Co dalej ze Szkołą w Chmurze w Katowicach? "Dzieci potraktowano jak numerki"
Szkoła w Chmurze to największa w Polsce placówka skupiająca uczniów korzystających z edukacji domowej. Obecnie zapisanych jest w niej niemal 30 tys. osób z całego kraju. Taka forma edukacji jest dostępna dla każdego. I jest bezpłatna - rodzice nie płacą czesnego. Uczniowie zdobywają wiedzę nie w szkolnych murach, ale w domu. Egzaminy muszą jednak napisać już stacjonarnie. W zeszłym roku odbywały się na stadionie Legii Warszawa.
Do niedawna Szkoła w Chmurze miała jedną siedzibę - właśnie w stolicy. Władzom Warszawy się to nie podobało. Musiały bowiem wypłacać pieniądze na każdego ucznia zarejestrowanego w szkole, nawet jeśli mieszkał on poza stolicą. Zwracały uwagę, że brakuje na to pieniędzy, a subwencja przyznawana z Ministerstwa Edukacji nie wystarcza. Dlatego w zeszłym roku Szkoła w Chmurze otworzyła filię w Poznaniu oraz w Katowicach. I w tym drugim mieście pojawił się spory kłopot.
Szkole w Chmurze brakuje pieniędzy. Proszą o 'azyl' Rafała Trzaskowskiego
Władze Katowice nie wypłaciły Szkole w Chmurze dotacji, którą otrzymały z budżetu państwa na jej uczniów. Chodzi o niespełna 4 mln złotych. Placówka zdecydowała więc, że przepisze dzieci i młodzież do Warszawy. Oznacza to, że również w stolicy uczniowie będą musieli pisać testy. Sprawa wywołuje ogromne kontrowersje wśród rodziców - szczególnie maturzystów, których egzaminy są często rozłożone w czasie.
Szkoła w Chmurze. Poruszenie rodziców
Katarzyna Juszkiewicz, mama maturzystki, mówi nam, że będzie musiała wynająć mieszkanie w stolicy na trzy tygodnie. - Moja córka już miała atak paniki, bo sobie uświadomiła, że to są trzy tygodnie bez przyjaciół, bez własnego łóżka, bez własnych kotów na kolanach czy własnych przyzwyczajeń żywieniowych. Przez działania władz Katowic dzieci są rzucone na głęboką wodę, a dodatkowy stres może spowodować gorsze wyniki egzaminów - żali się Juszkiewicz.
Pani Natalia z Krakowa, mama maturzysty ze spektrum autyzmu, również nie kryje oburzenia. Dla jej syna, który trudno odnajduje się w miejscu, gdzie panuje hałas, nauka w Szkole w Chmurze to wybawienie. - Dojazd na egzaminy maturalne z Karkowa do Katowic nie byłby takim problemem, bo to 40 minut drogi. Zdawanie matury w Warszawie jest wykluczone. Dzieci zostały potraktowane jak numerki w systemie - twierdzi pani Natalia.
Oprócz maturzystów i ósmoklasistów z katowickiej placówki do szkoły w Warszawie przepisani zostali także uczniowie z orzeczeniem o kształceniu specjalnym. W Szkole w Chmurze mają oni bowiem zapewnioną pomoc specjalistów, którzy są opłacani z subwencji oświatowej, a ta została przez władze Katowic zamrożona. - Mój syn, który jest w piątej klasie podstawówki, w celu zapewnienia ciągłości terapii został przeniesiony do Warszawy, a tam poradnie są oblegane - rozkłada ręce Katarzyna Nowak z Sosnowca, która oprócz syna ma w Szkole w Chmurze jeszcze drugoklasistkę.
Szkoła w Chmurze w Katowicach. Dlaczego wstrzymano dotację?
Przepisy prawa wymuszają na organizatorach edukacji domowej posiadanie siedziby, która spełnia wszystkie wymogi szkoły. Oznacza to, że mimo iż uczniowie Szkoły w Chmurze kształcą się w domu - jej prowadzący muszą znaleźć "normalną", fizyczną siedzibę, a ta musi spełniać określone wymogi. Władze Katowic wskazują, że m.in. w tym zakresie placówka "nie dopełniła kilku formalności".
- Po pierwsze w chwili kiedy szkoła zgłaszała fakt zmiany adresu, organ prowadzący nie dopełnił obowiązku zachowania terminu 14 dni na zgłoszenie zmian danych powstałych po wpisie do ewidencji. Po drugie szkoła nie złożyła opinii Państwowej Straży Pożarnej [dla swojej siedziby] - wyjaśnia Sandra Hajduk, rzeczniczka katowickiego magistratu. - Odkryliśmy również, że w systemie obsługi dotacji pracuje osoba, która nie ma do tego upoważnień, nie powinna mieć dostępu do danych osobowych uczniów - dodaje.
Czarnkowi nie podoba się Szkoła w Chmurze. 'Będziemy walczyć', aż skończymy z tą patologią.
Szkoła w Chmurze informuje na swojej stronie internetowej, że działania władz Katowic wyglądają na "zaplanowane i z ogromną determinacją przeprowadzone". "Przepisy ustawy o finansowaniu zadań oświatowych nie przewidują mechanizmu wstrzymania wypłaty dotacji. Katowicom w niczym to nie przeszkadza. Od września miasto bezprawnie przetrzymuje należną Szkole w Chmurze subwencję. To grube miliony złotych. Do tego dochodzi wyłączanie dostępu do systemów oświatowych bez żadnego trybu" - czytamy w opublikowanym oświadczeniu.
Organizatorzy Szkoły w Chmurze zwracają uwagę na jeszcze jeden wątek - zainteresowanie wiceprezydenta miasta Waldemara Bojaruna umowami najmu podpisanymi przez placówkę z prywatną szkołą EduHub, która wynajmowała jej siedzibę. "Pismo z zapytaniem do spółki EduHub wychodzi z gabinetu wiceprezydenta dnia 18.10.2023r. Spółka, bez wcześniejszego ostrzeżenia Szkoły w Chmurze, wypowiada umowę najmu pismem z dnia 25.10.2023 r. Do Szkoły w Chmurze decyzja trafia 2.11. Tak kończy się etap funkcjonowania pod adresem przy ul. Mieczyków." - czytamy na stronie Szkoły w Chmurze.
Właśnie po tym wypowiedzeniu umowy na najem przestrzeni przy ul. Mieczyków Szkoła w Chmurze musiała szukać nowej siedziby. Miała na to - wspomniane przez Sandrę Hajduk - 14 dni i nie wyrobiła się w tym czasie. Nową placówkę znalazła kilka dni później - przy ul. Gallusa.
Szkoła w Chmurze: Zabrakło dobrej woli
W opinii Doroty Dębosz-Zalewskiej, wicedyrektorki Szkoły w Chmurze, w całej sprawie zabrakło dobrej woli ze strony miasta. - Dopełniliśmy wszystkich formalności, rzeczywiście troszkę z opóźnieniem, ale to nie wynikało z naszej winy. Natomiast 9 stycznia, cztery dni po dostarczeniu kompletu dokumentów, otrzymaliśmy informację o zamknięciu naszej placówki stacjonarnej - mówi TOK FM Dębosz-Zalewska. Wicedyrektorka przekonuje, że o każdym przesunięciu terminu miasto było informowane i są na to dowody. - A dialogu z miastem przez kilka miesięcy nie było - dodaje.
Katowice kilka dni temu poinformowały, że miasto jest otwarte na rozmowy. - Potwierdzam, jesteśmy na etapie opracowywania szczegółów spotkania - mówi nam Dębosz-Zalewska.
Szkoła w Chmurze zapowiada odwołanie się od decyzji miasta do Kuratorium Oświaty w Katowicach. Rodzice uczniów też są aktywni. - Mamy zebranych 10,5 tys. podpisów pod petycją do kuratorium o przywrócenie naszej szkoły w Katowicach. Skierowaliśmy też pismo do Rzecznika Praw Dziecka. Spotkaliśmy się również z przedstawicielami społecznej inicjatywy Kato Protest - informuje Katarzyna Juszkiewicz, mama maturzystki.