advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Za co chcą wyrzucić ministrę Leszczynę? "Polityka kadrowa jest beznadziejna"

5 min. czytania
21.11.2024 12:40
- Rozumiem, że Izabela Leszczyna przyszła do resortu bez jakiegokolwiek doświadczenia w ochronie zdrowia. Ale myślałam, że dobierze sobie dobrych doradców. Tymczasem ona sięga po prostu po znajomych - mówi w rozmowie z tokfm.pl Judyta Watoła z "Gazety Wyborczej".
|
|
fot. Filip Naumienko/REPORTER

W czwartek (21 listopada) Sejm zajmie się wnioskiem o wotum nieufności wobec ministry zdrowia. Odwołania Izabeli Leszczyny chcą posłowie Prawa i Sprawiedliwości, według których ponosi ona pełną odpowiedzialność za pogarszającą się sytuację polskiego systemu opieki zdrowotnej.

Wokół ministry zdrowia Izabeli Leszczyny od dawna pojawia się wiele kontrowersji. Miesiąc temu "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że nową wicedyrektorką departamentu oceny inwestycji w jej resorcie została kierowniczka działu szkoleń w Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego. Wcześniej "GW" nagłaśniała m.in. zatrudnienie w tym samym departamencie Małgorzaty Cecherz, której doświadczenie zawodowe to - jak pisała gazeta - 'promowanie luksusowych aut marki BMW'.

Kadry Leszczyny. Mąż koleżanki wiceprezesem NFZ, koleżanka wicedyrektorką szpitala

- To nie jest tak, że ja się uwzięłam. To pani minister zatrudnia takich ludzi - mówi tokfm.pl dziennikarka "Wyborczej" Judyta Watoła. W jej ocenie polityka kadrowa w Ministerstwie Zdrowia jest "po prostu beznadziejna". - Rozumiem, że Izabela Leszczyna przyszła do resortu bez jakiegokolwiek doświadczenia w ochronie zdrowia. Po prostu wzięła ministerstwo, które jej dano na pocieszenie, bo chciała przecież Ministerstwo Finansów. Ale myślałam, że skoro nie ma doświadczenia, dobierze sobie dobrych doradców. Znalazłaby - także w Platformie - ludzi, którzy znają się na zdrowiu i mogą polecić kompetentne osoby na ważne stanowiska. Tymczasem ona sięga po prostu po znajomych - wskazuje Watoła.

Dziennikarka wymienia chociażby Marka Augustyna. Jak pisała Watoła w "GW", to mąż koleżanki Leszczyny z Częstochowy, który był wicedyrektorem ds. administracyjnych w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym Najświętszej Maryi Panny. W lutym został wiceprezesem NFZ, po czym jego dotychczasowe stanowisko zajęła żona. - Teoretycznie pani minister nie ma wpływu na to, kto jest wicedyrektorem Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie, ale to są oczywiście tylko pozory. W województwie też rządzi Platforma i Izabela Leszczyna ma wpływ na to, jakie stanowisko otrzymuje jej koleżanka - podkreśla.

Jak ujawniła w "GW" Watoła, szpital ten ma być także "faworyzowany przez śląskie NFZ". Z ustaleń dziennikarki wynikało, że miał dostać "dodatkowe pieniądze za wszczepianie endoprotez". I to pomimo tego, że NFZ-owi brakuje pieniędzy na nadwykonania.

'Beznadziejne' kadry Leszczyny. 'Zostawiła wielu ludzi z ekipy PiS'

Rozmówczyni tokfm.pl nie podoba się również, że Leszczyna "zostawiła wielu ludzi z ekipy PiS". Zwraca uwagę, że na stanowisku prezesa NFZ pozostał Filip Nowak. Watoła przypomina, że dwa lata temu firmował nowelizację ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, w której był zapis, że budżet państwa nie będzie już dotował NFZ, jeśli chodzi o wydatki na ratownictwo medyczne czy zakup szczepionek. Fundusz miał opłacać je sam.

- W wyniku tych zmian Fundusz stracił kilkanaście miliardów złotych. A Filip Nowak zapewniał, że NFZ to instytucja elastyczna, doświadczona i w ogóle da sobie radę. I właśnie widzimy, jak sobie daje radę. No nie daje sobie rady. Nie ma pieniędzy na zapłacenie za programy lekowe, na nadwykonania. Powodów tej sytuacji jest wiele, ale jednym z nich jest tamta nowelizacja. Prezes Filip Nowak ją popierał, a pani minister to nie przeszkadza - oburza się dziennikarka.

W kolejnym przykładzie mówi o Jerzym Szafranowiczu, wiceministrze zdrowia. - Szafranowicz za czasów PiS był dyrektorem śląskiego NFZ. Podjął wiele kontrowersyjnych decyzji dotyczących przyznawania szpitalom kontraktów. To, że poprzednia władza mu wybaczyła, ma oznaczać, że obecna władza ma mu dawać stanowisko wiceministra? Ja tego nie rozumiem - mówi Watoła, przypominając głośną sprawę cesji kontraktu na położnictwo w Chorzowie. Watoła zauważa też, że Szafranowicz to "znajomy Marka Augustyna, czyli wspomnianego już męża Małgorzaty Puchały-Augustyn, dobrej koleżanki pani minister Leszczyny".

Prawie rok Leszczyny w resorcie zdrowia. "Nie rozwiązujemy problemu, bo media o nim nie piszą"

Dziennikarka specjalizująca się w tematyce zdrowotnej słabo ocenia także działania ministerstwa. - Przez ten rok udało się wprowadzić in vitro, co było stosunkowo proste, bo pieniądze na to były z budżetu państwa. I tę zmianę wprowadzono w czerwcu - zgodnie z obietnicą. Poza tym wprowadzono badania prenatalne finansowane z budżetu NFZ, program "Bezpieczna ja", ale nie wiem, na ile on funkcjonuje - na ile np. upowszechniło się znieczulenie do porodu na życzenie. Jakoś nie słychać o tym za dużo. Pigułka "dzień po" nie jest bez recepty, tak jak obiecywano, tylko jest na receptę farmaceutyczną, ale dostęp do niej jest łatwiejszy - przyznaje.

Jej zdaniem są jednak obszary, które są wyraźnie zaniedbywane. - Reformą szpitali ma się zajmować wspomniany już Jerzy Szafranowicz. Na pewno nie jest w stanie unieść tej reformy. Nie ma kompetencji do działania na taką skalę. Nie ma też e-rejestracji na porady specjalistyczne. Miała być od września, a mamy koniec października. Nie ma nawet listy leków, których nie będzie można przepisywać w receptomatach - wymienia Watoła.

Ekspertka przypomina, że taka lista miała powstać po doniesieniach o zatruciach fentanylem. - Usłyszałam od osób zaangażowanych w tę sprawę, że minister już się nią nie interesuje, bo media o niej nie piszą. Czyli nie rozwiązujemy problemu, bo media o nim nie piszą. Jak media napiszą, to rozwiążemy. Działania doraźne - zamiast rozwiązywania problemów systemowych - to słabość pani minister - mówi.

Jak wskazuje Watoła, w resorcie zdrowia nie doszło też do rozliczenia działań poprzedniej ekipy. - Minister Leszczyna obiecała w wywiadzie, jakiego udzieliła "Wyborczej" po objęciu urzędu, że jak tylko zakończą się audyty i kontrole, ogłosi, jakie są ich wyniki. Jednak nic nie zostało upublicznione. Kiedy prosimy o dostęp do tych dokumentów, spotykamy się z odmową - zaznacza.

Dziennikarce nie podoba się także, że Leszczyna nie zlikwidowała powołanej za PiS Agencji Badań Medycznych. - Tę maszynkę do trwonienia pieniędzy pani minister utrzymała. Pół miliarda z NFZ jest przepalane na - w większości nic nieprzynoszące pacjentom - wtórne badania. Nie powinno to być utrzymywane z naszych składek na zdrowie, bo tych pieniędzy brakuje - podsumowuje rozmówczyni tokfm.pl.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>