Ceny paliw w Polsce - dlaczego jest tak drogo? [WYJAŚNIAMY]
W poniedziałek polscy kierowcy złapali się za portfele - w tydzień paliwo zdrożało o ponad 50 groszy za litr. Jaki związek mają "paragony grozy" z tym, co dzieje się na Bliskim Wschodzie? Co składa się na cenę paliwa i dlaczego na jednej stacji zapłacimy mniej, a na drugiej więcej? Czy ceny będą nadal rosły? Wyjaśniamy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są obecnie ceny paliwa w Polsce?
- Co jest przyczyną obecnej podwyżki cen?
- Co składa się na cenę paliwa?
- Skąd biorą się różnice cen paliw na stacjach?
- Ile może kosztować paliwo w najbliższej przyszłości?
- Skąd Polska bierze paliwo?
- Co było przyczyną podwyżek cen ropy w ostatnich dwóch dekadach?
W niedzielę 8 marca 2026 r. około godziny 23:00 czasu polskiego (CET) cena ropy Brent gwałtownie wzrosła, osiągając okolice 109 USD za baryłkę. Tak rynek zareagował na blokadę Cieśniny Ormuz, która odpowiada za około 20 proc. światowego obrotu ropą naftową oraz cięcia produkcji ropy w Iraku i Kuwejcie. To z kolei jest konsekwencją trwającej od 28 lutego eskalacji konfliktu na linii Izrael-USA-Iran.
Skutki wojny na Bliskim Wschodzie zaczęliśmy odczuwać też w Polsce. W poniedziałek 9 marca średnie ceny paliw na stacjach benzynowych to około 6,13 zł/l za Pb95, 6,73 zł/l za olej napędowy (diesel) i 2,94 zł/l za LPG, z dużymi wahaniami w zależności od stacji i regionu kraju. Przed 28 lutego Pb95 kosztowała średnio 6,07 zł/l, a diesel 6-6,40 zł/l. Oznacza to, że skok cen ropy doprowadził do podwyżki o 50 gr do złotówki za litr paliwa.
Średnia pojemność baku w typowym samochodzie osobowym to 45-65 litrów. Przy aktualnych cenach paliw pełne tankowanie kosztuje więc od ok. 276 zł (45 litrów benzyny Pb95) do ok. 437 zł (65 litrów diesla). Przed 28 lutego było to ok. 273-395 zł dla benzyny i 270-416 zł dla diesla, w zależności od wielkości baku i ceny na stacji.
Wojna na Bliskim Wschodzie nie jest jedyną przyczyną, dla której paliwo jest tak drogie. Polska sama produkuje tylko niewielki ułamek potrzebnej ropy i jest silnie uzależniona od importu, więc praktycznie cały koszt surowca zależy od notowań w dolarach i kursu złotego. Kolejną kwestią jest konstrukcja podatków: akcyza jest sztywna kwotowo, ale VAT 23 proc. nalicza się od całej kwoty brutto, co oznacza, że każdy wzrost ceny surowca automatycznie powiększa wpływy z VAT - przy skoku z 6 do 8 zł dochód budżetu rośnie o ok. 40 gr na litrze. Dodatkowo wraz z końcem 2022 roku wycofano czasowe obniżki VAT w ramach "tarczy antyinflacyjnej". Dziś w cenie płacimy więc pełną, 23‑procentową stawkę.
Co składa się na cenę paliwa?
Na cenę, którą widzisz na pylonie stacji, składają się cztery główne elementy:
- cena ropy naftowej i gotowego paliwa na rynku międzynarodowym (notowania ropy Brent, diesla i benzyny na rynku ARA, kurs dolara);
- podatki i opłaty: VAT 23 proc., akcyza, opłata paliwowa, opłata emisyjna oraz opłata zapasowa. Łącznie mogą one przekraczać połowę ceny litra;
- koszty logistyczne i techniczne: transport do Polski i do poszczególnych stacji, magazynowanie, utrzymanie zapasów;
- marże: hurtowa (koncernów i importerów) oraz detaliczna stacji, zwykle rzędu 10–15 proc. łącznej ceny. Sama marża detaliczna to kilka procent (ok. 4-5 proc.).
Podsumowując, przy cenie rzędu 6,50 zł za litr benzyny, około połowa rachunku to podatki i opłaty, a realny zarobek stacji to kilkanaście groszy na litrze.
Skąd biorą się różnice cen paliw na stacjach?
Różnice cen paliw na stacjach benzynowych w Polsce wynikają głównie z lokalizacji, strategii sieci handlowych oraz kosztów operacyjnych:
- ceny różnią się między województwami przez koszty transportu i lokalną konkurencję - najtaniej jest na Śląsku, Opolszczyźnie czy Pomorzu Zachodnim, a najdrożej na Podkarpaciu czy Świętokrzyskiem;
- duże sieci (Orlen, BP, Shell) stosują wyższe ceny ze względu na paliwa premium i koszty franczyzy. Tańsze są stacje niezależne lub komunalne, jak np. ta w Chełmie, gdzie ceny są niższe dzięki mniejszym marżom;
- przy trasach szybkiego ruchu czy w centrach miast ceny rosną przez wysoki popyt i logistykę. Ceny mogą obniżyć promocje, rabaty (KDR) lub programy lojalnościowe.
Ceny paliw - co będzie dalej?
Dr Jakub Borowski, główny ekonomista Banku Credit Agricol oraz naukowiec ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie na antenie TOK FM prognozował, że jeżeli cena ropy utrzyma się na obecnym poziomie, ceny paliw wzrosną jeszcze bardziej. Wzrost do szczytu może wynieść około 10 proc. - stwierdził gość audycji "EKG".
Według analityczki biura Reflex Urszuli Cieślak możliwy jest scenariusz, gdzie litr diesla będzie kosztował nawet osiem złotych. Chyba że zainterweniuje państwo. Na razie ceny uderzają w kieszenie kierowców, a jeśli nic się nie zmieni - także dotknie to odczytów inflacji. - Jeżeli z takim gwałtownym wzrostem będziemy mieć do czynienia przez 3-4 tygodnie, to pewnie nic groźnego się nie wydarzy i ten wpływ będzie marginalny. Jednak w dłuższym okresie oczekiwane skutki dla transportu z całą pewnością wpłyną na wzrost kosztów właśnie transportu i to pociągnie za sobą lawinę innych podwyżek - komentowała ekspertka w rozmowie z reporterem TOK FM.
Rekordowe ceny paliw po 2000 roku
W ciągu ostatniego ćwierćwiecza już kilka razy mieliśmy do czynienia z gwałtownymi podwyżkami cen ropy naftowej, co wiązało się z globalnymi kryzysami ekonomicznymi i napięciami geopolitycznymi.
W lipcu 2008 roku, w okresie poprzedzającym wybuch globalnego kryzysu finansowego, cena za baryłkę osiągnęła 140-150 dolarów. W 2022 roku po inwazji Rosji na Ukrainę średnia cena litra Pb95 przekraczała 7,80 zł, a diesel przebijał 8 zł za litr. Był to jeden z najwyższych poziomów w historii krajowego rynku. Prawdziwy rekord w Polsce padł jednak pod koniec grudnia 2022 roku, gdy hurtowe ceny benzyny 95 sięgały ponad 7500 zł za tonę.
Skąd Polska bierze ropę i paliwa?
Polska - jak wspomnieliśmy - jest krajem prawie całkowicie uzależnionym od importu ropy. Krajowe wydobycie pokrywa tylko około 2 proc. zapotrzebowania, a cała reszta pochodzi właśnie z importu, przy rocznym zużyciu w okolicach 25 mln ton. Po 2022 roku i rosyjskiej inwazji na Ukrainę, dostawy z Rosji zostały stopniowo wstrzymane, a ich miejsce zajęła głównie Arabia Saudyjska, wspierana przez innych eksporterów z Bliskiego Wschodu. Według najnowszych danych kluczowymi dostawcami ropy do Polski w 2024 i 2025 roku są: Arabia Saudyjska, Norwegia oraz Stany Zjednoczone. Rosną też dostawy gotowego oleju napędowego z państw UE, m.in. Niemiec i Holandii.
Posłuchaj:
W "Poranku TOK FM" Marek Belka, były premier i były prezes Narodowego Banku Polskiego wyraził nadzieję, że konflikt na Bliskim Wschodzie będzie krótki i ceny ropy oraz gazu wrócą do stabilnego poziomu. Ekonomista podkreślił, że trudno dziś przewidzieć, czy przedłużający się konflikt mógłby doprowadzić do globalnej recesji. Odnosząc się do sytuacji w Polsce, ocenił, że obniżenie akcyzy na paliwa nie byłoby niczym nadzwyczajnym, natomiast ingerowanie w marże firm paliwowych oznaczałoby zbyt głęboką ingerencję państwa w sektor prywatny.
Katar powołuje się na siłę wyższą i zatrzymuje swoje gazowe instalacje. Tego co wyprodukuje, przez wojnę w Iranie oraz blokadę cieśniny Ormuz, nie ma jak wysłać w świat, do odbiorców, także tych w Europie. Bo dla Europy (dla nas też) Katar jest kluczowym dostawcą po tym jak porzuciliśmy surowiec rosyjski. Efekty już widać: cena gazu skokowo rośnie, w dodatku w najgorszym momencie, bo wkrótce Europa będzie zapełniać magazyny po mroźnej zimie. Co gorsza, sytuacja na Bliskim Wschodzie uderza już w polską specjalność narodową, czyli produkcję nawozów sztucznych.
Źródło: TOK FM, PAP, "Fakt", Money.pl