Czyste Powietrze Plus to "zwykły marketing polityczny". "Rządzący pokazują, że można robić, co się chce"

Rząd szuka pomysłów na wsparcie obywateli w czasie kryzysu energetycznego. Jednym z nich ma być dopłata dla gospodarstw domowych ogrzewanych węglem. Zdaniem Piotra Siergieja z Polskiego Alarmu Smogowego, to rozwiązanie "niesprawiedliwe i demoralizujące". Ekspert krytykował też w TOK FM odświeżony program Czyste Powietrze Plus.
Zobacz wideo

W piątek weszła w życie nowelizacja programu Czyste Powietrze. Teraz rządowy program będzie się nazywał Czyste Powietrze Plus. Najważniejsza zmiana to m.in. zwiększenie - o 10 tys. zł - kwoty maksymalnego dofinansowania dla gospodarstw domowych z niskimi dochodami.

- To zwykły marketing polityczny - ocenił krótko ekspert Polskiego Alarmu Smogowego. Zdaniem Piotra Siergieja zmiana w niewielkim stopniu przełoży się na popularność programu. Głównie dlatego, że "do najuboższych grup społecznych nie należy 70 proc. beneficjentów". - Siedmiu na dziesięciu potencjalnych zainteresowanych programem Czyste Powietrze Plus w ogóle nie zobaczy, bo im się nie należy. To są ci, według rządu, zamożni ludzie - tłumaczył.

Co to znaczy zamożny według resortu klimatu? Jeśli jest jedna osoba w gospodarstwie domowym, która dostaje 2,2 tys. zł emerytury, to zaliczona jest do grupy osób, która na dofinansowanie nie ma co liczyć. - Jeśli mamy z kolei trzyosobową rodzinę, która ma dochody miesięczne rzędu 4,7 tys. zł, to znowu jest to zamożna rodzina. Jej też się nie należy -  dodał gość TOK FM.

Według Piotra Siergieja w obowiązującym dotychczas rządowym programie należało wprowadzić dwie zmiany. Odświeżyć limity zarobków, na podstawie których ludzie kwalifikują się do dopłat i zaktualizować kwoty dofinansowań, których nie zmieniano przez cztery lata. A wszystko dookoła znacząco w tym czasie podrożało. Jak mówił rozmówca Karoliny Lewickiej, np. styropian potrzebny do ocieplania domów zdrożał - w ciągu ostatniego roku - o 100 proc.  - A tak stworzono program i ogłoszono z wielkim hukiem jego update, który w zasadzie prawie nic nie wnosi - podsumował.

"Węgiel plus". Ekspert krytykuje 

"Dziennik Gazeta Prawna" informował w ubiegłym tygodniu, że rząd rozważa dopłatę dla każdego gospodarstwa domowego ogrzewanego węglem, tzw. węgiel plus. "Chodzi o kwotę rzędu minimum tysiąca złotych. Koszt dla budżetu to ok. 10 mld zł" - opisuje dziennik. W niedzielę premier Mateusz Morawiecki przyznał, że w składach węgla nie ma woli współpracy z rządem w kwestii sprzedaży opału po ustalonej przez władzę cenie. 

Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego oceniał w TOK FM, że to "niesprawiedliwe i demoralizujące". - Wyobraźmy sobie dwóch sąsiadów. Jeden zachował się w sposób odpowiedzialny i wymienił kopciucha np. na kocioł paletowy. Drugi mówi: "Mnie to w ogóle nie interesuje. Będę palił, czym chcę". I teraz ten, który pali w kopciuchu węglem dostaje dopłatę, a ten który pali pelletem, tych pieniędzy nie dostaje - mówił w "Wywiadzie Politycznym" u Karoliny Lewickiej. - Takie zachowanie rządzących pokazuje obywatelom, że właściwie można robić, co się chce. W tym przypadku premiuje się kotły, te źródła ciepła, które emitują potężne ilości zanieczyszczeń -  dodał.

W jego ocenie jest to tym bardziej niesprawiedliwe, że ceny pelletu wzrosły podobnie jak ceny węgla. - Dlaczego 300 tys. (właścicieli) domów ma być ukaranych tym, że zachowali się prospołecznie, odpowiedzialnie? - pytał retorycznie. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM