Polacy z Londynu bali się, że ich głosy mogą się zmarnować. Znaleźli więc sposób, jak na czas dostarczyć pakiety wyborcze

Jak być pewnym, że mój głos nie przepadnie? Polacy w Londynie wymyślili społecznego kuriera, by mieć pewność, że pakiety wyborcze dotrą na czas.
Zobacz wideo

Londyn to tysiące pakietów wyborczych - w całej Wielkiej Brytanii do wzięcia udziału w głosowaniu zarejestrowało się ok. 130 tysięcy wyborców, z czego większość właśnie w stolicy. Głosować można tylko korespondencyjnie. Do części Polaków pakiety wyborcze jeszcze nie dotarły - prawdopodobnie dotrą dzisiaj (piątek 26 czerwca). Szanse na to, by udało się je wysłać tradycyjną pocztą i by dotarły na czas, są niewielkie.

Wszystko dlatego, że wyborca sam pakietu do ambasady dostarczyć nie może. Zgodnie z wytycznymi dokumenty są przyjmowane tylko od poczty i kurierów. Ambasada poinformowała, że będzie je przyjmować do niedzieli, do godz. 21.

By być pewnym, że głosy rzeczywiście dotrą, Polacy wzięli sprawy w swoje ręce. Stworzono firmę kurierską na bazie istniejącej już firmy. Jak mówi jeden z pomysłodawców (i właściciel biznesu, który wykorzystano, by dostarczyć pakiety wyborcze) Kamil Arendt - nie było to trudne. W Anglii na takie usługi nie trzeba mieć licencji. - Usługi kurierskie świadczymy pod nazwą PoloniaExpress, stworzoną specjalnie na czas wyborów. Pomysł był kolegi z KOD UK, Michała Reimera. Ja dałem przedsięwzięciu ramy prawne. By było zgodnie z prawem i by pomóc rodakom - tłumaczy w rozmowie z TOK FM.

- Działamy pełną parą, w pełni społecznie, nie pobieramy opłat. Będziemy dowozić przesyłki do konsulatu w sobotę i w niedzielę. Zależy nam na tym, żeby udział w demokracji był jak największy, nawet wśród Polaków za granicą - mówi Kamil Arendt.

Cała rozmowa w podcaście:

Nasz rozmówca przyznaje, że najpierw sam testowo - jako kurier - próbował w poniedziałek (22 czerwca) dostarczyć pierwszy pakiet wyborczy do ambasady. Ale nie chciano go przyjąć. - Postanowiliśmy jednak, że się nie poddamy, bo wiedzieliśmy, że prawo jest po naszej stronie - mówi. Ostatecznie, po ponad godzinnej dyskusji, m.in. z konsulem, pakiet przyjęto. - Po tym wydarzeniu, natychmiast wystosowałem e-maile do wicekonsula i konsula z prośbą o wyjaśnienia, dlaczego i na jakiej podstawie utrudnia nam się wykonanie takiej usługi. Pytałem też, czy należy się spodziewać takich utrudnień dla kurierów społecznych, działających niezależnie - również w kolejne dni tygodnia. Nie dostałem jednak do tej pory żadnej odpowiedzi ze strony konsulatu czy ambasady - podkreśla Arendt.

Pakiety wyborcze oficjalnie zbiera z całego Londynu - Polacy, którzy potrzebują pomocy, sami odzywają się do firmy za pośrednictwem portali społecznościowych.

Londyn to nie jest jedyne miasto, w którym pojawił się pomysł na to, jak mieć pewność, że pakiety wyborcze dotrą na czas i głosy się nie zmarnują. W czwartek w Barcelonie Polacy skrzyknęli się za pośrednictwem jednego z komunikatorów i przez dwie godziny na głównym placu stolicy Katalonii przedstawiciel Polonii wspólnie z profesjonalnym kurierem zbierał od chętnych pakiety wyborcze. Jak poinformowała mieszkająca w Barcelonie Anna Więckowska, zainteresowanie było bardzo duże, ustawiła się kolejka - z zachowaniem dwumetrowego dystansu między poszczególnymi wyborcami. Odebrano kilkaset pakietów wyborczych, by zawieźć je do polskiej placówki dyplomatycznej. - Widać było tam na miejscu, że jest ogromne zaangażowanie, jest moc - mówi.

Z danych resortu spraw zagranicznych wynika, że z możliwości głosowania korespondencyjnego chce skorzystać ponad 385 tys. Polaków, którzy mieszkają poza granicami naszego kraju.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM