"Podbiegła do mnie i chwyciła za włosy". Niedowidząca Maja zeznaje przed sądem
W Sądzie Rejonowym w Poznaniu odbyła się kolejna rozprawa w procesie przeciwko Annie H.-D. Kobieta jest oskarżona o chuligański atak na niedowidzącą nastolatkę. Nie przyznaje się do winy. W Poznaniu to głośna sprawa, relacjonowana przez lokalne media. Dotyczy wydarzeń z 12 maja. Wtedy 17-letnia Maja, niedowidząca i niedosłysząca licealistka, szła z koleżanką do szkoły - chodnikiem. Z relacji dziewczyn wynika, że na skrzyżowaniu św. Jerzego i Wierzbięcice 45-letnia Anna H.-D. - jadąc rowerem po tym chodniku - potrąciła niedowidzącą nastolatkę, po czym podbiegła do niej, szarpnęła ją za włosy, przewróciła na ziemię i odjechała.
W listopadzie sąd przesłuchał Annę H.-D. Kobieta zeznała wówczas, że to dziewczyna nagle zmieniła tor poruszania się i to ona miała potrącić H.-D. tak, że ta upadła i straciła przytomność. Opisywaliśmy te zeznania na naszej stronie. Tym razem na pytania sądu odpowiadała pokrzywdzona nastolatka oraz świadkowie zdarzenia.
Rozprawę rozpoczęła jednak pełnomocniczka oskarżonej, która ponownie wnioskowała o wyłączenie jawności sprawy. Powoływała się nie tylko na hejt w internetowych komentarzach, który ma dotykać oskarżoną. Według mec. Marty Nowakowskiej media interesują się tym procesem dlatego, że matka Mai jest dziennikarką Grupy Radiowej Agora. Sędzia Izabela Hantz-Nowak nie przyjęła tej argumentacji i nie zgodziła się na utajnienie procesu.
"Krzyczałam, że Maja jest osobą niepełnosprawną"
Przed sądem pokrzywdzona 17-latka opowiadała, że 12 maja "szła do szkoły i na chodniku potrąciła ją rowerzystka". - Uderzyła mnie, prawdopodobnie kierownicą. Ale najgorsze było potem (...). Ta pani nas minęła, a po chwili rzuciła rower, podbiegła do mnie i chwyciła mnie za włosy. Zapytała, czy jestem normalna, a potem przewróciła mnie na chodnik. Upadłam na twarz, a ona odjechała - relacjonowała Maja.
Jedną z osób składających zeznania była Ola, koleżanka Mai, która 12 maja szła z nią do szkoły. - Krzyczałam, że Maja jest osobą niepełnosprawną, ale ta pani powiedziała, że na pewno wszystko widziała - mówiła przed sądem Ola. Zeznania nastolatek pokrywają się.
Sąd przesłuchał też matkę Mai. Kobieta wspominała m.in., jak wypadek odbił się na stanie psychicznym dziewczyny. - Maja przez tydzień nie chodziła do szkoły. Bała się wyjść z domu. Od maja jest pod opieką terapeutów i szkolnego pedagoga - opowiadała Magdalena Sobczak. Obrońca oskarżonej pytał matkę nastolatki o leki, jakie w dniu wypadku brała dziewczyna, a także o to, dlaczego Maja nie chodzi z białą laską. - Córka nie jest niewidoma, ale niedowidząca i laski nosić nie musi. Pytanie o leki było dla mnie bezzasadne - mówi Sobczak.
Kolejny świadek
Kolejna rozprawa odbędzie się 9 stycznia. Tego dnia w sądzie przesłuchiwany będzie świadek zdarzenia. Mężczyzna miał widzieć całą sytuację, siedząc w zaparkowanym samochodzie. Dobiegł do dziewczyny już po tym, jak rowerzystka odjechała. Powiedział nastolatkom, żeby poszły do szkoły i zgłosiły sprawę, a sam ruszył na poszukiwania kobiety. Nie znalazł jej, więc zgłosił się do sekretariatu szkoły, gdzie zostawił swoje dane i gotowość zeznawania przed sądem.
Sąd chciałby na trzeciej rozprawie proces zakończyć.