advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Zachodniopomorskie

W Polsce będzie za dużo lekarzy? "To nie skończy się dobrze"

4 min. czytania
11.11.2024 09:00
- Liczba studentów zwiększyła się w ostatnim czasie dramatycznie. A to będzie mieć swoje konsekwencje - mówi nam prof. Leszek Domański. Rektor Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego zastanawia się czy za jakiś czas, z powodu braku pracy, lekarze nie będą zmuszeni do wyjezdów.
|
|
fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Wyborcza.pl

Za czasów "dobrej zmiany" nowe kierunki lekarskie wyrastały jeden po drugim, jak grzyby po deszczu. Powstawały m.in. tam, gdzie nigdy wcześniej nie kształcono lekarzy, w tym na uczelniach zawodowych i technicznych. Ówczesny minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek przekonywał, że lekarzy brakuje, a braki są ogromne. W efekcie powstawały kierunki, które nie spełniały podstawowych standardów - nie miały odpowiedniej bazy dydaktycznej, w tym dostępu do prosektorium, nie miały też kadry ani doświadczenia.

Nowi ministrowie zapowiadali, że to się zmieni

Zlecono audyt Państwowej Komisji Akredytacyjnej na tych uczelniach, do których było najwięcej zastrzeżeń. Po audycie, pięciu szkołom nie pozwolono prowadzić rekrutacji w kolejnym roku akademickim. Mówiąc inaczej, w związku z niespełnieniem standardów Ministerstwo Zdrowia przyznało im zerowe limity przyjęć. Chodzi m.in. o Nowy Targ, Nowy Sącz i jedną ze szkół w Łodzi. Nie zmienia to jednak faktu, że wiele kierunków, do których były mniejsze i większe zastrzeżenia wciąż działa i kształcą kolejne roczniki lekarzy.

Zdaniem rektora Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, nie można obecnie nie dostrzegać, że stworzenie tak wielu kierunków, na których kształci się przyszłych medyków, może spowodować to, że niebawem na rynku będzie ich po prostu za dużo. Stanie się to mniej więcej za 10 lat, gdy skończy się cykl kształcenia (studia, staż, rezydentura) tych osób, które teraz czy przed rokiem rozpoczęły studia.

'To nie skończy się to dobrze'

- Liczba studentów zwiększyła się w ostatnim czasie dramatycznie. A to będzie mieć swoje konsekwencje. Przypomnę współczynniki - kiedyś mówiono, że mamy w Polsce 2-2,2 lekarza na 1000 mieszkańców. W tej chwili jest to 4, a nawet ponad 4, czyli dorównaliśmy do średniej europejskiej. A więc zwiększanie dalej liczby studentów może doprowadzić do "nadprodukcji" lekarzy. I trzeba zacząć zadawać sobie takie pytania - czy my w tym kierunku nie zmierzamy? Czy nasi lekarze, w tym ci najlepsi, nie zaczną wyjeżdżać, bo nie będą mieli gdzie pracować? Jeśli nie zatrzymamy tego procesu i nie będziemy go kontrolować, to nie skończy się to dobrze - mówi w rozmowie z nami prof. Leszek Domański.

Rektor Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego zwraca uwagę, że państwo polskie wydaje ogromne pieniądze na kształcenie lekarzy. - Idą bardzo duże środki na naukę i jest pytanie o Quo Vadis - dokąd zmierzamy? Bo pamiętamy przecież wszyscy ten moment przed laty, gdy polscy lekarze wyjeżdżali z powodów ekonomicznych. W tej chwili ekonomia zapewne nie będzie powodem tych wyjazdów, ale jeśli nie będzie miejsc pracy, to w tym będzie tkwić problem. Dlatego my naprawdę musimy myśleć o tym i dokładnie wyliczać, ilu tych lekarzy będzie na rynku za tych 10 lat - tłumaczy nasz rozmówca.

Zatrzymać ten proces

Prof. Daniewski jest też wiceprzewodniczącym Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych. - Mówimy o tym głośno, że ten problem jest i trzeba go widzieć. Ale wydaje mi się, że w Warszawie też go dostrzegają, również w ministerstwie. Mam poczucie, że akurat w tej kwestii nie jesteśmy odmiennego zdania. Z Departamentem do Spraw Kształcenia współpracujemy bardzo blisko i tam doskonale o tym wiedzą. I starają się ten proces zatrzymać, to w Ministerstwie Zdrowia widać - dodaje nasz rozmówca.

Zarówno prof. Domański, jak i rektorzy innych uniwersytetów medycznych, które kształcą lekarzy od kilkudziesięciu lat podkreślają, że kluczowa jest jakość kształcenia kadr medycznych. By nie iść na ilość - jak w ostatnim czasie, ale właśnie na jakość. - Ciągle podkreślamy, że jakość jest niezwykle ważna i obawiamy się, że część jednostek, które powstały w ostatnich latach, może tej jakości nie osiągnąć, a będą działać cały czas. Poza tym, trzeba też zwrócić uwagę na to, że nasze uczelnie - uniwersytety medyczne ze znakomitą bazą dydaktyczną i doświadczeniem - na prośbę władzy bardzo w ostatnich latach zwiększyły limity przyjęć. I to też trzeba brać pod uwagę - mówi prof. Wojciech Załuska, rektor Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Bardzo krytycznie o uruchamianiu nowych kierunków lekarskich na uczelniach do tego nieprzygotowanych wypowiada się od początku Porozumienie Rezydentów. - Zamiast zamknąć kierunki z negatywną oceną Państwowej Komisji Akredytacyjnej, ministerstwo planuje tam jedynie wstrzymać rekrutację na rok. Takie rozwiązanie uważamy za niedostateczne. W dalszym ciągu będą tam kształceni studenci, którzy rozpoczęli naukę rok temu, teraz na drugim roku. W naszej ocenie żaden student nie powinien być kształcony na kierunku z negatywną oceną PKA - mówił we wrześniu Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.

W roku akademickim 2023/2024 lekarzy kształcić mogło 36 uczelni, podczas gdy rok wcześniej - było ich 24.