Fentanyl "zabił" pierwszą osobę w Polsce. "To dopiero początek góry lodowej"
Toksykolodzy ostrzegają, że moda na fentanyl, silnie uzależniający opioid, który może doprowadzić do błyskawicznej śmierci, dotarła do Polski. Badania toksykologiczne potwierdziły, że przyczyną zgonu 19-latki z Poznania w listopadzie, było przedawkowanie właśnie tej substancji.
W związku z tym w resorcie zdrowia został powołany specjalny zespół, który opracowuje sposoby ograniczenia dostępu do opioidów. Minister zdrowia Izabela Leszczyna zapowiedziała uruchomienie codziennego systemu monitorowania recept na tego typu leki, w tym na fentanyl. Lekarze alarmują - trzeba przejrzeć m.in. tzw. receptomaty i z nimi zrobić porządek.
Z "epidemią fentanylu" mierzą się szczególnie Stany Zjednoczone. Dziennik Washington Post poinformował, że od trzech lat z powodu przedawkowania tego opioidu umiera ponad 100 tys. Amerykanów rocznie.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Fentanyl w Polsce. "To dopiero początek góry lodowej"
Co prawda w Polsce nie mamy jeszcze tzw. zombie na ulicach, ale jak alarmował w "A teraz na poważnie" w TOK FM dr Michał Sutkowski, prezes warszawskich lekarzy rodzinnych i wykładowca uczelni Łazarskiego, zagrożenie jest poważne. - To jest dopiero niestety początek pewnej góry lodowej, która się do nas zbliża ze Stanów Zjednoczonych przez różnego rodzaju kanały przerzutu tych nielegalnie tutaj stosowanych opioidów - wskazał.
Jak tłumaczył rozmówca Mikołaja Lizuta, fentanyl to pochodna opium, jest stosowany w medycynie bardzo powszechnie jako lek przeciwbólowy. Ale ma on oczywiście wskazania wyłącznie dla osób ciężko chorych. - To najsilniejszy lek przeciwbólowy, jaki znamy. Sto razy silniejszy niż morfina - podkreślił dr Sutkowski.
Za duża dawka 'wyłącza' oddychanie. Jak działa środek 50 razy silniejszy od heroiny?
Zdaniem eksperta niestety prawdopodobieństwo kupienia takich środków za pomocą tzw. receptomatów istnieje. - Na postawie receptomatów można pewnie uzyskać wszystko lub prawie wszystko. Natomiast nie jest to zjawisko bardzo powszechne. Myślę, że większość fentanylu to fentanyl, który przyjeżdża do Polski jako "narkotyk". I w ten sposób jest rozprowadzany - wskazał. Jak dodał, należy jednak brać pod uwagę także działalność tego typu podmiotów leczniczych. - Mamy sygnały i mamy już pewne decyzje jeśli chodzi o izby lekarskie dotyczące bardzo nielicznej grupy kolegów, którzy sprzeniewierzyli się temu zawodowi czy mają dodatkowy "biznes" na tego typu prowadzonej działalności - relacjonował dr Sutkowski.
W jego ocenie kontrola instytucji, które parają się wypisywaniem bardzo dużej liczby leków opioidowych niezgodnie z przeznaczeniem, jest więc niezwykle potrzebna. - Bo będziemy mieli sytuację dużej ilości również fentanylu na naszych ulicach. I tego się należy obawiać w jakimś przedziale czasowym, może kilku lat - alarmował lekarz.
'Uczulam rodziców, by zwracali dzieciom na to uwagę'. Ostrzegają przed wakacyjnymi zagrożeniami
Fentanyl to też potrzebny lek. "Nie można wylać dziecka z kąpielą"
Dr Sutkowski zastrzegł jednak, że większość tego typu środków jest stosowana w Polsce właściwie. Według niego trzeba więc ostrożnie ważyć słowa na temat opioidów w debacie publicznej, aby bardzo cierpiący pacjenci nie zostali pozbawieni dostępu do skutecznego leczenia. - To są leki, które pozwalają godnie przejść z życia do śmierci np. w chorobach nowotworowych. I rzeczywiście są niezwykle w medycynie potrzebne. Nie tylko zresztą jako leki przeciwbólowe, ale także jako leki stosowane w anestezjologii - podkreślił gość TOK FM.
- Więc musimy ważyć każde słowo, rozważnie naprawiać system w tych aspektach, w których może być dziurawy. Ale równocześnie musimy zważyć na dobro pacjentów, żeby nie wylać dziecka z kąpielą -podsumował prezes warszawskich lekarzy rodzinnych.