potraktował to jako zły precedens - stwierdził humorystycznie.
"Uśpiony" Andrzej Duda. Na co czeka?
Dominika Wielowieyska z "Gazety Wyborczej" dopytała, czy Andrzejowi Dudzie nie chodzi o to, by zrobić na Trumpie dobre wrażenie i dostać od niego jakieś stanowisko w instytucji międzynarodowej, np. w ONZ. - Ale to byłaby fatalna inwestycja Dudy, bo przecież wcale nie jest pewne, że Trump wygra wybory - podkreślił Szacki.
- Też nie widzę żadnych korzyści, które Andrzej Duda mógłby uzyskać z tego spotkania. Jest politykiem schodzącym, kończy już drugą kadencję, a trzeciej nie będzie. Donald Trump naprawdę nie będzie się na Andrzeja Dudę orientował, tak jak nie orientował się wtedy, kiedy Duda był w lepszej sytuacji politycznej. Nie sądzę też, by Donald Trump mógł coś po prezydenturze Andrzejowi Dudzie załatwić na szczeblu międzynarodowym - mówiła Karolina Lewicka.
Hołownia może 'dobić swoją partię'. Przed nim 'niezwykle ryzykowna decyzja'
Z kolei Mariusz Gierszewski z Radia Zet ocenił, że prezydent Polski "jest ostatnio jest trochę uśpiony i wyczekuje na coś". - Myślę, że w tej naszej polityce wewnętrznej czeka na rozstrzygnięcie, czy Jarosław będzie dalej prezesem PiS. Czeka też na to, kto będzie kandydatem PiS do zajęcia jego fotela. Więc czeka na decyzje, które zapadną na Nowogrodzkiej (w siedzibie PiS) - powiedział, co Wojciech Szacki skwitował: "On całe życie czeka".