Pół roku bez tytułu profesora. Naukowiec czeka i pyta Kancelarię Prezydenta
Michał Bejger czeka na nadanie mu tytułu profesora od września ubiegłego roku. Rada Doskonałości Naukowej - po uzyskaniu pozytywnych recenzji dotyczących dorobku naukowca - podjęła uchwałę o wystąpieniu z takim wnioskiem do Prezydenta RP. O przyczyny zwłoki Bejger zapytał Kancelarię Prezydenta. - Zależy mi na tym, by jak najszybciej dostać tytuł, a co za tym idzie - również nieco wyższą pensję - mówi TOK FM naukowiec.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co naukowcowi odpowiedziała Kancelaria Prezydenta?
- Jak długo czekają inni?
Michał Bejger jest astronomem, pracuje w Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika Polskiej Akademii Nauk (CAMK PAN). To jedna z najbardziej prestiżowych instytucji naukowych w Polsce - ma najwyższą kategorię A+. Był jednym z badaczy, którzy kilka lat temu przyczynili się do odkrycia tak zwanych fal grawitacyjnych. Jak tłumaczył w wywiadzie dla portalu naukawpolsce.pl, ich wykrywanie jest zupełnie nowym sposobem spojrzenia na nasz świat. - Można powiedzieć, że jest to "ucho na wszechświat" - w odróżnieniu od teleskopów, które są raczej "okiem". Dzięki niemu możemy z dużą dokładnością wykrywać rzeczy, których nie widać, jak np. czarne dziury - tłumaczył w wywiadzie.
We wrześniu 2025 roku Rada Doskonałości Naukowej - po uzyskaniu pozytywnych recenzji dotyczących dorobku naukowca z CAMK - podjęła uchwałę o wystąpieniu do Prezydenta RP z wnioskiem o nadanie mu tytułu profesora. Nasz gość przyznaje, że nie rozumie, dlaczego procedury, które są czysto administracyjne, trwają tak długo. Dlatego postanowił napisać do prezydenta z pytaniami w tej sprawie. "Zgodnie z art.35 ustawy o kodeksie postępowania administracyjnego organy administracji publicznej obowiązane są załatwiać sprawy bez zbędnej zwłoki. Sześciomiesięczny brak rozstrzygnięcia, bez jakiejkolwiek informacji o przyczynach opóźnienia, wywołuje uzasadnione zaniepokojenie" - napisał Bejger do prezydenta Karola Nawrockiego.
Jak mówi, zna profesorów, którzy czekają o wiele dłużej. To np. prof. Michał Bilewicz - psycholog, badacz antysemityzmu i uprzedzeń, który na tytuł czeka już siedem lat ( pisaliśmy o tym na naszym portalu). Wygrał przed sądami, w tym przed NSA, ale najpierw Andrzej Duda, a obecnie Karol Nawrocki, jakby nic sobie z tego nie robili. - Myślę, że politycy prawicowi obawiają się nadania tytułu komuś takiemu jak ja. Ale uważam, że jako naukowiec mam obowiązek wypowiadać się publicznie, niekoniecznie tak, jak chciałaby władza - mówił w TOK FM Bilewicz.
- Uważam, że sytuacja, w której władza blokuje naukowcom awans z powodów politycznych jest po prostu nieakceptowalna. Nie zgadzam się na nieprzestrzeganie prawa. Natomiast moja sytuacja jest inna. Nie obawiałem się, że może mnie coś podobnego spotkać, bo nie zajmuję się w swojej pracy naukowej tematyką, która mogłaby budzić kontrowersje. Nie spodziewam się, żebym był kimś bardzo ważnym w oczach rządzących. Moja dziedzina badawcza nie dotyczy niczego, co się dzieje na ziemi, a wręcz przeciwnie. Z drugiej strony mam poczucie, że to trwa zbyt długo, stąd mój list - mówi Michał Bejger. Jak dodaje, słyszał od kolegów, że może lepiej nie wychodzić przed szereg, że lepiej jeszcze chwilę poczekać, bo inni też czekają, że lepiej się nie wychylać. - Nie zgadzam się z takim podejściem - podkreśla nasz rozmówca.
Dlatego w liście do Kancelarii Prezydenta zapytał m.in., jakie są przyczyny przedłużania się podpisania jego nominacji profesorskiej oraz jakie czynności są aktualnie wykonywane w jego sprawie. "Chciałbym również zauważyć, że w tej sprawie nie chodzi jedynie o prestiż tytułu profesora, który poprzez akt nominacji łączy się ze statusem głowy państwa. Wielomiesięczna bezczynność w tego rodzaju postępowaniu rzutuje na wizerunek urzędu Prezydenta RP oraz może być odczytana jako sygnał, że sprawy polskich naukowców nie stanowią dla niego priorytetu" - napisał astronom.
Szybka reakcja
Swój list - za pośrednictwem platformy ePUAP - wysłał w sobotę. Co ciekawe, już w poniedziałek dostał odpowiedź z Kancelarii Prezydenta. Napisano mu, że wniosek o nadanie nominacji czeka obecnie na tzw. kontrasygnatę w Kancelarii Premiera. Błyskawicznie napisał więc do KPRM z pytaniem, kiedy wniosek wpłynął. Okazało się, że w poniedziałek, czyli tuż po tym, jak naukowiec zaczął dopytywać o swoją sprawę. - Przypadek? Nie sądzę. Jako astronom widziałem już różne rzeczy, ale nas nauczono wyciągać wnioski z bardzo skąpych informacji albo z braku informacji. Dlatego mam raczej poczucie, że po prostu moja aktywność wywołała jakiś ruch ze strony urzędników prezydenta. I tak to teraz wygląda. Dalej czekam, choć nieco więcej już wiem - dodaje nasz rozmówca.
W rozmowie nie kryje, że jednym z powodów, dla których napisał swój list, są kwestie finansowe. - Profesor tytularny zarabia o około 20 procent więcej. Mówię otwarcie, że chodzi mi również o ten wymiar mojej sprawy. Polska nauka jest niedofinansowana, wszyscy o tym wiedzą, więc tym bardziej to dla mnie ważne - dodaje gość TOK FM.
Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika Polskiej Akademii Nauk kilka miesięcy temu znalazło się w ogromnych tarapatach finansowych, które pojawiły się absolutnie nie z winy naukowców. Pisaliśmy o tym na portalu tokfm.pl. Instytucja, która realizuje prestiżowe projekty badawcze, może mieć na głowie komornika. Poszło o problem z własnością działek, na których znajduje się Centrum i roszczenia, z którymi wystąpili byli właściciele.
Na początku 2025 roku sąd - już prawomocnie - przyznał właścicielce ponad 2,2 miliona złotych odszkodowania za wieloletnie bezumowne korzystanie z działki, na której znajduje się siedziba instytutu. - Do tego dochodzą gigantyczne odsetki, co w sumie daje prawie 4 miliony złotych. Instytut nie ma takich pieniędzy - mówił nam szef CAMK, prof. Rafał Moderski. Część kwoty spłacono z pieniędzy przeznaczonych na naukę, na badania, ze środków z grantów. Z drugą częścią odszkodowania ma być podobnie, bo Ministerstwo Nauki nie znalazło podstaw prawnych, by instytutowi finansowo pomóc.
- Skąd mam wiedzieć, czy ta sprawa nie przełoży się również na nasze pensje? Wiemy jak to wygląda, a wygląda nieciekawie. Dlatego tym bardziej zależy mi na tym, by jak najszybciej dostać tytuł profesora, a co za tym idzie - również nieco wyższą pensję - dodaje nasz rozmówca.
źródło: TOK FM