Grubo i mało finezyjnie. Roast Krzysztofa Stanowskiego bez krzty polotu [KOMENTARZ]
Roast - jako forma rozrywki - zakłada brak granic. Goście i zaproszeni komicy obrażają siebie nawzajem, ale przede wszystkim szydzą z gwiazdy wieczoru, nie hamując się w żaden sposób. I tak właśnie było na roaście Krzysztofa Stanowskiego.
Szybko pojawiły się żarty fekalne i seksualne. Zwłaszcza te drugie są dziś już coraz gorzej widziane w mainstreamie, więc tu można było sobie pofolgować. I w zasadzie wszyscy zaproszeni na roast goście - łącznie z gwiazdą i prowadzącym Mariuszem Kałamagą - sobie folgowali. I liczyło się raczej to, żeby było grubo niż finezyjnie.
Roast Stanowskiego. Tłumów nie ma
Już zapowiadając poprzedzający roast koncert Michała Wiśniewskiego, prowadzący powoli wchodził w klimat, mówiąc, że 'przed państwem artysta, który miał więcej żon niż przebojów'. I to był jeden z lepszych i bardziej błyskotliwszych żartów tego wieczoru. Swoją drogą, zapraszając Wiśniewskiego na Kongres Zero, Krzysztof Stanowski dobrze sprofilował swoją grupę odbiorców, bo te klika przebojów "Ich troje" faktycznie rozkołysało kilkaset osób przed sceną.
Ten błąd może zemścić się w razie wybuchu wojny. 'Trzeba to szczerze powiedzieć społeczeństwu'
Organizatorzy cały czas nawoływali uczestników z trybun do zejścia na płytę, by zapełnić miejsca blisko sceny. Impreza również w finale okazała się bowiem zbyt kameralna jak na wielką Atlas Arenę. Może to też kwestia gości roastu - zabrakło tu dużych nazwisk, pierwszej ligi stand-upu. Niektóre nazwiska komików fanom Kanału Zero pewnie niewiele mówiły.
Stanowski przelicytował. Tak wygląda Kongres Zero Stanowskiego od zaplecza
Roast Stanowskiego. Bez krzty polotu
Co nie zmienia faktu, że stand-uderzy i tak wypadli nieźle - na pewno lepiej niż pozostali. Liroy, Robert Mazurek czy sam Krzysztof Stanowski - gdy na nich przyszła pora - rzucali żartami albo zbyt hermetycznymi, albo wulgarnymi. Było bez krzty polotu. Jakby sama okazja do publicznego powiedzenia czegoś wulgarnego była dla nich atrakcją. Zwłaszcza Liroy bardzo dobrze się bawił swoimi żartami. Lepiej niż publiczność.
W konwencję weszły także występujące panie. Prezenterka Izabela Krzan np. porównywała możliwości Stanowskiego do Kurskiego. I trzeba przyznać, że jej występ - jako jedyny - był czymś więcej. Pojawiły się multimedia i dodatkowe atrakcje. Z kolei Joanna Jędrzejczyk miała kilka całkiem zabawnych żartów, wychodzących poza seksualno-fekalne skojarzenia. Jak ten, że gdyby trenowała tak jak Robert Mazurek robi research, to przegrałaby nawet z Najmanem.
'To zjawisko chce nam Krzysztof Stanowski przenieść do Polski'. Kto się powinien bać?
Poza tym było tak jak na roastach zwykle bywa - ostro. I obrywało się nie tylko obecnym na scenie. Brutalnie żartowano też z reklamodawców Kanału Zero, byłych wspólników Stanowskiego z Kanału Sportowego czy Pawła Kukiza. Warto też wspomnieć Czarka Sikorę, który zaśpiewał skomplikowaną i oczywiście wulgarną piosenkę czy żart Adama Van Bendlera tłumaczący, jak zupełnie inne znaczenie w Kanale Zero ma Mazurek Dąbrowskiego.
Co ciekawe, w niedzielny wieczór w łódzkiej Atlas Arenie można było zobaczyć niejednego nieletniego. Kilka rzędów przede mną siedzieli rodzice z ok. dwunastoletnią dziewczynką. I siedzieli do samego końca roastu, czyli do 22.30.
Najpierw trochę mnie to dziwiło, potem martwiło, że może nie powinna ta młoda osoba słyszeć tych mrocznych i wulgarnych słów. A potem pomyślałem, że przecież to wszystko dla chorych dzieci*. I śmiałem się dalej.
*Od początku Kongres Zero zapowiadany był jako impreza, z której cały dochód przeznaczony zostanie na leczenie chorych dzieci. Na cel charytatywny mają trafić też pieniądze z ppv, które trzeba było zapłacić, by obejrzeć roast w internecie.