,
Obserwuj
Polityka

Naganne słowa Dudy o "przekręceniu wyborów". Będzie ponowne liczenie wszystkich głosów?

3 min. czytania
10.06.2025 06:35
- Takie słowa nie powinny paść w przestrzeni publicznej. Naganne jest, że padają z ust ustępującego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej - tak wpis Andrzeja Dudy na temat wyborów komentowała w TOK FM prof. Danuta Plecka z Uniwersytetu Gdańskiego.
|
|
fot. Adam Burakowski / Adam Burakowski/East News

 

  • Prezydent Andrzej Duda napisał na platformie X: 'Jest wrażenie, że postkomuniści do spółki z liberalno-lewicowymi chcą przekręcić ostatnie wybory';
  • Zdaniem prof. Danuty Plecki, to 'naganne, że takie słowa padają z ust ustępującego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej';
  • 'Żaden polityk, a tym bardziej prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, nie powinien podgrzewać emocji, nastrojów społecznych, sugerować, czy wybory były ważne, czy nieważne, czy jakieś głosy zostały sfałszowane' - argumentowała politolożka z Uniwersytetu Gdańskiego;
  • A czy możliwe jest ponowne przeliczenie głosów?

 

'Jest wrażenie, że postkomuniści do spółki z liberalno-lewicowymi chcą przekręcić ostatnie, rozstrzygnięte już wybory prezydenckie w Polsce i odebrać nam wolność wyboru. Nie dajmy się, my wyborcy! Nie dajmy sobie odebrać tych resztek demokracji i wolności, które po 13 grudnia 2023 roku wciąż jeszcze zostały! Pilnujmy Polski!' - napisał prezydent Andrzej Duda w mediach społecznościowych.

To nawiązanie do doniesień medialnych o kontrowersjach związanych z liczeniem głosów w niektórych komisjach podczas drugiej tury wyborów prezydenckich. Jednym z takich przypadków jest sytuacja w obwodowej komisji wyborczej nr 95 przy ul. Stawowej w Krakowie, gdzie odwrotnie przypisano głosy oddane w drugiej turze wyborów prezydenckich na Karola Nawrockiego i Rafała Trzaskowskiego . Według doniesień mediów, do nieprawidłowości mogło dojść w kilkunastu innych komisjach.

- Takie słowa nie powinny paść w przestrzeni publicznej. Naganne jest, że padają z ust ustępującego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Jedną z ról, którą ma do wypełnienia w systemie politycznym, jest mediacyjna, uspokajająca emocje obywateli - komentowała w TOK FM prof. Danuta Plecka.

Ekspertka z Instytutu Politologii Uniwersytetu Gdańskiego zwróciła uwagę, że premier Donald Tusk i m.in. wicepremier - prezes polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz studzą nastroje. - Nie ma podgrzewania, nie ma poszukiwania konfliktu - podkreśliła w rozmowie z Adamem Ozgą.

Będzie ponowne liczenie głosów? "Scenariusz mało prawdopodobny"

Gościni TOK FM przypomniała, że zakończenie procesu wyborczego następuje w momencie stwierdzenia ważności czy też nieważności wyborów. Dlatego - jak dodała - w interesie Polski i Polaków jest to, abyśmy pozostawili to w rękach Sądu Najwyższego; tak jak zostało to zapisane w konstytucji. - Żaden polityk, a tym bardziej prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, nie powinien podgrzewać emocji, nastrojów społecznych, sugerować, czy wybory były ważne, czy nieważne, czy jakieś głosy zostały sfałszowane - dopowiedziała.

Prof. Plecka zwróciła też uwagę, że zapewne doszło do nieprawidłowości, a do Sądu Najwyższego spływa coraz więcej protestów wyborczym. Dlatego zaapelowała też, by pozwolić na to, by Sąd Najwyższy - zgodnie ze swoimi kompetencjami - zajmował się sprawą nieprawidłowości. - Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że podważana może być rola Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (to ona rozstrzyga o ważności wyborów - red.), która nie jest uznawana ani przez instytucje międzynarodowe, ani przez część polskiego społeczeństwa. Ale pamiętajmy, że ta izba również orzekała o ważności wyborów parlamentarnych w 2023 roku i wówczas tych problemów Polacy nie mieli albo uniknęliśmy przynajmniej takiej debaty - przypomniała rozmówczyni Adama Ozgi.

Komunikat PKW w sprawie wyborów. Chodzi o nieprawidłowości w liczeniu głosów

Ekspertka z Uniwersytetu Gdańskiego oceniła też, że mało prawdopodobny wydaje się scenariusz ponownego przeliczenia wszystkich głosów, oddanych w wyborach prezydenckich. - Protesty, o ile nie będą to protesty w oparciu o przewinienia formalne, nie zostaną uznane, a wybory zostaną uznane za zamknięte i ważne przez Sąd Najwyższy - uważa gościni "TOK 360".

Różnica pomiędzy obydwoma kandydatami na prezydenta wyniosła ponad 369 tysięcy głosów - Karol Nawrocki zdobył 10 mln 606 tys. 877 głosów, a Rafał Trzaskowski - 10 mln 237 tys. 286.; tym samym Nawrocki został wybrany na kolejnego prezydenta RP.

'Poważna pomyłka' w komisji wyborczej. Sprawa może trafić do prokuratury