,
Obserwuj
Polityka

Tusk po szczycie w Paryżu. "Nie może się powtórzyć historia"

Deser.pl
3 min. czytania
17.02.2025 21:29
- Nasi europejscy partnerzy zdają sobie sprawę, że nadszedł czas na dużo większą zdolność Europy do samoobrony. Była zgoda i jednomyślność, że wyraźne zwiększenie wydatków na obronność jest czymś absolutnie koniecznym - powiedział Donald Tusk po nieformalnym szczycie w Paryżu.
|
|
fot. Marysia Zawada/REPORTER / Marysia Zawada/REPORTER
  • Premier Donald Tusk jest zadowolony. Po nieformalnym szczycie największych państw europejskich w Paryżu poświęconemu wojnie w Ukrainie, szef polskiego rządu stwierdził, że już chyba wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że zwiększenie wydatków na obronność to konieczność;
  • Premier Tusk podkreślał także, że Europa mówi jednym głosem ws. ewentualnego porozumienia pokojowego między Kijowem a Moskwą oraz współpracy w tej kwestii ze Stanami Zjednoczonymi.

Tusk po szczycie w Paryżu: Inwestycje w obronę nie będą traktowane jako nadmierne wydatki

Premier Tusk po zakończeniu nieformalnego spotkania w Paryżu zwołanego przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona spotkał się z dziennikarzami podczas krótkiej konferencji prasowej. Oprócz Tuska na spotkaniu w Paryżu obecni byli: liderzy Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Hiszpanii oraz Danii, a także sekretarz generalny NATO Mark Rutte, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i szef Rady Europejskiej Antonio Costa.

- Nasi europejscy partnerzy zdają sobie sprawę, że nadszedł czas na dużo większą zdolność Europy do samoobrony. Była zgoda i jednomyślność, że wyraźne zwiększenie wydatków na obronność jest czymś absolutnie koniecznym i nie ma się co irytować, jeśli sojusznik amerykański mówi: wydawajcie więcej, bądźcie silniejsi i odporniejsi - powiedział Tusk.

Jak zaznaczył, "nie mamy żadnych stuprocentowych gwarancji, ani pewności jak będą przebiegały ewentualne negocjacje i jak zakończy się konflikt w Ukrainie".

Europa wraz z Ukrainą zablokują plan Trumpa? 'Rozejm to dla nas katastrofa'

- Ale co do jednego jest pewność stuprocentowa i to wszystkich uczestników tego spotkania, że Unia Europejska i sojusznicy europejscy tacy jak Wielka Brytania i Norwegia, będziemy mogli skutecznie stabilizować sytuacje w regionie i skutecznie wspierać Ukrainę w utrzymaniu suwerenności, jeśli będziemy zdolni rzeczywiście do skutecznej obrony przed zagrożeniami jako Europa, a w tej chwili tak nie jest - mówił.

- Nikt nie miał wątpliwości, że potrzebne jest wzmocnienie działań, jeśli chodzi o obronę granicy wschodniej (...), (otrzymaliśmy) bardzo ważne potwierdzenie, szczególnie dla nas bardzo ważne, że wydatki na obronę nie będą już traktowane jako nadmierne wydatki, a więc nie będziemy zagrożeni procedurą nadmiernego deficytu - poinformował polski premier. Ocenił, że "w historii UE to bardzo poważne ustępstwo na rzecz logiki, o którym od wielu miesięcy Polska mówiła na różnych spotkaniach w Europie".

Dodał, że wzrost wydatków na obronę ma być realizowany zarówno na poziomie poszczególnych państw członkowskich, jak i na poziomie instytucjonalnym w UE oraz na poziomie bankowym.

Ten błąd może zemścić się w razie wybuchu wojny. 'Trzeba to szczerze powiedzieć społeczeństwu'

Tusk: Wszystkie zobowiązania wobec Ukrainy muszą być na serio

- Zgodnie z polską sugestią, chcielibyśmy, aby wszystkie przyszłe zobowiązania wobec Ukrainy, które Europa, czy szerzej wszyscy sojusznicy - mieliby podjąć, muszą być na serio - podkreślił Tusk. Oświadczył, że "nie może się powtórzyć w żadnym wypadku historia ani z Mińska 2, ani z Budapesztu, kiedy Ukraina oddała broń nuklearną w zamian za gwarancje bezpieczeństwa ze strony Wielkiej Brytanii, Francji i Stanów Zjednoczonych".

Tusk zwrócił także uwagę, że "jeśli państwa graniczące z Rosją i Białorusią, w tym Polska - nie będą bezpieczne, jeśli nie będą wsparte przez cały Sojusz Północnoatlantycki i przez Unię Europejską, to nie będą też w stanie efektywnie pomagać Ukrainie". - Jeśli będzie możliwe udzielenie gwarancji także poprzez obecność wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi, z państwami NATO dla Ukrainy, to oczywiście Polska na różne sposoby będzie aktywna w tym procesie - zapewnił Tusk. Zastrzegł jednak, że nie przewiduje wysyłania polskich wojsk do Ukrainy.