advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Ludzie

Andrzej Poczobut po prawie pięciu latach spotkał się z rodziną. "To ściskało za serce"

oprac. MZ
3 min. czytania
29.04.2026 18:43

- Cały czas pamiętam takie wspomnienia ojca Andrzeja, pana Stanisława, który, kiedy skierowano Andrzeja już do kolonii w Nowopłocku, powiedział, że pewnie już w życiu swojego synka nie zobaczy. A okazuje się, że jednak jest ten moment - tak spotkanie Andrzeja Poczobuta z rodziną relacjonowała w TOK FM Anna Kietlińska, prezeska Podlaskiego Oddziału Stowarzyszenia "Wspólnota Polska".

Andrzej Poczobut z żoną
Andrzej Poczobut z żoną
fot. Oksana Poczobut/Facebook
  • Anna Kietlińska, szefowa podlaskiego oddziału stowarzyszenia "Wspólnota Polska" opisywała w TOK FM powrót Andrzeja Poczobuta do Polski po blisko pięciu latach spędzonych w białoruskim więzieniu;
  • Gościni programu Anny Piekutowskiej "Zapytam inaczej" opowiedziała o wzruszającym spotkaniu dziennikarza z bliskimi, jego fizycznym wyniszczeniu reżimowym łagrem, ale i o niezwykłej niezłomności, przez którą wciąż deklaruje on docelowo chęć powrotu na Białoruś.

Andrzej Poczobut pierwszy raz od pięciu lat przechodzi badania i pierwszy raz od lat spotkał się z rodziną. Jego żona opublikowała w sieci najnowsze zdjęcie dziennikarza.

Uwolniony we wtorek działacz mniejszości polskiej na Białorusi ma za sobą pięć lat ciężkiego więzienia, izolacji i tortur.

Anna Kietlińska, prezeska Podlaskiego Oddziału Stowarzyszenia “Wspólnota Polska”, uczestniczyła we wtorek w spotkaniu Poczobuta z rodziną. - Andrzej jest na takiej adrenalinie, bo tak jak nam udzielił mu się ten bardzo pozytywny nastrój, zaskoczenie, że jest już tutaj w Polsce bezpieczny. Rodzina też absolutnie była zaskoczona, spotkał się z żoną, z dziećmi i z mamą. Więc to rzeczywiście były bardzo podniosłe i bardzo osobiste doświadczenia - opisywała w TOK FM.

Andrzej Poczobut po latach spotkał się z rodziną. Poruszająca relacja

Gościni audycji “Zapytam inaczej” mówiła, że miała przyjemność rozmawiania z Andrzejem, przywitania się. - Bo znamy się tyle lat. A potem daliśmy czas rodzinie, żeby mogli pobyć ze sobą. Cały czas pamiętamy takie wspomnienia ojca Andrzeja, pana Stanisława, który, kiedy skierowano Andrzeja do kolonii w Nowopłocku, powiedział, że pewnie już w życiu swojego synka nie zobaczy. A okazuje się, że jednak jest ten moment, kiedy mama go uścisnęła, ojciec rozmawiał. I rodzina, mam nadzieję, bezpiecznie teraz przetrwa koleje losu - powiedziała Kietlińska.

Jak zauważyła Anna Piekutowska, rodzina też przez pięć lat przeszła piekło. - I myślę, że to wczoraj było widać. Bo rodzina nie widziała Andrzeja ponad cztery lata. Mieli z nim ostatni kontakt, kiedy był przewożony do kolonii karnej, a potem pozostały tylko kontakty listowne. A do tego listy były ocenzurowane, informacje ewentualnie przekazywane przez prawnika. A dopiero to spotkanie, takie bardzo osobiste, było wczoraj - zaznaczyła prezeska Podlaskiego Oddziału Stowarzyszenia “Wspólnota Polska”.

A, jak mówiła, Andrzej ostatni raz swojego syna widział, kiedy ten miał 11 lat. - A dzisiaj to jest młody chłopak, ma 1,90 metra z okładem. I kiedy widziałam, jak Jarek ściskał swojego ojca, który jest drobniutki, bardzo wyniszczony, zresztą też widzieliśmy na zdjęciach, to ściskało za serce. Tak że bardzo podniosły nastrój i cieszę się, że cała akcja została doprowadzona do końca, bo dla tych chwil, które widziałam wczoraj, było absolutnie warto - relacjonowała Kietlińska.

Redakcja poleca

Czy Poczobut wróci na Białoruś?

Andrzej Poczobut deklaruje, że docelowo chce jednak wrócić na Białoruś. - Mnie to nie dziwi. Bo Andrzej deklarował to wcześniej, zresztą cały czas jest działaczem na rzecz mieszkających tam Polaków. Nawet jak uprawiał dziennikarstwo, to dziennikarstwo było bardzo mocno zakorzenione na Białorusi. On za punkt honoru uczynił sobie upamiętnienie polskich miejsc związanych z Armią Krajową, miejsc pamięci związanych z II wojną światową czy w ogóle z polskim dziedzictwem. I on tym żył - podkreśliła gościni TOK FM.

- Myślę, że na ten moment niech czas zrobi swoje. Andrzej musi się przede wszystkim zająć powrotem do zdrowia, ogarnięciem tej nowej sytuacji i zobaczymy, jaką podejmie ostateczną decyzję. Jest przy nim rodzina, są przy nim osoby życzliwe i trzymajmy kciuki, żeby ta historia Andrzeja miała absolutny happy end - podsumowała Kietlińska.

Źródło: TOK FM