,
Obserwuj
Polityka

Porównała wystąpienie Dudy do koronacji. Wskazała jedną rzecz, która ją zaskoczyła

Aleksandra Gruszczyńska
4 min. czytania
05.08.2025 21:31
- Była jedna rzecz, która mnie zaskoczyła w orędziu prezydenta. Można oczywiście wytknąć pewne rzeczy i delikatne mijanie się z prawdą, ale to ceremonialne wystąpienie, trochę jak koronacja, więc trudno się spodziewać, że powie "ok, starałem się, ale się nie udało" - tak ostatnie przemówienie Andrzeja Dudy skomentowała w TOK FM prof. Dorota Piontek.
|
|
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/ EAST NEWS

 

  • Andrzej Duda w specjalnym orędziu pożegnał się z Polakami i podziękował za 10 lat swojej prezydentury;
  • W ocenie prof. Doroty Piontek z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, wystąpienie prezydenta było 'poprawne' i 'skierowane głównie na promocję siebie';
  • - W wystąpieniu prezydenta nie było żadnego elementu, który mógłby antagonizować Polaków i co do których nie jest bez winy - podkreśliła w TOK FM.

 

Dziesięć minut przemawiał do narodu ustępujący prezydent Andrzej Duda. W telewizyjnym orędziu podkreślił, że celem jego prezydentury było podniesienie poziomu życia Polaków i ten cel udało się zrealizować tylko dzięki udanej współpracy z rządami Zjednoczonej Prawicy. Duda zaznaczył, że przez dekadę jego urzędowania Polska stała się krajem "nowego formatu", "silniejszym, bezpieczniejszym i mającym znaczenie na arenie międzynarodowej".

Żegnający się z urzędem Andrzej Duda do swoich sukcesów zaliczył 'stałą obecność wojsk amerykańskich w Polsce' i 'wzrost bezpieczeństwa militarnego'. - Mamy jedną z największych armii w NATO, ponad 200 tysięcy żołnierzy. Trwa największa od dekad modernizacja sił zbrojnych. Polska nie tylko jest w sojuszu, ale wojska NATO, w tym amerykańskie, są wreszcie obecne na naszej ziemi - mówił.

Zwrócił także uwagę na wzrost bezpieczeństwa energetycznego, wymieniając m.in. rozbudowę gazoportu w Świnoujściu i uruchomienie systemu gazociągów Baltic Pipe. Andrzej Duda podkreślił także, że to za jego kadencji doszło do znaczącego wzrostu płac, wprowadzenia programów 500+ i 800+, czy obniżenie wieku emerytalnego. Dodał również, że był pierwszym prezydentem, który aktywnie spotykał się z obywatelami i zjeździł kraj wszerz i wzdłuż.

'Dworskie Życie' Dudy dobiega końca. Co będzie robił po prezydenturze? 'Obstawiam jeden wariant'

Oceniła przemówienie Dudy. Jednym była zaskoczona

- Przemówienie prezydenta było przedstawione za pomocą retoryki, którą można określić mianem konserwatywnej. Odwoływał się do przeszłości. Oczywiście nie należało się spodziewać, że ustępujący prezydent będzie odnosił się krytycznie do przeszłości, którą sam współtowrzył - mówiła w TOK FM prof. Dorota Piontek z Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Jak dodała, "całość była poprawna", a Polska w tej opowieści jawi się jako kraj, który odniósł ogromny sukces, zwłaszcza przez ostanie 10 lat prezydentury Dudy. Niczego innego nie należało się spodziewać.

Posłuchaj:

- To, co mnie zaskoczyło w całym wystąpieniu, to była pewna powściągliwość ekspresji zarówno werbalnej jak i niewerbalnej. Prezydent naciskał hamulce tej ekspresji, zwłaszcza w kontekście jego wcześniejszych wystąpień publicznych. Ono było wyjątkowo wyważone - stwierdziła gościnie "Mikrofonu TOK FM".

Prof. Piontek podkreśliła, że w końcówce wystąpienie Andrzej Duda mówił o pewnej wizji Polski i jej kontynuacji przez wstępującego na urząd Karola Nawrockiego.

Ocenili prezydenturę Andrzeja Dudy. Wskazali, w czym był naprawdę dobry

Ostatnie orędzie jest jak koronacja. "Trudno spodziewać się przyznania do błędów"

Zapytana, czy czegoś jej brakował w tym orędziu, odparła, że jest taka rzecz. - Brakowało mi wzmianki dotyczącej wyzwań, jakie widzi ustępujący prezydent, a które czekają nasz kraj. Natomiast to wystąpienie chyba mieściło się w ciągu ostatnich aktywności podejmowanych przez Andrzeja Dudę, czyli przede wszystkim promowaniu siebie i swoich dokonań. Nawet jeśli przypisywał sobie i rządowi, z którym współpracował przez osiem lat zasługi, które niekoniecznie były jego udziałem i delikatnie mijał się z prawdą - wyjaśniła rozmówczyni Pawła Sulika.

Kulisy pracy fotografa Andrzeja Dudy. 'Byłem w trybie czuwania'

Prof. Piontek wyznała, że jeden element wystąpienie wyraźnie ją rozbawił. - Kiedy prezydent mówił o silnej pozycji Polski na arenie międzynarodowej, a wiadomo powszechnie, że to pod rządami Zjednoczonej Prawicy non stop były problemy za różnymi instytucjami europejskimi i słaba komunikacja - wyjaśniła gościni "Mikrofonu".

Jak dodała, to było wyraźnie promocyjne wystąpienie, Duda podkreślał rzeczy, z których jest dumny. Zaznaczyła, że prezydent nie odniósł się też w żaden sposób do tych tematów, które antagonizują Polaków, i w których prezydent "nie jest bez winy", jak kwestia uchodźców czy różnego rodzaju mniejszości.

- Można oczywiście wytknąć pewne niedociągnięcia. Natomiast to jest trochę ceremonialne wystąpienie, które kończy określony etap, więc rządzi się swoimi określonymi prawami, trochę jak koronacja. Dlatego trudno się spodziewać, że prezydent przyzna się do błędów i nagle powie: "OK, starałem się, ale to mi nie wyszło". Zresztą dla osób średnio zaangażowanych w politykę to są szczegóły, które nie mają znaczenia - podsumowała prof. Piontek.