Aborcji nie ma, są za to relikwie rodziny Ulmów. Wojewoda chce wyjaśnień
Dyrektorka szpitala na Brochowie sprowadziła relikwie rodziny Ulmów w połowie lutego. Odbyła się wtedy msza święta w pobliskim kościele. Jak relacjonował wydarzenie portal Niedziela.pl, Agnieszka Chrobak zabrała na niej głos. - Jesteśmy grupą osób, które Bóg postawił na tym miejscu, by przekształcić największy oddział ginekologiczno-położniczy na Dolnym Śląsku w Modelowe Centrum Zdrowia Prokreacyjnego - mówiła dyrektorka szpitala. Podkreślała, że w szpitalu pomoc rodzinom jest realizowana na różnych płaszczyznach, w zgodzie z nauczaniem Kościoła katolickiego.
Po mszy relikwie zostały uroczyście przeniesione do kaplicy szpitalnej. Na uroczystość - jak podawała 'Wyborcza' - przyjechali była marszałek Sejmu z PiS Elżbieta Witek i były szef MON Antoni Macierewicz.
Lekarka porównała płód do pasożyta. 'Bardziej szokujące było to, co mówiła doktor z Ordo Iuris'
Kto za to zapłacił?
W szpitalu na Brochowie działa jedna z największych porodówek na Dolnym Śląsku. Według informacji "Gazety Wyborczej", szpital w ostatnich dwóch latach nie wykonał żadnego zabiegu usunięcia martwego płodu. W latach 2018, 2019 i 2020 w placówce wykonano kolejno 9, 14 i 11 takich zabiegów, w 2021 roku - tylko jeden, a później już żadnego. Zmieniło się też logo szpitala - zamiast wcześniejszego węża Eskulapa pojawił się krzyż.
Wicewojewoda dolnośląski Piotr Kozdrowicki podkreśla, że prowadzony przez samorząd szpital ma za zadanie realizować zakontraktowane świadczenia medyczne. - Dlatego zawnioskowałem o przeprowadzenie kontroli pod kątem dostępności zakontraktowanych świadczeń medycznych oraz prawidłowości ich realizacji - informuje wicewojewoda.
Ale to nie wszystko. Wicewojewoda zainteresował się też sprawą relikwii. Domaga się wyjaśnień. - Zapytamy zarówno NFZ, jak i dyrekcję szpitala o to, z jakich funduszy i za jakie pieniądze tego typu uroczystości i sprowadzanie relikwii było finansowane - dodaje urzędnik.
Dyskryminacja pacjentek
To nie koniec sprawy. Pełnomocniczka wojewody ds. równego traktowania Katarzyna Lubiniecka-Różyło chce, żeby marszałek województwa dolnośląskiego rozważył, czy właściwe jest pozostawanie pani dyrektor na stanowisku.
Zapowiada, że złoży pismo w tej sprawie. - Działania dyrektorki szpitala są działaniami dyskryminującymi wszystkie pacjentki, które nie podzielają jej światopoglądu i poglądów politycznych. To czysta dyskryminacja - uważa pełnomocniczka. - Nie zgadzamy się na łamanie zasady świeckiego państwa. Nie zgadzamy się na dyskryminację. Musimy promować prawa wszystkich pacjentów bez względu na ich wyznanie i poglądy polityczne. To się obecnie w szpitalu im. Falkiewicza nie dzieje, nad czym ubolewamy i chcemy to zmienić - dodaje.
Szpital: To zła wola lub kampania wyborcza
Szpital wydał oświadczenie w tej sprawie. Zapewnia, że działa zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa.
"Szpital Specjalistyczny im. A. Falkiewicza jest szpitalem publicznym, finansowanym przez publicznego podatnika, działającym na rzecz wszystkich pacjentów niezależnie od ich pochodzenia, wiary i innych przekonań. Nasza placówka, kierownictwo szpitala, pracujący tu lekarze, położne, pielęgniarki i pozostały personel za swój nadrzędny cel stawiają sobie dobrostan naszych pacjentów. To zawsze był, jest i będzie priorytet naszych działań. Potwierdzają to liczne opinie naszych pacjentów" - czytamy w komunikacie.
"Próba jednostronnego, niezgodnego z prawdą i stanem faktycznym przedstawiania sytuacji w naszej placówce, powodowana czy to próbą uwikłania nas w kampanię wyborczą, czy złą wolą, jest nieuprawniona i godzi w dobre imię nie tylko naszej placówki i jej kierownictwa, ale przede wszystkim jej pracowników i naszych pacjentów, czemu w sposób stanowczy się przeciwstawiamy" - przekonują przedstawiciele szpitala.
Jak informuje nas Anna Szewczuk-Łebska z dolnośląskiego oddziału NFZ - wnioski wojewody o przeprowadzenie kontroli w szpitalu już wpłynęły. Fundusz je teraz weryfikuje.