,
Obserwuj
Polityka

Jak Roman Giertych "bronił" partnerki youtubera. "Mówił, że będę skończony"

3 min. czytania
14.07.2025 10:27
Roman Giertych domagał się przesłania mu dokumentów sprawy dotyczącej pary słynnych youtuberów, w której formalnie go nie było. Groził też innym adwokatom i podawał nieprawdziwe informacje, że jest obrońcą osoby, która nie chciała, żeby jej bronił - pisze w poniedziałek Wirtualna Polska.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Jak podaje portal, tak wynika ze skargi szczecińskich adwokatów, którą rozpatruje Rzecznik Dyscyplinarny Izby Adwokackiej w Warszawie. WP dotarła do dokumentów w tej sprawie.

Sprawa loterii "Buddy"

Portal przypomina, że Kamil "Budda" Labudda to jeden z najpopularniejszych, a zarazem najbogatszych polskich youtuberów. Jak przypomina WP, w październiku ubiegłego roku w głośnej akcji Centralnego Biura Śledczego Policji Kamil Labudda, jego partnerka Aleksandra "Grażynka" Krcha i kolejnych kilka osób, zostali zatrzymani na polecenie Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej.

Śledczy zarzucili im, że unikali płacenia należnych podatków. Jak? Sprzedając losy na loterię w pakiecie z e-bookami, odprowadzali 5 proc. podatku VAT, zamiast 23 proc. Czyli - w ocenie śledczych - oszukiwali fiskusa. Do tego doszły zarzuty udziału i kierowania grupą przestępczą oraz prania brudnych pieniędzy. Według prokuratury kwota, którą miał łącznie obrócić "Budda" i jego koledzy, to 126 mln zł - podaje portal.

Co się zmieni w rządzie? 'Akurat to jest osobistą porażką Donalda Tuska'

"Budda" i "Grażynka" są z Krakowa, ale ich sprawa trafiła do Szczecina, więc ze względów logistycznych to tam para wynajęła większość obrońców. Głównymi obrońcami "Buddy" byli Mateusz Mickiewicz z Warszawy i Krzysztof Tumielewicz ze Szczecina. "Grażynki" z kolei Kacper Stukan, także ze Szczecina. Nie udało się im zapobiec aresztowaniu klientów.

Zaangażowanie Giertycha w sprawę "Buddy". "Sam dzwonił"

Tydzień po zatrzymaniach, do których doszło 14 października, kolejne media zaczęły podawać informację, że do obrony youtubera i jego partnerki dołączają tuzy warszawskiej palestry - mecenas i jednocześnie poseł Roman Giertzych oraz mecenas Jacek Dubois. WP podaje, że Giertych przedstawiał się już nawet i wypowiadał jako obrońca partnerki "Buddy".

"Czekam na to, aż łaskawie prokuratura wyrazi zgodę na widzenie. I uważam, że wstrzymywanie takiej zgody jest sprzeczne z prawem człowieka" - mówił w rozmowie z Natalią Kamińską z portalu Natemat.pl. "Od kilku dziennikarzy usłyszeliśmy, że to sam Giertych dzwonił do nich, informując, że będzie bronił 'Grażynki', i próbował inspirować publikacje na ten temat" - pisze WP.

W grudniu 2024 r. sąd uchylił areszty "Buddzie" i "Grażynce". Para wyszła na wolność.

Postępowanie dyscyplinarne wobec Romana Giertycha. "Wprost groził"

Jak wynika z ustaleń Wirtualnej Polski to, co wydarzyło się w tamtych dniach wokół tej sprawy, jest dziś przedmiotem postępowania dyscyplinarnego wobec Romana Giertycha. Jest też przedmiotem sporu o niewyjaśnione rozliczenia dotyczące adwokackiego wynagrodzenia - podaje WP.

Ponury scenariusz dla rządu? Posłanka o tym, co może doprowadzić do zerwania koalicji

"Uznaliśmy, że nie można tak tego zostawić. Czułem, że koleżanki są przerażone, przecież Roman Giertych wprost im groził. Mnie mówił, że będę skończony, jeśli nie odpuszczę" - mówi portalowi adwokat Kacper Stukan.

Giertych zareagował na ustalenia WP. "Zostało podpisane upoważnienie"

Roman Giertych przesłał WP oświadczenie. "Zawarte w Pańskich pytania sugestie jakobym działał w imię kogokolwiek bez stosownego upoważnienia do obrony podpisanego przez upoważnioną zgodnie z kpk osobę są fałszywe i stanowią jednocześnie kolejną próbę naruszenia dóbr osobistych. W sprawie, o którą Państwo pytacie zostało podpisane stosowne upoważnienie do obrony przez osobę z najbliższej rodziny, co zgodnie z przepisami ogólnymi w sytuacji aresztowanego jest wystarczającym umocowaniem.

Awantura o lekcje religii. O. Tadeusz Rydzyk do Nowackiej: Co ty, kobito, sobie wyobrażasz?

Kłamliwa jest też sugestia jakoby po zakończeniu współpracy z w/w nie nastąpiło rozliczenie pomiędzy stronami. Rozliczenie takie nastąpiło i osoby, które były jego stroną (a także nikt inny) nigdy nie formułowały żadnych roszczeń z tego tytułu" - brzmi fragment komunikatu.

"W przesłanej odpowiedzi nie odniósł się do pytań o swoje zachowanie wobec obrońców Aleksandry Krchy, nie wyjaśnił ile i za co właściwie zainkasował pieniądze w tej sprawie. Napisał też, że miał upoważnienie do obrony. W dalszej części maila obrażał i atakował redakcję Wirtualnej Polski" - skomentował portal.

Posłuchaj: