Zbieranie chrustu odpowiedzią na wzrost cen energii? "Za chwilę rząd nas wyśle po jedzenie do lasu"

Sezon grzewczy będzie dla Polski kosztownym wyzwaniem. W odpowiedzi Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowało specjalne wytyczne dla Lasów Państwowych. Chodzi o możliwość zbierania i zakupu drewna najniższej jakości.

Dane Głównego Urzędu Statystycznego za kwiecień 2022 roku nie pozostawiają złudzeń. Wynika z nich, że ceny opału w ujęciu rocznym wzrosły o 76,5 proc., ceny gazu o 49,2 proc., energii cieplnej  o 10,8 proc., a energii elektrycznej o 5 proc.

W odpowiedzi "na wzrost cen energii oraz materiałów opałowych" Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowało na wniosek Anny Moskwy "wytyczne kierunkowe wspierające możliwości nabywania przez konsumentów - odbiorców indywidualnych, surowca drzewnego do celów opałowych". Na ich podstawie Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych podjęła decyzję, iż drewno opałowe najniższej jakości w pierwszej kolejności może zostać kupione przez lokalnych mieszkańców. Według informacji Ministerstwa Klimatu i Środowiska rośnie zainteresowanie takim rozwiązaniem. W komunikacie resortu wskazano, że dokłada on wszelkich starań, "aby zapewnić dostępność drewna opałowego dla gospodarstw domowych".

"Cały czas obowiązuje, za zgodą leśniczego, możliwość zbierania gałęzi na opał. W tym roku po rozpoczęciu wojny w Ukrainie i zawirowaniu na rynku energii wzrosły zapytania do nadleśnictw o wskazanie terenu i zgodę na pozyskiwanie drewna opałowego w lokalnych lasach. Priorytetowo należało zadbać, by pierwszeństwo samopozyskiwania drewna miały społeczności lokalne" - cytowano w komunikacie wiceministera klimatu i środowiska Edward Siarka.

Kolejki po drewno do leśniczych

W odpowiedzi na rosnące ceny gazu, oleju opałowego, węgla czy ekogroszku Lasy Państwowe zamroziły ceny drewna opałowego. Liczba chętnych pierwszy raz od kilkunastu lat zaczęła rosnąć. 

Do leśniczych wręcz ustawiają się kolejki chętnych po drewno, a w wielu domach kominek, który do tej pory był ozdobą - w dobie szalejącej inflacji i rosnących kosztów za ogrzewanie - staje się głównym źródłem ciepła. 

- Są nawet domy, gdzie budowano kominek z płaszczem wodnym, który od razu na starcie z salonu robił kotłownię - mówił naczelnik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie Stanisław Bieniaś. Zastrzegł jednak, że nie każdy może takie drewno kupić, ponieważ przede wszystkim mogą z takiej możliwości skorzystać okoliczni mieszkańcy. 

Twarde drewno liściaste, które po wyschnięciu daje dużo ciepła to w zależności od wielkości domu, koszt około 2-3 tysięcy złotych na sezon grzewczy. Jak mówił jednak Bieniaś można zdobyć drewno też dużo taniej. Chodzi o zbieranie drewna na terenach po zrębach. - Gdzie drewno jest dużo tańsze i wymaga tylko nakładu pracy. Potem leśniczy to odbiera i to zostaje sprzedane - tłumaczył naczelnik. 
W ten sposób można zebrać gałęzie czy resztki odczubowe. 

Szalejące ceny węgla, oleju opałowego, ekogroszku czy gazu sprawiły, że do leśniczych ustawiają się kolejki chętnych po drewno opałowe.

"Zachęcam URE i UOKiK, aby zaczęli badać rynek od strony konsumenta"

Wytyczne resortu klimatu komentował w Magazynie EKG Krzysztof Kilian, były polityk i były prezes PGE. - Oczywiście to jest jakiś sposób dla gospodarstw, które są w bardzo złej sytuacji ekonomicznej, ale to nie rozwiązuje problemu, bo za chwilę rząd nas wyśle po jedzenie do lasu - stwierdził. 

Wskazał także na bardzo dobrą sytuację spółek w sektorze energetycznym, które "mogą zaraportować 400 proc. zwyżki swoich dochodów kwartał do kwartału, czyli pierwszy kwartał 2022, do kwartału 2021". - Te firmy mają się dobrze. Natomiast gospodarstwo domowe, obywatel, ewentualnie przedsiębiorca ma się sam zastanowić, jak rozwiązać swój problem dostępu do gazu, czyli żeby się ogrzać, do energii elektrycznej, żeby normalnie funkcjonować czy też prowadzić działalność gospodarczą - wymieniał i podkreślił, że "jest to rola państwa". - Jeżeli trzeba w pewnym momencie złamać różnego rodzaju reguły gry na wolnym rynku, to trzeba to zrobić, bo sytuacja jest nadzwyczajna. I od tego jest rząd - ocenił Krzysztof Kilian. 

Kto i kiedy powinien zdecydować, że sytuacja jest nadzwyczajna i wymaga nadzwyczajnych działań? Gość TOK FM zaznaczył, że równowagę między firmami energetycznymi a ich klientami powinien utrzymywać Urząd Regulacji Energetyki. I przypomniał, że regulator w grudniu zgodził się na podniesienie taryf. - Przecież on powinien śledzić taryfy co najmniej od 2019 roku, kiedy następowało zamieszanie z gwałtownym wzrostem cen za CO2, które niewątpliwie wpływało na opłatę końcową, chociażby energii elektrycznej - mówił. - Zachęcam do tego, żeby URE wspólnie z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów, zaczęli badać jak ten rynek wygląda od strony konsumenta. Czy te działania są rzeczowe i niezbędne - skwitował.

DOSTĘP PREMIUM