advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Karol Nawrocki jak Kamala Harris? "Będzie gryzł ziemię, to po nim widać"

tokfm.pl
3 min. czytania
30.11.2024 07:02
Karol Nawrocki jest jak Kama Harris, ma pogodzić różne frakcje w partii - ocenił w podkaście TOK FM "Sabat symetrystów" Galopujący Major. Według Grzegorza Sroczyńskiego Nawrocki będzie "gryzł ziemię" ale PiS już niekoniecznie musi mu w tym pomagać.
|
|
fot. BRENDAN SMIALOWSKI/AFP/East News // Lukasz Gdak/East News

Skończył się wielotygodniowy serial PiS o kandydacie na prezydenta. Partia Jarosława Kaczyńskiego postawiła na szefa IPN Karola Nawrockiego. Ten ruszył już w Polskę prowadzić prekampanię. Spotkał się z dziennikarzami (co odbiło się szerokim echem), udał się też - podobnie zresztą jak jego główny konkurent - do piekarni.

To właśnie Karola Nawrockiego dotyczyła głównie dyskusja w ostatnim 'Sabacie symetrystów'. - Dla mnie Nawrocki jest trochę jak Kamala Harris, ponieważ on został kandydatem nie dlatego, że jest najlepszy, ale dlatego, żeby pogodzić wszystkie frakcje w PiS - powiedział Galopujący Major.

Jego zdaniem, kandydat, który ma pogodzić wszystkie frakcje w partii "rzadko wygrywa", czego Kamala Harris była zresztą przykładem.

Nie zgodził się z tą opinią Grzegorz Sroczyński. Prowadzący podcast przekonywał, że Nawrocki był kandydatem, który "wyskoczył Kaczyńskiemu z badań". Jak dodał, chodziło o kogoś, kto nie jest łączony bezpośrednio z PiS-em i rządami tej partii. - Oczywiście wszyscy będą wiedzieli, że to jest kandydat pisowski, ale jednocześnie wydaje mi się, że jeżeli oni to sprytnie poprowadzą, to może on mieć taki lekki blask czy połysk "niepisizmu" - podkreślił.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Kto będzie "gryzł ziemię" a kto nie? 

Zdaniem Sroczyńskiego z drugiej strony nie ma pewności, że PiS będzie w pełni wspierać Nawrockiego. - Bo sam Nawrocki absolutnie będzie "gryzł ziemię". To po nim widać i to jego mocna strona, która jest - być może - niedoceniana; że to jest facet, który naprawdę będzie zdeterminowany, żeby objechać te wszystkie powiaty. Natomiast czy PiS za nim stanie murem, jeszcze w takiej sytuacji finansowej, to głowy bym nie dał - ocenił dziennikarz.

W odpowiedzi Jacek Gądek - dziennikarz "Newsweeka" - przytoczył plotki, które usłyszał w PiS. - Frakcja Mateusza Morawieckiego liczy, że projekt Nawrocki 2025 się wywróci i będzie trzeba zrobić podmiankę, gdzieś w styczniu przyszłego roku, na kogoś z pierwszego szeregu. I tutaj na białym koniu wjedzie właśnie Mateusz Morawiecki - powiedział, podkreślając, że oficjalnie nikt tego nie potwierdza.

Jednak według Gądka również nie wszyscy będą - "tak na 100 procent" - wspierać kampanię Karola Nawrockiego. - Nawet mogą mu podkładać nie tyle świnie, ile jakieś małe prosiaczki, żeby to nie było oczywiste i w ten sposób próbować wykoleić tę kandydaturę - zaznaczył.

Według Gądka "Nawrocki na pewno ma duży ciąg na bramkę". - Tylko zobaczymy, czy on - biegnąc na bramkę - po prostu nie będzie się potykał o własne nogi - skwitował gość "Sabatu".

Pieniądze to nie wszystko

Gądek zwrócił też uwagę, że dla PiS problemem mogą być pieniądze. Jak podał, "na kampanię prezydencką z prawdziwego zdarzenia powinno się wydać około 40 milinów złotych, a na taką bez wstydu około 25-30 milionów złotych". Tymczasem partii Jarosława Kaczyńskiego wstrzymano wypłatę subwencji. W związku z tym - jak podał Gądek - jeśli PiS wydaje około 2 mln zł miesięcznie na bieżącą działalność partii, to nie wiadomo skąd weźmie środki na kampanię.

Dziennikarz zaznaczył jednocześnie, że brak pieniędzy "nie skreśla człowieka" całkowicie w wyścigu wyborczym. - Owszem, to jest duża szkoda, ale jeśli Nawrocki zacznie organizować dużo spotkań, będzie błyszczał w mediach, również w bulwarówkach i jeśli nie będą wypływały na niego "kompromaty", (...) to może dojechać do wyborów i może w nich zrobić nawet niezły wynik - podsumował dziennikarz.