,
Obserwuj
Gospodarka

Obniżka stóp procentowych w praktyce: ile zaoszczędzisz na kredycie, a ile stracisz na lokacie?

Wojciech Kowalik, Anna Augustyn
4 min. czytania
06.10.2023 15:24
Jeśli nie świętowali państwo tego, jak podobno wspaniale dzieje się ostatnio z inflacją - to nasza, mediów, wina - orzekł prezes Narodowego Banku Polskiego. Adam Glapiński przekonuje, że jest się z czego cieszyć, bo od kilku miesięcy ceny - w skali miesięcznej - już nie rosną (ale w skali roku rosną o ponad 8 procent). Dlatego Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na kolejne cięcie stóp procentowych. A to oznacza, że od września spadły one już o punkt procentowy. To, oczywiście, będzie miało wpływ na obniżkę rat kredytów i już wkrótce banki będą to uwzględniały w harmonogramach spłat. To nie będzie duża ulga, ale zawsze coś - posłuchaj, żeby dowiedzieć się, ile będzie można zaoszczędzić. Z drugiej strony - niższe stopy procentowe, to niższe oprocentowanie lokat. O ile?
|
|
fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Czy świętowaliście ostatnio, że inflacja jest podobno niska i że ceny już nie rosną? Naprawdę nie? A powinniście. Tak przynajmniej mówi prezes Narodowego Banku Polskiego. Choć ubolewa, że złe media to świętowanie mogły wam zepsuć, bo rzekomo zepsuliśmy fantastyczny nastrój w jakim powinniśmy być tylko dlatego, że ceny wciąż rosną w tempie 8 procent w skali roku, a w skali miesiąca wprawdzie rosnąć przestały, ale o ich spadku nie ma w ogóle mowy. Hamującą inflacją Adam Glapiński tłumaczył ruch Rady Polityki Pieniężnej. Znów obniżyła stopy procentowe. Stand-up prezesa NBP - jak te comiesięczne wystąpienia lubią nazywać ekonomiści - zostawiamy jednak teraz na boku, bo i gospodarczych konkretów było w nim mało, a ataków na media i ekonomistów - większość z dwóch godzin wystąpienia. Zamiast utyskiwań prezesa NBP, zajmijmy się tym, co naprawdę ważne - czyli jak niższe stopy procentowe wpłyną na Wasze kieszenie.

Na początek ta lepsza strona niższych stóp procentowych. Czyli informacje, na które od miesięcy czekali kredytobiorcy, zwłaszcza ta pokaźna grupa, która zadłużyła się kiedy kredyt był niemal za darmo - głównie był to 2021 i pierwsza połowa ubiegłego roku. Ich raty, po serii podwyżek stóp - co najmniej - podwoiły się, mocno uderzając w domowe budżety. Zresztą, widać to było i w deklaracjach branży handlowej, gastronomicznej, rozrywkowej czy turystycznej, a także w twardych danych: przygnieceni wysokością rat, kredytobiorcy zacisnęli pasa i oszczędzali na wszystkim innym. Teraz mogą jedną dziurkę w tym pasie popuścić. We wrześniu i teraz stopy procentowe spadły łącznie o punkt procentowy, obniżył się też wyznaczający oprocentowanie wskaźnik WIBOR. O ile spadną w związku z tym raty?

O mniej więcej 230 złotych - wyliczają analitycy Expandera. Oczywiście ten spadek będzie różny dla różnych kredytów, ale eksperci biorą pod uwagę taki najpopularniejszy, przeciętny kredyt na 300 tysięcy złotych na 30 lat, wzięty w 2021 roku, kiedy stopy procentowe były praktycznie zerowe. Tych 230 złotych mniej, to jednak marne pocieszenie, jeśli wziąć pod uwagę, że rata takiego modelowego kredytu wciąż jest o tysiąc złotych wyższa niż była w momencie jego wypłaty dwa lata temu. Wtedy było to mniej więcej 1100 złotych - i kredytobiorcy pewnie z rozrzewnieniem te czasy wspominają. Czas więc zastanowić się czy jest szansa, żeby raty do takiego poziomu wróciły?

Odpowiedź jest, niestety, jasna, krótka i prosta: nie! Nie ma szans, żeby raty kredytów wróciły do tak niskich poziomów, bo i stopy procentowe - jeśli oczywiście nie stanie się nic nadzwyczajnego - długo, jeśli w ogóle kiedykolwiek, nie wrócą do poziomów bliskich zeru. Teraz podstawowa stopa wynosi 5,75, ekonomiści szacują, że do końca przyszłego roku spadną do mniej więcej 4-4,5 procent. Raty będą więc spadały, ale na pewno nie do tak niskich poziomów jak jeszcze nieco ponad rok temu.

Obniżka stóp procentowych, to nie tylko niższe raty kredytów mieszkaniowych, ale wszystkich innych kredytów. Mamy przecież w naszych bankach kredyty gotówkowe, ratalne, karty kredytowe - do niedawna maksymalne ich oprocentowanie przekraczało 20 procent, teraz do 19 procent. To nie są duże zmiany, bo i kwoty mniejsze i krótsze okresy kredytowania. Przy kredycie na 2 lata na 10 tysięcy złotych to raptem siedem złotych mniej na racie, ale w skali całego kredytu - to już 170 złotych mniej, które zostanie nam w kieszeni.

Mówiliśmy o tej lepszej stronie niższych stóp procentowych, teraz czas na tę gorszą, bo ten medal ma dwie strony. Niższe stopy procentowe, to niższe oprocentowanie lokat i jeszcze mniejsze odsetki jakie banki będą dopisywały do powierzonych im naszych pieniędzy. Oczywiście od lat żadna lokata nie ochroni naszych pieniędzy przed inflacją, ale przynajmniej trochę złagodzi jej negatywne skutki. Jeszcze niedawno można było znaleźć depozyty na 7-8 procent, ale banki szybciutko się z nich wycofują i to, co teraz mogą zaoferować to na przykład trzymiesięczna lokata na nieco ponad 5, albo niespełna 6 procent. Przy 10 tysiącach włożonych na taką lokatę, po kwartale odbierzemy nieco ponad sto złotych odsetek. Bo swoje weźmie oczywiście państwo w postaci podatku. Jedno jest pewne: najlepszy czas na zakładanie lokat już minął.

Na koniec spróbujemy odpowiedzieć na pytanie: co dalej ze stopami procentowymi? Ekonomiści, wielu z nich zresztą prezes NBP również odsądzał od czci i wiary - mówią tak: jeśli popatrzeć na warunki gospodarcze, może dojść do jeszcze jednej, niewielkiej obniżki w listopadzie, a później Rada Polityki Pieniężnej powinna zdecydować się na przerwę i do tematu wrócić mniej więcej w połowie przyszłego roku. A to dlatego, że jest ryzyko ponownego wzrostu inflacji w przyszłym roku. A wysokie stopy procentowe są bolesnym, ale skutecznym lekarstwem na wysoką inflację. Prezes amerykańskiego banku centralnego powtarza cały czas: wysokie stopy procentowe bolą, ale wysoka inflacja boli jeszcze bardziej.