Putinowi kończy się czas? "Rosja ma coraz mniej czasu na wygranie wojny"
Rosja ma coraz mniej czasu na wygranie wojny z Ukrainą i za cztery-pięć miesięcy "może nie być już w stanie negocjować z pozycji siły", bo czas nie działa na jej korzyść - ocenił szef wywiadu zagranicznego Estonii Kaupo Rosin w wywiadzie dla stacji CNN.
Putinowi kończy się czas? "Rosja ma coraz mniej czasu na wygranie wojny"
Zdaniem Rosina zmienia się podejście Moskwy do Ukrainy.
"Nie słyszę już o całkowitym zwycięstwie. Ludzie (na Kremlu - red.) dostrzegają, że sytuacja na polu walki nie układa się najlepiej" - powiedział. Dodał, że armia rosyjska traci więcej żołnierzy, niż jest w stanie zrekrutować.
Według analityków z waszyngtońskiego think tanku Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) w ostatnich dwóch latach siły rosyjskie posuwały się naprzód średnio o 70 metrów dziennie. W tym samym czasie ginęło lub odnosiło rany około tysiąca żołnierzy. W tym roku nawet te niewielkie postępy zostały zahamowane.
Rosjanie "tracą 15-20 tys. zabitych żołnierzy miesięcznie; nie rannych, tylko zabitych" - powiedział w zeszłym tygodniu sekretarz stanu USA Marco Rubio.
Quiz: Nowy Quiz TOK FM. Sprawdź, czy jesteś na bieżąco!
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Według ministerstwa obrony Ukrainy w kwietniu zginęło lub zostało ciężko rannych ponad 35 tys. rosyjskich żołnierzy, czyli tyle samo, co w dwóch poprzednich miesiącach łącznie.
Obecnie żadna ze stron nie jest "zdolna do osiągnięcia masowego (...) przełomu" głęboko na tyłach wroga - dodał Rosin.
Jego zdaniem gdyby Rosja chciała zdobyć kontrolę nad całym Donbasem, jedyną opcją byłaby jakaś forma przymusowej mobilizacji. - Gdyby Rosjanom udało się zmobilizować na polu bitwy kolejne kilkaset tysięcy ludzi, byłby to problem - przyznał Rosin. Dodał jednak, że takie posunięcie "stworzyłoby dodatkowe ryzyko dla stabilności wewnętrznej” Rosji. - (Władze na Kremlu - red.) bardzo martwią się o stabilność wewnętrzną, monitorują ją bardzo uważnie… To nie jest decyzja, którą podjęliby łatwo - podkreślił.
Rosja zarządziła częściową mobilizację rezerwistów we wrześniu 2022 roku, siedem miesięcy po rozpoczęciu pełnoskalowej agresji na Ukrainę. Wywołało to sprzeciw w społeczeństwie, w tym protesty i masowe ucieczki z kraju mężczyzn chcących uniknąć poboru. Od tamtej pory werbunek odbywał się za pośrednictwem regionalnych władz, które oferowały wysokie premie za zaciągnięcie się do wojska. Możliwości oferowania atrakcyjnych zachęt zmalały jednak, gdy gospodarka Rosji znalazła się pod presją - podkreślił CNN.
„Koszty (prowadzenia) wojny, międzynarodowe sankcje i niezwykle skuteczna kampania (ataków) Ukrainy na kluczowy rosyjski przemysł naftowy zaczynają dawać się (Rosji) we znaki - powiedział Rosin. W zeszłym tygodniu Rosja obniżyła prognozę wzrostu gospodarczego na ten rok z 1,3 do 0,4 proc., a wicepremier Aleksandr Nowak obwinił o to niedobory siły roboczej, nadmierne wydatki rządowe i sankcje Zachodu.
Według Rosina Ukraina, której drony atakują rafinerie, magazyny i rurociągi znajdujące się setki kilometrów w głębi Rosji, wyrządziła rosyjskiemu sektorowi energetycznemu szkody wynoszące miliardy dolarów.
Nie jest jednak jasne, czy sytuacja na froncie wpłynęła na przywódcę Rosji Władimira Putina. - Skoro Ukraina jest dla niego kwestią ideologiczną, prawdopodobnie nie będzie mu łatwo zmienić zdania - ocenił Rosin.
- Rosjanie postarają się, aby kolejna zima była dla Ukraińców co najmniej tak samo trudna, jak poprzednia, jeśli nie trudniejsza. Jeśli nie osiągnie celu środkami militarnymi, z pewnością spróbuje osiągnąć go innymi środkami, tak by w Kijowie powstał prorosyjski rząd - dodał.
Nie można wykluczyć, że wraz z pogłębiającą się stagnacją gospodarczą pojawią się poważniejsze utyskiwania na wojnę, ale Rosin nie dostrzega obecnie oznak niepokojów społecznych w Rosji. - Nie widzę w tym momencie rewolucji, ale czasami takie systemy są bardzo puste w środku i jeśli coś się wydarzy, stanie się to bardzo szybko i wszyscy będziemy zaskoczeni - powiedział CNN szef estońskiego wywiadu zagranicznego.
Źródło: PAP