advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Mazowieckie

Fotoradar na Grochowskiej. Wcześniej zginął tam 6-latek. "Trauma dla wszystkich"

TOK FM
2 min. czytania
28.04.2026 13:28

Trzy miesiące po tragicznym wypadku w Warszawie - w miejscu, w którym zginął 6-letni chłopiec, a trzy kobiety zostały poszkodowane - stanie fotoradar.

Montowanie fotoradaru na Grochowskiej
Montowanie fotoradaru na Grochowskiej
fot. Michal Borowczyk / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego na ul. Grochowskiej stanie fotoradar?
  • Dlaczego montaż rozpoczął się dopiero teraz?

Montaż urządzenia przy ul. Grochowskiej rozpoczął się we wtorek. Jest to fotoradar, który do tej pory strzegł prędkości na moście Poniatowskiego.

Mieszkańcy, z którymi rozmawiał reporter TOK FM Błażej Kulesza, pytają, dlaczego tak długo trwały procedury, aby fotoradar mógł tam stanąć. Urzędnicy tłumaczą to "koniecznością uzgodnień". - Samorządy od ponad dekady nie mają prawa korzystać z automatycznych urządzeń nadzorujących ruch. Chcąc, żeby takie urządzenia działały w stolicy, musimy za każdym razem z osobna porozumiewać się ze służbami: policją i Głównym Inspektoratem Transportu Drogowego, czyli operatorem systemu CANARD. To się udało - mówi rzecznik Zarządu Dróg Miejskich Jakub Dybalski.

Urządzenie nie zidentyfikuje jednak kierowców łamiących inne przepisy, np. przejeżdżających na czerwonym świetle.

- Myślę, że będą zwalniać, bo po wypadku to jest trauma dla wszystkich - twierdzi jedna z rozmówczyń Kuleszy, mieszkanka Warszawy. Inny chwali decyzję o montażu fotoradaru. - Dosyć zwężania ulic w tej Warszawie. Ktoś robi to specjalnie, żeby się kierowcom jeździło gorzej - twierdzi.

Aktualnie w Warszawie działają 24 fotoradary i cztery odcinkowe pomiary prędkości, ale w planach są kolejne.

Dwoje kierowców z zarzutami

W styczniu na skrzyżowaniu ulic Grochowskiej i Zamienieckiej zderzyły się dwa auta. Jedno z nich wpadło na przejście dla pieszych. Poszkodowane były cztery osoby, w tym sześcioletnie dziecko. Po przewiezieniu do szpitala chłopczyk zmarł. Trzy kobiety trafiły do szpitala.

Kierująca fordem 28-latka, skręcając w lewo, nie ustąpiła pierwszeństwa nadjeżdżającej (z przekroczeniem prędkości) ulicą Grochowską Toyocie, którą kierował 48-latek. Doszło do zderzenia obu pojazdów, w wyniku czego Toyota uderzyła w grupę osób czekających przed przejściem dla pieszych.

Obydwoje kierowcy byli trzeźwi. Usłyszeli takie same zarzuty, m.in. spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Kobieta przyznała się do winy, mężczyzna nie.

Źródło: TOK FM, PAP