Naukowiec bada samotność. Wyniki są porażające. "Dlaczego rząd nic z tym nie robi?"
Samotność ma różne twarze. Czasem seniora bądź seniorki, których w domach nikt miesiącami nie odwiedza. A czasem osoby młodszej, nierzadko będącej w związku, która też czuje się samotna, bo np. nie ma się do kogo odezwać, gdy partner/ka wyjedzie w delegację lub poświęca się pracy. Eksperci podkreślają też, że możliwe jest subiektywne odczuwanie samotności pomimo posiadania licznego grona znajomych i przyjaciół. I właśnie tej samotności dotyczą badania, które prowadzi prof. Łukasz Okruszek, psycholog i neuronaukowiec z Warszawy, pracownik w Instytucie Psychologii Polskiej Akademii Nauk.
- Czasami o poczuciu samotności mówi się jako o samotności w tłumie. Chodzi o sytuacje, gdy wokół są ludzie, ale nie są ze mną, nie są dla mnie. W naszych badaniach próbujemy zrozumieć, w jaki sposób ten stan poczucia samotności przekłada się na różne zmienne związane ze zdrowiem - mówi prof. Okruszek. Jak podkreśla, z dotychczasowych badań jasno wynika, że zarówno izolacja społeczna (czyli np. mieszkanie samemu), jak też subiektywne poczucie osamotnienia mają wpływ na zdrowie podobnie jak dobrze poznane czynniki ryzyka, choćby palenie papierosów, otyłość bądź niewłaściwa dieta. - To wszystko, wbrew pozorom, się łączy - mówi naukowiec.
Ukraina na pigułkach. 'Lekarze mówią, źe to nawet 90 proc. z nas'
Kto jest najbardziej narażony na samotność?
Gość TOK FM przyznaje, że samotność jest dużym wyzwaniem w obecnych czasach, i to na całym świecie. Przypomina, że jeszcze przed pandemią i 'New York Times', i 'Washington Post' alarmowały o tzw. epidemii samotności. - W badaniach, które były podstawą tych nagłówków, zwracano uwagę, że nie chodzi wcale o seniorów, tylko właśnie o ludzi młodych - w wieku 18-24 lata, czasem 18-34. I także zgodnie z naszymi badaniami właśnie ta grupa jest najbardziej narażona na poczucie samotności - tłumaczy prof. Okruszek.
Co jest przyczyną samotności młodych?
Mówiąc o przyczynach samotności, ekspert zwraca uwagę, że jedną z nich może być przywiązanie do smartfonów czy tabletów, które sprawiają, że rozmowy i spędzanie czasu z innymi "w realu" schodzi na drugi plan. - Gdy jesteśmy ciągle podpięci do komputera, ciągle na czuwaniu, w oczekiwaniu na "lajki" pod zdjęciami czy wpisami, to gubimy gdzieś ten kontakt twarzą w twarz - mówi. Ale szybko zaznacza, by "nie wyrzucać poza nawias także innych przesłanek" i nie zrzucać wszystkiego na social media.
- Z badań wiemy, że jednym z argumentów związanych z naszym poczuciem samotności jest to, czy źle, czy dobrze oceniamy własną sytuację materialną. A ekonomiści podkreślają, że mierzymy się dzisiaj z dużymi nierównościami społecznymi. I to wszystko się wiąże - zwraca uwagę Okruszek. Jak dodaje, wiele młodych osób pracuje ciężko, często na tzw. umowach śmieciowych i nierzadko w kilku firmach. W takiej sytuacji zwyczajnie brakuje im czasu na budowanie trwałych relacji z innymi.
To oni pomagają Polakom w umieraniu. 'Księża są tylko mocni w głębie'
Czy rządzący korzystają z wyników badań naukowców?
Według naszego rozmówcy samotności powinni przyjrzeć się rządzący. - Ciągle czekam i liczę na to, że może Ministerstwo Zdrowia czy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zwrócą uwagę na ten problem. Bo pod kątem polityk publicznych związanych z tematem samotności jesteśmy daleko od tego, gdzie np. są Niemcy czy Duńczycy - mówi Okruszek.
I przekonuje, że przy różnych okazjach - m.in. spotkaniach czy konferencjach naukowych, na których pojawiają się przedstawiciele władzy - stara się uświadamiać im skalę problemu. - Zdarzyło mi się rozmawiać choćby z ministrą do spraw polityki senioralnej. Tylko czym innym jest sama rozmowa, a czym innym wyciąganie wniosków. Systemowo w ogóle się tym problemem nie zajmujemy. Przy okazji świąt może trochę więcej mówimy o samotności, bo w przekazie medialnym pojawiają się seniorzy, którzy zostają na święta sami. Ale tu chodzi o szersze spojrzenie na to, że samotność wiąże się z naszym dobrostanem zdrowotnym i społecznym - przekonuje prof. Okruszek.