,
Obserwuj
Gospodarka

"Ceny benzyny dojdą do 7 zł". Koniec z "kiełbasą wyborczą" na Orlenie

Koprz
3 min. czytania
27.10.2023 13:33
Po wyborach ceny na stacjach Orlenu rosną, co zresztą od dawna zapowiadali eksperci. Zdaniem Karoliny Hytrek-Prosieckiej z portalu Gazeta.pl to jednak nie koniec podwyżek. - Wkrótce ceny benzyny dojdą do poziomu 7 zł - mówiła w TOK FM.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Po wyborach z dnia na dzień drożeją paliwa na stacjach Orlenu. Przed 15 października za litr benzyny płaciliśmy 5,99 zł, a obecnie nawet kilkanaście-kilkadziesiąt groszy więcej. Zdaniem ekspertów przed wyborami koncern zarządzany przez Daniela Obajtka celowo zaniżał ceny, by obniżyć poziom inflacji i by PiS mogło pochwalić się wyborcom skuteczną walką z drożyzną. Teraz ceny na stacjach po prostu zbliżają się do tych rynkowych.

Karolina Hytrek-Prosiecka z portalu Gazeta.pl mówiła w TOK FM, że to nie koniec podwyżek. W jej ocenie ceny benzyny wkrótce dojdą do poziomu 7 zł, co zresztą już przed wyborami zapowiadało wielu ekspertów. Dziennikarka wskazała jednocześnie, że cały ten proces wyceniania wartości paliwa na stacjach Orlenu jest zaburzony. Bo o ile przed 15 października ceny ropy na rynkach światowych rosły, a w Polsce malały, to teraz jest odwrotnie.

- Dzisiaj widziałam informację, że w związku z opóźnieniem ataku lądowego Izraela na Strefę Gazy, to ceny ropy na rynkach światowych delikatnie poszły w dół. A u nas znowu trend jest odwrotny (?) To jest dla mnie zabawne, że politycy raz domagają się ręcznego sterowania, a za chwilę je krytykują. Jestem zwolenniczką tego, żeby Orlen wreszcie był zarządzany rynkowo. Bo oprócz tego, że jego współwłaścicielem jest państwo, to są w nim także prywatni akcjonariusze - mówiła w rozmowie z Maciejem Głogowskim.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć >>

Z kolei Joanna Solska z tygodnika "Polityka" powiedziała, że Orlen jest tylko przykładem, bo PiS zmonopolizowało prawie całą gospodarkę. A zdaniem dziennikarki, gdy państwo jest regulatorem rynku i jednocześnie "graczem" rynkowym, to żadne firmy prywatne nie mają szans z nim konkurować. - Skutek mamy taki, że one nawet mając pieniądze, nie inwestują, bo boją się braku stabilizacji. Boją się, że w konfrontacji ze spółką z udziałami Skarbu Państwa przegrają na każdym polu. Więc inwestycje mamy na poziomie najniższym od wielu lat. Państwowy monopol wykańcza naszą gospodarkę - podkreśliła.

"Dziwne rzeczy" w państwowych spółkach

Jak dodała, po wyborach w spółkach kontrolowanych przez państwo "dzieją się dziwne rzeczy". Zwróciła uwagę, że w tych firmach już się usuwa zarządy, by dostały odprawy, po czym zatrudnia się kolejne. - Wiadomo, że kolejny rząd je usunie, a wtedy one też dostaną odprawy. Ekipa Zjednoczonej Prawicy nie pozostawia żadnych złudzeń. Dla nich utrata władzy jest gorsza niż utrata twarzy i w ogóle jakiejkolwiek przyzwoitości. To, co w tej chwili dzieje się z pieniędzmi publicznymi, woła o pomstę do nieba. Bo mimo że jest dziura budżetowa, to szarpią jeszcze i chcą, by jak najwięcej pieniędzy publicznych poszło dla "swoich". Patrzę na to z przerażeniem - przyznała dziennikarka.

"Ta kiełbasa wyborcza już się skończyła"

Krzysztof Adam Kowalczyk z "Rzeczpospolitej" ocenił, że nowa ekipa rządząca będzie miała bardzo trudne zadanie, a mianowicie przywrócenie zasad rynkowych w sektorze paliwowym. - Mam wrażenie, że po 30 latach znaleźliśmy się w punkcie wyjścia. W 1989 roku był monopol państwa, a teraz on jest absolutny. Przez te 30 lat pojawiła się konkurencja - przyznaję, że niedoskonała - między Orlenem i Lotosem. Owszem, te spółki miały wspólnego właściciela, ale na poziomie operacyjnym konkurowały. A jeżeli teraz ktoś ma wątpliwości co do tego, że mamy absolutny monopol i trzeba pomyśleć, jak go rozbić, to niech sobie przypomni sytuację z końca 2022 roku. Wtedy Orlen dzielnie trzymał ceny na tym samym poziomie, żeby nie skoczyły po przywróceniu wyższej stawki VAT. Teraz jest podobnie: ceny benzyny na poziomie 5,99 zł za litr były kiełbasą wyborczą, która teraz się skończyła - skwitował gość TOK FM.

Podobnego zdania są Polacy, których Wirtualna Polska zapytała, czy niskie ceny paliwa przed wyborami były tylko "polityczną zagrywką". Aż 73,8 proc. uczestników sondażu odpowiedziało, że tak.

Szczęście Daniela Obajtka skończy się po wyborach? 'Będzie pole do popisu'