Europa wraz z Ukrainą zablokują plan Trumpa? "Rozejm to dla nas katastrofa"
- Zdaniem Maksymiliana Dury bez zgody Ukrainy żadne porozumienie między Rosją a USA nie będzie miało znaczenia;
- Jak przekonywał w TOK FM, dziś Europa jest w stanie sama wspierać Ukrainę, bo armia rosyjska już nie jest tak silna jak trzy lata temu;
- Jedyne wiarygodne gwarancje dla Ukrainy to wojska NATO i przyjęcie Ukrainy do tego sojuszu - wskazał;
- Tym bardziej warto, że to dziś największa w Europie armia i do tego z doświadczeniem bojowym - przekonywał.
Europa wraz z Ukrainą zablokują plan Trumpa?
Po zakończeniu nieformalnego spotkania w Paryżu premier Donald Tusk podkreślił, że było ono wstępem do tego, co zdarzy się w najbliższych tygodniach i miesiącach. Jak mówił, z satysfakcją usłyszał od wszystkich, że w interesie całej Europy jest intensywne działanie na rzecz wzmocnienia współpracy sojuszników.
Spotkanie europejskich przywódców odbyło się dzień przed planowanymi na wtorek w Arabii Saudyjskiej rozmowami pomiędzy Rosją i Stanami Zjednoczonymi. Ale jakiekolwiek porozumienia, zdaniem gościa audycji "TOK360", komandora-porucznika rezerwy Maksymiliana Dury, "nie będą miały żadnego znaczenia, dopóki nie zatwierdzi ich Ukraina".
- To będzie takie narzucanie woli w sposób, który tak naprawdę nie będzie miał żadnego wpływu na obecną sytuację, jeżeli Europa się zjednoczy. Dlatego Trump chyba zdał sobie sprawę, że jednak bez Europy sobie nie poradzi - wskazał gość Adama Ozgi. W jego ocenie ktoś musi więc wziąć udział w tych negocjacjach. - Trudno mi powiedzieć, jak to się będzie odbywało, czy to będzie jedna osoba, czy kilka, ale bez przedstawiciela Europy to jest po prostu niemożliwe - przekonywał ekspert portalu Defence24.pl.
"Rozejm to dla nas katastrofa"
Czy jednak Ukraina nie będzie musiała zgodzić się na warunki Trumpa, bo bez wsparcia USA sobie nie poradzi?
- Wszystko zależy od tego, co zrobi Europa, dlatego, że ma ona w tej chwili siły, które pozwolą podtrzymać Ukrainę w obronie przed Federacją Rosyjską. Bo po trzech latach wojny to już nie jest ta sama Federacja, która wojnę zaczynała. Jest wyczerpana i niezdolna do prowadzenia większych operacji - tłumaczył. Jego zdaniem, gdy mówi się teraz "o szkoleniu 15 dywizji" to faktycznie jest 150 tys. ludzi, ale to nie jest sprzęt. - Bo tego sprzętu Rosja już nie ma i nie zdąży go wyprodukować, ponieważ miesięcznie traci więcej niż wyprodukuje w ciągu roku - stwierdził, wyjaśniając, że chodzi tu o czołgi, a z samolotami sytuacja jest jeszcze dla Rosji jeszcze gorsza.
W jego opinii więc "sytuacja wcale nie jest taka zła". - Ukraina ma zapasy porobione na kilka miesięcy walk, do tego Europa, która jest skonsolidowana - przekonywał. W tym wszystkim Stany Zjednoczone tracą jeszcze bardziej wiarygodność jako sojusznik. Gość TOK FM przypomniał o memorandum budapesztańskim z 1994 r. - To memorandum zabrało broń atomową Ukrainie, było podpisane tylko przez Rosję, Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię. W tej chwili tylko Wielka Brytania zachowuje się tak, jak powinna, czyli próbuje zachować gwarancje dla Ukrainy za to, że pozbyła się broni atomowej - stwierdził.
Dlatego Stany Zjednoczone znalazły się w trudnej sytuacji. - Ja wiem, że Trump jest w ogóle nieobliczalny, ale Europa naprawdę może sobie sama poradzić w podtrzymywaniu tej walki - przekonywał. A to ważne, bo - jak ocenił - "rozejm to dla nas katastrofa".
Potrzebujemy Ukrainy w NATO?
Co innego trwałe porozumienie, ale do niego konieczna jest, zdaniem Dury, zgoda Ukrainy. Nie Europy, ale właśnie Ukrainy. - Po drugie muszą być gwarancje bezpieczeństwa, które są ważne i rzeczywiście dobre dla Ukrainy. Zdaniem eksperta jakakolwiek deklaracja Stanów Zjednoczonych nie może być tu traktowana poważnie, bo już raz gwarantowali i "okazało się, że to nieprawda". Metoda na gwarancje jest prosta. - To są wojska natowskie i wstąpienie Ukrainy do NATO. To jedyna rzecz, która może rzeczywiście zagwarantować pokój, bo wtedy Federacja Rosyjska będzie wiedziała, że ponowne uderzenie na Ukrainę będzie związana z konfliktem zbrojnym z NATO - stwierdził.
Dura przyznał, że jest "zszokowany" jak bardzo wielu ludzi powtarza słowa Trumpa. - My musimy pamiętać, że w tej chwili największą armią europejską, ostrzelaną i przygotowaną do walki jest armia ukraińska. Jeżeli NATO zrezygnuje z takiej siły i pozwoli, żeby przejęła ją Federacja Rosyjska to świadczy o tym, że komuś naprawdę coś się pomieszało - przekonywał.
Jego zdaniem "tymczasowe zawieszenie" właśnie tak się skończy. Rosjanie odzyskają siły, zbudują potencjał techniczny, wyposażą armię i ponownie zaatakują Ukrainę. Gdy ją pokona "siłą będą zmuszali Ukraińców do wstępowania do armii". - Wtedy NATO zmierzy się nie tylko z armią Federacji Rosyjskiej, ale także z armią ukraińską przymusowo wcieloną do szeregów. Uważajmy na to, co robimy. Nie mówmy o tym, że Ukraina nie wstąpi do NATO, bo to jakieś kompletne nieporozumienie. To silna armia i warto byłoby mieć ją u siebie, bo ona jest gwarantem naszego bezpieczeństwa - spuentował ekspert.