55 mld dolarów za giganta od Fify i Simsów. Co to oznacza dla graczy?
Ta transakcja poruszyła świat finansów i gamingu. Saudyjczycy - za astronomiczne 55 miliardów dolarów - kupują amerykańską firmę Electronic Arts, producenta takich hitów, jak: Fifa czy Simsy. Co to oznacza dla samych graczy?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Arabia Saudyjska inwestuje w branżę gamingową i rozrywkową?
- Jakie sukcesy ma na swoim koncie Electronic Arts?
- Za jaką kwotę Saudyjczycy kupią EA?
- Co oznacza przejęcie Electronic Arts dla globalnego rynku gier?
A zaczynamy od historycznego - w krainie finansów oraz przemysłu rozrywkowego - wydarzenia. Bo chodzi o przejęcie za niewidziane wcześniej pieniądze i biznesową podróż z amerykańskiej Doliny Krzemowej wprost do bliskowschodniej kamienistej pustyni - konkretnie o firmę produkującą jedne z najsłynniejszych gier komputerowych świata oraz o fundusz gromadzący publiczne pieniądze jednego z najbogatszych - jak dotąd - państw świata.
Fundusz jest saudyjski, firma - amerykańska. Firma to Electronic Arts, a państwo to Arabia Saudyjska. Oba światy łączy jedno - pragnienie zarabiania.
Electronic Arts, czyli co?
Electronic Arts bardziej kojarzona jest ze skrótem EA i charakterystycznym logo składającym się z dwóch liter oraz hasła marketingowego: "It's in the game". Firma wydaje najczęściej kupowaną grę piłkarską - znaną niegdyś jako FIFA - a także serię z Simsami, Need for Speed, Apex Legends i Battlefield. Pierwsze trzy przyniosły jej wielką popularność i regularne wpływy do kasy.
FIFA, czyli EA Sports FC, przez 30 lat sprzedała się w... 250 milionach egzemplarzy. Simsy kupiło 200 milionów graczy, Need for Speed - 150 milionów. Firma miała w ubiegłym roku 2 miliardy dolarów czystego zysku. Do szczęścia brakuje jej tylko udanej gry na urządzenia przenośne. Na tym polu poległa ostatnio co najmniej dwukrotnie - bo w gry EA gra się na komputerach stacjonarnych i na konsolach.
Arabia stawia na rozrywkę
Arabia Saudyjska ma drugie co do wielkości zbadane złoża ropy naftowej na świecie, jest globalnym liderem jej produkcji. Dochody ze sprzedaży gromadzi na specjalnym państwowym funduszu, z którego finansuje państwowy dobrobyt oraz - ostatnio - rozwojową dywersyfikację, czyli zróżnicowanie źródeł dochodów. Bo świat się elektryfikuje, coraz większa część transportu "chodzi" na prąd, to znaczy, że paliw produkowanych z ropy potrzebuje coraz mniej.
Rządzący państwem Saudowie stawiają więc na rozrywkę. Chcą, by ich kraj stał się wielkim wesołym miasteczkiem. Na pustyni budują serię futurystycznych osad, organizują azjatyckie igrzyska olimpijskie w sportach zimowych, które chcą rozegrać w górach na arabskiej pustyni. W wielki sport chcą wejść na stałe.
Arabia Saudyjska ma już angielski klub piłkarski Newcastle United. Do swojej ligi futbolowej ściąga największe światowe gwiazdy, jak Cristiano Ronaldo czy Karim Benzema. Piłka nożna rządzi sercami saudyjskich kibiców, a budowane przez państwo na środku pustyni miasto Neom ma mieć jeden z najbardziej nowoczesnych stadionów piłkarskich świata.
Rijad włożył też miliardy dolarów we franczyzową markę turnieju golfowego i organizuje widowiskowe walki bokserskie. Jako jedno z niewielu państw na świecie ma także państwową strategię rozwoju gamingu, a nawet własny puchar świata w e-sporty. Do wygrania w puli dla mistrzów gamingu oferuje 70 milionów dolarów - to kwota historycznie rekordowa. Na ostatnie takie rozgrywki (w lipcu) z całego świata zjechało ponad 2 tysiące graczy, z dwustu klubów i stu państw na świecie. Konkurowali w kilkudziesięciu dyscyplinach - od jednoosobowych strzelanek do epickich bitew drużynowych. Imprezę otwierał koncertem Post Malone, jedna z największych gwiazd światowej muzyki rozrywkowej. Za dwa lata Saudowie będą gospodarzami pierwszej w historii Olimpiady e-sportowej.
Połowa z tych graczy to kobiety
Tu przypadku nie ma. Arabia Saudyjska jest jednym z niewielu krajów na świecie, w którym oficjalna polityka rządu koncentruje się na rozwijaniu gospodarki opartej na rozrywce, w tym na gamingu i e-sporcie. Państwowa strategia przewiduje, że branża stworzy prawie 40 tysięcy nowych miejsc pracy. Pozwoli młodym Saudyjczykom rozwijać umiejętności w branży nowoczesnych technologii oraz zarządzaniu.
W kraju, w którym ponad 80 procent społeczeństwa to ludzie do 35. roku życia, planowanie im przyszłości to sprawa kluczowa. Tym bardziej, że większość z nich - bo aż dwie trzecie - zalicza się do fanów gier komputerowych. Każdy z Saudyjczyków ma telefon komórkowy, każdy wychował się na YouTubie, z konsolą do gier w dłoni i spędza wolny czas na e-sporcie. Na dodatek połowa z tych graczy to kobiety. Saudowie kupili więc firmy z prawami do Pokemon Go i Monopoly Go. I kilka mniejszych przedsięwzięć, bo rozrywkę traktują śmiertelnie poważnie. I widzą w niej, a szczególnie w rozrywce cyfrowej - przyszłość swojego kraju.
Największa taka transakcja w historii
Mamy więc równanie z dwiema wiadomymi - jedną z największych na świecie firm gamingowych oraz państwem, w którym dwie trzecie obywateli gra w gry. Państwem z nieskończonymi zasobami gotówki i gotowością do wielkiego zwrotu w gospodarce. I mamy wynik. Największą taką transakcję w historii globalnego kapitału.
Saudyjczycy wraz z partnerami - w tym firmą należącą do zięcia amerykańskiego prezydenta - kupią EA za 55 miliardów dolarów. Część pieniędzy na zakup pożyczą, a firmę wyprowadzą z amerykańskiej giełdy, na której jest notowana. Przejęcie EA to bowiem największy wykup akcji na Wall Street. Dzięki temu nowi właściciele zyskają większą swobodę zarządzania rozwojem firmy. Bez kontroli tłumu akcjonariuszy.
Co ten kopernikański przewrót w branży komputerowej rozrywki oznacza dla samych graczy?
Tu zdania są podzielone. Część rynku uważa, że saudyjska inwestycja w gaming oznacza świeżą gotówkę na rozwój. Dzięki temu Electronic Arts może zdobyć przyczółek na rynku gier mobilnych. Są też sceptycy - inwestorzy włożyli w biznes tak ogromną kwotę, że będą chcieli, by ich pieniądze przynosiły zysk. Tym bardziej, że ogromną część musieli pożyczyć i będą musieli zwrócić z odsetkami. I dlatego mieliby - na przykład - podnieść opłaty dla graczy za wersje premium lub zwolnić część pracowników, by obniżyć sobie koszty.
Jedno jest pewne - transakcja jest dowodem na to, że Arabia Saudyjska podchodzi do swojego planu na przyszłość z zaangażowaniem i powagą. I jest gotowa przechodzić w państwowej strategii rozrywkowej od słów i czynów. By zasiąść przy branżowym stole, przy którym siedzą najwięksi światowi gracze, rodem z amerykańskiej Doliny Krzemowej. I w końcu decydować nie tylko o tym, gdzie powstają gry, ale także kto, gdzie i jak produkuje sprzęt w tym ukochane przez graczy konsole a także wszelkie zbędne i niezbędne akcesoria. Świat arabski wchodzi do pierwszej ligi w jednym z najbardziej dochodowych sektorów branży rozrywkowej. I jednym z najbardziej przyszłościowych.
Źródło: TOK FM