,
Obserwuj
Wielkopolskie

"Paragony grozy" na jarmarku. Prezydent Poznania tłumaczy kontrowersyjną wypowiedź

oprac. Karolina Wiśniewska
2 min. czytania
27.11.2023 16:45
Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak porównał ceny świątecznych miejskich jarmarków i przekonuje, że te w Poznaniu wcale nie należą do najwyższych. W ten sposób odpowiedział na falę komentarzy, która pojawiła się po jego ubiegłotygodniowej wypowiedzi.
|
|
fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl

Przypomnijmy - kilka dni temu prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak stwierdził, że jeśli ceny na jarmarkach w stolicy Wielkopolski są dla kogoś za wysokie, to może zabrać własne jedzenie i napoje, i w ten sposób zaoszczędzić.

- Mam wielu znajomych, którzy idą na jarmark poczuć atmosferę i zabierają kubek termiczny z grzańcem, który potrafią sami zrobić - powiedział w Radiu Poznań. - Zachęcam do tego, jesteśmy oszczędni, natomiast uważam, że to jest odpowiedzialność każdego z nas, ja na przykład też mogę sobie zrobić kanapkę i zjeść na takim jarmarku, nie muszę tego kupować w tej budce - dodał.

"Zdaję sobie sprawę..."

Teraz nieco złagodził swoją narrację w tej sprawie. Przyznał, że ceny z Poznania są na średnim poziomie w skali kraju, ale wystawiający się tam sprzedawcy mają sporo innych wydatków.

- Zdaję sobie sprawę, że taka infrastruktura tymczasowa - jej ustawienie, utrzymanie czy elementy, które się wiążą z bezpieczeństwem - to nie jest wszystko proste i to jest finansowane w dużym stopniu z tych marży, które są osiągane na sprzedaży żywności czy grzańca - powiedział prezydent Poznania.

O tym samym reporterowi TOK FM Maciejowi Szeferowi mówiła też pani Beata, która ma swoje stoisko na jarmarku. - Ceny mamy według tego, co jest na rynku ogólnie. Nie może być tak, ze ktoś będzie do tego dokładać - utrzymywała. Miasto nie dokłada z miejskiej kasy do żadnego z jarmarków.

Poznań i 600 ton rogali świątoma rcńskich. 'Nie ma nocy z piątku na sobotę'

W Poznaniu są dwa jarmarki świąteczne - na placu Wolności i na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Kilka dni temu lokalne media donosiły o wyjątkowo wysokich cenach produktów sprzedawanych na jarmarku. Pojawiały się doniesienia o "paragonach grozy". Jako przykład podawano m.in. szaszłyk z grilla za 50 złotych czy pajdę ze smalcem i dodatkami za 30 zł.