Co dalej ze Stanowskim po Kongresie Zero? Zostało mu tylko to. "Bo co ma udawać?!"
- W weekend odbył się dwudniowy kongres Krzysztofa Stanowskiego. Sprzedano 4,5 tys. biletów, choć hala może pomieścić 13 tys. osób;
- Zdaniem Michała Fedorowicza, Stanowski frekwencyjnie sobie nie zaszkodził, za to politycznie - tak. 'To klapa. Przecież oceniane jest to tylko w jeden sposób: nie ma zainteresowania, nikt Stanowskiego nie chce' - mówi w rozmowie z tokfm.pl.
Na kongres Kanału Zero Krzysztofa Stanowskiego - dwudniową imprezę organizowaną w Atlas Arenie w Łodzi, która może pomieścić 13 tys. osób - sprzedano 4,5 tys. biletów. Media zwracają uwagę, że spodziewano się większej frekwencji - jeśli uwzględnić popularność dziennikarza i kontrowersje związane z startem w wyborach prezydenckich. Choć już w niedzielę wieczorem, gdy odbywał się komediowy roast Stanowskiego, trybuny nie świeciły pustkami.
Jak zauważa Michał Fedorowicz w rozmowie z tokfm.pl, wydarzenie pozwoliło twórcy kanału Zero zbudować ok. 20 mln zasięgu. - Dla Krzysztofa Stanowskiego to średni wynik, dla polityka bardzo duży. Porównywalny np. z pralką Nawrockiego, którą ten wnosił w rękach do domu powodzian w Lądku Zdroju. Przy czym musiałby codziennie ją taszczyć, by zyskać takie zainteresowanie i zaskoczenie - ocenia przewodniczący Europejskiego Kolektywu Analitycznego Res Futura.
Podkreśla przy tym, że obiektywnie 4,5 tys. osób na tego typu wydarzeniu to bardzo dużo. - Paradoks polega na tym, że gdyby to był kongres partii, to byłby szok, niedowierzanie i wielkie WOW. Zebranie dla partii w jednym miejscu tylu osób, które jeszcze chcą płacić za wstęp, to przecież wielki sukces. Tym bardziej, że największa impreza Platformy gromadziła w hali Oliwia ok. 10 tys. osób. Problem w tym, że sala była dwa razy mniejsza. Tu ogromna i to główny błąd, wynikający przede wszystkim z braku doświadczenia i braku wiedzy - mówi też.
- Stanowski kongresem mocno sobie zaszkodził? - dopytuję.
- Frekwencyjnie nie, politycznie - tak, bo to klapa. Przecież oceniane jest to tylko w jeden sposób: nie ma zainteresowania, nikt Stanowskiego nie chce - odpowiada.
Stanowski przelicytował. Tak wygląda Kongres Zero Stanowskiego od zaplecza
"Nikt nie przyszedł, czyli Stanowski nie jest popularny"
Z analizy Res Futura wynika też, że 60 proc. komentarzy w mediach społecznościowy miała wydźwięk negatywny. Dotyczyła przede wszystkim słabej frekwencji i błędów organizacyjnych (45 proc.), a także samej formuły wydarzenia (20 proc.), w tym jego struktury i programu. Co ciekawe, 20 proc. wpisów miała charakter ironiczny i sarkastyczny - wyśmiewano organizację, dobór gości, medialną otoczkę, a także samą decyzję o sprzedaży w modelu PPV.
- Jeżeli czytam komentarze o kongresie Stanowskiego, gdzie dominuje temat pustej sali, to od razu dopowiadam sobie: nikt nie przyszedł, czyli Stanowski nie jest popularny. Teraz muszę to sobie jednak zracjonalizować. Może sala była za duża, może nie jest taki przebojowy, może organizator nie dowiózł - komentuje Michał Fedorowicz. W tym kontekście, jak podkreśla, media społecznościowe działają jak społeczny dowód słuszności - w myśl zasady: jeżeli nie wiem, jak się zachować, to zachowam się jak cała reszta.
Komentarze pozytywne? Stanowiły zaledwie 15 proc., przy czym chwalono różnorodność tematów podczas paneli dyskusyjnych (30 proc.) i innowacyjny charakter wydarzenia, a przede wszystkim charytatywny cel kongresu (50 proc.) - pieniądze przeznaczono na leczenie chorych dzieci. 5 proc. to komentarze neutralnych, które odnosiły się głównie na relacji z kongresu.
Grubo i mało finezyjnie. Roast Krzysztofa Stanowskiego bez krzty polotu [KOMENTARZ]
"Stanowski Bogiem nie jest i musi się wytłumaczyć"
Do frekwencji na kongresie odniósł się już sam Krzysztof Stanowski. "Czy wybraliśmy za dużą halę na to wydarzenie? Oczywiście, że tak. Pewnie popełniliśmy dużo błędów - termin w czasie ferii zły, myślę, że dwudniowy event to też nie był dobry pomysł, bo dochodzi kwestia noclegu, no i w ogóle jakiejś wątpliwości, czy uda się wykroić aż tyle czasu, do tego zapewne przestrzeliliśmy z cenami" - napisał w mediach społecznościowych twórca Kanału Zero i kandydat na prezydenta Polski.
Michał Fedorowicz dopytywany, co doradziłby w tej sytuacji Stanowskiemu, odpowiedział krótko. - Bo co ma udawać?! Przecież on żyje z tego, że mówi ludziom, jak jest. W tym przypadku też musi powiedzieć, jest, jak jest - podkreśla.
Zastrzega przy tym, że polityk musiałby przekuć to w sukces. A że Stanowski do końca politykiem nie jest, to, jak podkreśla, pilnuje przede wszystkim budowania społeczności, a to tym bardziej, że Kanał Zero to przede wszystkim ludzie. - Postępuje w sposób najbardziej racjonalny, jak tylko można. Bo co moglibyśmy doradzić np. Donaldowi Tuskowi w czerwcu 2023 roku, jakby Polacy nie przyszli na marsz? Że są wakacje, że wolne itd.? - pyta też retorycznie.W tym kontekście podkreśla, że polityka to przede wszystkim kalkulowanie ryzyka i możliwych strat. - Stanowski przede wszystkim patrzył na zysk wizerunkowy. Jakby wyszło, zostałby okrzyknięty Bogiem. Ale, że były puste krzesła, to jest problem, bo nie jest Bogiem i musi się w jakikolwiek sposób wytłumaczyć. A prawda jest taka, że to dla Stanowskiego pierwsza lekcja polityki - podsumowuje w tokfm.pl.